Etap 67
Sobota, 30 sierpnia 2014
· Komentarze(3)
W Niemcy idziemy, drodzy panowie, w Niemcy idziemy, nim piąta seta zaszumi w głowie , szóstą jedziemy :-)
Z zimną krwią zaplanowana wycieczka do Schwedt w towarzystwie wyścigowych koksów, miało być 120 km, ale wyszło więcej.
Mamy startować od Arka z Warzymic o 08:30, ale zanim MAMIL się zebrał , to dotarłem 08:40. Arek, Krzysiek i Paweł już czekają, ruszamy na Warnik i dalej na Ledenthin. Poranna moc jest, wprowadzam peleton na Warnik i harcuję z przodu. Arek jako znawca terenów prowadzi nas przez Nadrensee na Storkow przez fajną techniczną drogę przy autostradzie, potem wspinaczka w stronę wiatraka, tam krótki przegrany (nie ostatni) podjazd z Krzyśkiem :-)
Wiatrak przed Storkow
Storkow kryje kolejne niespodzianki, w postaci denkmala oraz diabelskiego kamienia.
Jako pasjonat historii postanawiam dokumentować denkmale z I WŚ, co średnio podoba się mojemu peletonowi...

Diabelski kamień ze Storkow

To denkmal ze Storkowa
Dalej droga prowadzi przez Penkun i Sommerdorf do Grunz - Krzysiek i Paweł jeszcze nie widzieli samolotu z ogródka.

W końcu klasyczna jaskółka :-)

W Grunz też można znaleźć denkmal 1914-1918
Potem przebijamy się przez pola i chaszcze na Wartin, mija 50 km i zaczynam już odstawać od koksowego peletonu.
Kierujemy się na Cesekow , przez który prowadzę jako nawigator i dalej na Kunow. Z mojego punktu widzenia Kunow okazuje się bardzo ciekay - mają aż dwa denkmale - jeden upamiętniajacy 3 pruskie wojny : z Danią, z Austrią i z Francją.

Kunow - stary denkmal part 1

Kunow - strary denkmal part 2

Kunow - denkmal 1914-1918


Kunow - zniecierpliwony peleton
Dalej na Schwedt przez Hochenfelde z fajnym zjazdem i Blumenhagen z kolejnym denkmalem.

Denkmal z Blumenhagen
Przed Schwedt w Vierraden fotografuję gospodarstwo, które mógłbym kiedyś kupić :-)

Może na tej wieży spotkam swoją białą damę ?
W Schwedt krótka wizyta w MM i na kebabie u Turka, na sesję foto wrócę sam, peleton już napierał na powrót.
Szlak Oder-Neisse to dla mnie szok - autostrada dla rowerów, na góralach lecimy ponad 28 km/h, to dla mnie kosmos...
W Mescherin Arek kieruje nas na Tantow, niestety głównie podjazdowo. Z planowanego w Krackow piwka nici - knajpa szykuje się do wesela. Objeżdżamy Lebhener See Arkowymi betonówkami - też niestety podjazadowo do Ladenthin. Tam pada mój Garnin, wielopiętrowym przekleństwom nie ma końca... Żegnamy się w Warzymicach i wracam do siebie tak jak przyjechałem - Cukrowa / Nowoeuropejska / Taczaka / Szeroka / Szafera / Litewska. Do wyniku Arka dopisuję sobie 2 x 11 km + czas w ruchu 32 min na dojazd i 35 min na powrót. Wyprawa niezwykle udana :-)
Poniżej mapka Arka.
Z zimną krwią zaplanowana wycieczka do Schwedt w towarzystwie wyścigowych koksów, miało być 120 km, ale wyszło więcej.
Mamy startować od Arka z Warzymic o 08:30, ale zanim MAMIL się zebrał , to dotarłem 08:40. Arek, Krzysiek i Paweł już czekają, ruszamy na Warnik i dalej na Ledenthin. Poranna moc jest, wprowadzam peleton na Warnik i harcuję z przodu. Arek jako znawca terenów prowadzi nas przez Nadrensee na Storkow przez fajną techniczną drogę przy autostradzie, potem wspinaczka w stronę wiatraka, tam krótki przegrany (nie ostatni) podjazd z Krzyśkiem :-)
Wiatrak przed Storkow
Storkow kryje kolejne niespodzianki, w postaci denkmala oraz diabelskiego kamienia.
Jako pasjonat historii postanawiam dokumentować denkmale z I WŚ, co średnio podoba się mojemu peletonowi...

Diabelski kamień ze Storkow

To denkmal ze Storkowa
Dalej droga prowadzi przez Penkun i Sommerdorf do Grunz - Krzysiek i Paweł jeszcze nie widzieli samolotu z ogródka.

W końcu klasyczna jaskółka :-)

W Grunz też można znaleźć denkmal 1914-1918
Potem przebijamy się przez pola i chaszcze na Wartin, mija 50 km i zaczynam już odstawać od koksowego peletonu.
Kierujemy się na Cesekow , przez który prowadzę jako nawigator i dalej na Kunow. Z mojego punktu widzenia Kunow okazuje się bardzo ciekay - mają aż dwa denkmale - jeden upamiętniajacy 3 pruskie wojny : z Danią, z Austrią i z Francją.

Kunow - stary denkmal part 1

Kunow - strary denkmal part 2

Kunow - denkmal 1914-1918


Kunow - zniecierpliwony peleton
Dalej na Schwedt przez Hochenfelde z fajnym zjazdem i Blumenhagen z kolejnym denkmalem.

Denkmal z Blumenhagen
Przed Schwedt w Vierraden fotografuję gospodarstwo, które mógłbym kiedyś kupić :-)

Może na tej wieży spotkam swoją białą damę ?
W Schwedt krótka wizyta w MM i na kebabie u Turka, na sesję foto wrócę sam, peleton już napierał na powrót.
Szlak Oder-Neisse to dla mnie szok - autostrada dla rowerów, na góralach lecimy ponad 28 km/h, to dla mnie kosmos...
W Mescherin Arek kieruje nas na Tantow, niestety głównie podjazdowo. Z planowanego w Krackow piwka nici - knajpa szykuje się do wesela. Objeżdżamy Lebhener See Arkowymi betonówkami - też niestety podjazadowo do Ladenthin. Tam pada mój Garnin, wielopiętrowym przekleństwom nie ma końca... Żegnamy się w Warzymicach i wracam do siebie tak jak przyjechałem - Cukrowa / Nowoeuropejska / Taczaka / Szeroka / Szafera / Litewska. Do wyniku Arka dopisuję sobie 2 x 11 km + czas w ruchu 32 min na dojazd i 35 min na powrót. Wyprawa niezwykle udana :-)
Poniżej mapka Arka.








Miły widok dla fana "Rammstein"

Kościół w Rosow














