Epilog 2014
Środa, 31 grudnia 2014
· Komentarze(9)
Kończy się pełen wrażeń rowerowy rok 2014. Pedałowałem głównie dla zdrowia, ale też dla "sportowej" satysfakcji.
Nie wierzyłem, że przejadę 3000 km, ale w miarę upływu czasu i zdobywaniu doświadczeń okazało się, ze to nie jest jakiś szczególny wyczyn. Arek namówił mnie do wpisów na BS, i faktycznie to wciąga i motywuje - oczywiście w granicach rozsądku i możliwości.
Żartobliwie rozmawialiśmy o "dystansowej" rywalizacji ze znajomymi koksami Arkiem i Krzyśkiem, oczywiście już na starcie byłem bez szans biorąc pod uwagę ich dotychczasowe wyniki oraz ich wyścigowe plany startowe, które siłą rzeczy napędzają do treningów.
Chociaż ... Korzystając ze świątecznego wolnego czasu zająłem się analizą wyników wspomnianych kolegów pod kątem uczciwej rywalizacji - uczciwej, czyli na tym samym sprzęcie MTB. Chyba wszyscy zgodzimy się, że trzeba porównywać jabłka z jabłkami, a nie g****o z twarogiem ;-) Miło mi zatem donieść, ze obaj koledzy zostali pokonani. Arek otarł się o 4 tysie, Krzysiek pewnie i tyle nie zrobił.
To naprawdę nie moja wina, że przedkładają sztuczne nabijanie dystansu na swoich rączych wyścigówkach nad mozolne kręcenie korbą na mtb - trzeba było uważać, jak mówił Kwinto ;-) Już widzę baty w przyszłym sezonie, podrażniona ambicja koksów na pewno szybko da o sobie znać, czego im szczerze życzę oraz zdrowia :-)
Kolejny w pokonanym polu to doświadczony Bikestatsowicz Adam, nasza rywalizacja pomogła mu pobić roczny rekord, gratuluję i życzę kolejnych sukcesów w roku 2015 :-)
Doświadczenia zdobyte w tym roku pozwalają na snucie realistycznych planów na kolejny 2015 rok. Czasu na rower nie będzie dużo więcej, czyli daj Boże, żeby powtórzyć tegoroczne wyczyny. Postarajmy się zatem o :
- ustabilizowanie po świątecznych szaleństwach wagi między 72-73 kg (2-3 kg trzeba urwać) i utrzymanie jej przez cały rok
- przejechanie 5250 km w 2015
- zrobienie 12 wycieczek ponad 100 km
- wyjścia 120 razy na rower
- podjęcie próby przejechania 300 km w długi letni dzień
- zinwentaryzowania denkmali we wszystkich niemieckich miejscówkach, które będę w stanie odwiedzić, będę prosił znajomych o cynki o lokalizacji pomniczków, muszę wymyślić jakiś sposób na ich wirtualną inwentaryzację, coś w rodzaju "zalicz gminę" , ale moja komputerowa indolencja może mi w tym przeszkodzić :-)
- pisać atrakcyjnie, skoro jazdą nikomu nie zaimponuję :-)
Wszystkim znajomym życzę zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń, nie tylko rowerowych w Nowym Roku.
Niech omijają Was samochody i kontuzje, oby udało Wam się zrealizować rowerowe plany na 2015.
Do zobaczenia na trasie :-)
Nie wierzyłem, że przejadę 3000 km, ale w miarę upływu czasu i zdobywaniu doświadczeń okazało się, ze to nie jest jakiś szczególny wyczyn. Arek namówił mnie do wpisów na BS, i faktycznie to wciąga i motywuje - oczywiście w granicach rozsądku i możliwości.
Żartobliwie rozmawialiśmy o "dystansowej" rywalizacji ze znajomymi koksami Arkiem i Krzyśkiem, oczywiście już na starcie byłem bez szans biorąc pod uwagę ich dotychczasowe wyniki oraz ich wyścigowe plany startowe, które siłą rzeczy napędzają do treningów.
Chociaż ... Korzystając ze świątecznego wolnego czasu zająłem się analizą wyników wspomnianych kolegów pod kątem uczciwej rywalizacji - uczciwej, czyli na tym samym sprzęcie MTB. Chyba wszyscy zgodzimy się, że trzeba porównywać jabłka z jabłkami, a nie g****o z twarogiem ;-) Miło mi zatem donieść, ze obaj koledzy zostali pokonani. Arek otarł się o 4 tysie, Krzysiek pewnie i tyle nie zrobił.
To naprawdę nie moja wina, że przedkładają sztuczne nabijanie dystansu na swoich rączych wyścigówkach nad mozolne kręcenie korbą na mtb - trzeba było uważać, jak mówił Kwinto ;-) Już widzę baty w przyszłym sezonie, podrażniona ambicja koksów na pewno szybko da o sobie znać, czego im szczerze życzę oraz zdrowia :-)
Kolejny w pokonanym polu to doświadczony Bikestatsowicz Adam, nasza rywalizacja pomogła mu pobić roczny rekord, gratuluję i życzę kolejnych sukcesów w roku 2015 :-)
Doświadczenia zdobyte w tym roku pozwalają na snucie realistycznych planów na kolejny 2015 rok. Czasu na rower nie będzie dużo więcej, czyli daj Boże, żeby powtórzyć tegoroczne wyczyny. Postarajmy się zatem o :
- ustabilizowanie po świątecznych szaleństwach wagi między 72-73 kg (2-3 kg trzeba urwać) i utrzymanie jej przez cały rok
- przejechanie 5250 km w 2015
- zrobienie 12 wycieczek ponad 100 km
- wyjścia 120 razy na rower
- podjęcie próby przejechania 300 km w długi letni dzień
- zinwentaryzowania denkmali we wszystkich niemieckich miejscówkach, które będę w stanie odwiedzić, będę prosił znajomych o cynki o lokalizacji pomniczków, muszę wymyślić jakiś sposób na ich wirtualną inwentaryzację, coś w rodzaju "zalicz gminę" , ale moja komputerowa indolencja może mi w tym przeszkodzić :-)
- pisać atrakcyjnie, skoro jazdą nikomu nie zaimponuję :-)
Wszystkim znajomym życzę zdrowia, szczęścia i spełnienia marzeń, nie tylko rowerowych w Nowym Roku.
Niech omijają Was samochody i kontuzje, oby udało Wam się zrealizować rowerowe plany na 2015.
Do zobaczenia na trasie :-)






