Etap 27 - Schwedt z figurami
Sobota, 28 marca 2015
· Komentarze(12)
18/04/15 - nasze belgijskie szefostwo prosi na ścig Scheldeprijs , 95 km po trasie UCI. No nie wypada odmówić, i nie wypada być ostatnim ;-) Dzisiaj podjęto zatem próbę,czy dupsko wytrzyma 100 km. Wybrano przejazd do Schwedt. Do granicy było jak w instrukcji, od Rosówka ruszono w towarzystwie U2, o jakże dobrze się z nimi jechało. W Nadrensee myk do Staffelde , z błędnym mykiem w lewo na Pargowo - po prostu zobaczyłem podjazdową falbankę , to ją kurna podjechałem. W Staffelde turystyczna fota kurhanu.

Ponoć Rzymianie tam chowali zmarłych ...
Pykamy przez Mescherin, warto tam wrócić, ładne miasteczko.

Kościół + denkmal w Mescherin
W drodze do Gartz w słuchawkach " The beautiful day" - wszystko na ten temat. Podążam wałem w stronę Schwedt, po 50 km robię sobie przerwę na banana. Kolega Magneto postanawia także rozprostować kości.
Streczing Magneto
Już coraz bliżej Schwedt, wychodzi nawet słońce, zbliżam się do drewnianego mostka nad śluzą.W tym momencie następuje atak świata alternatywnego, Fringe (polecam serial) odwraca polaryzację biegunów, co sprawia, ze nie zważając na prędkość i kierunek jazdy postanawiam przyłożyć ucho do powierzchni Matki Ziemi. Dodatkowo okazuje się, że na opiewanej przez wieszczy doskonałej Oder-Niese przebijam sobie koło szkłem. No to 30 min warsztatu na parkingu w Schwedt, łatamy dziurę - łata na łacie. Centralny deptak dzisiaj pełni rolę miejsca festynu, przemykam się na piechotę...

Katedra - jako Kirchencaffe...

Kościół katolicki
Kieruje się w stronę marketu ogrodowego Reifeissen, gdzie nabywam wcześniej zauważone FIGURKI tzw.deco-haze... Przyjechały ze mną w plecaku do domu, poznajcie proszę Ferdynanda i Felicję ...

Ferdynand i Felicja
Kolega Ferdynand mierzy mi czas, nie jest (wulgarnie prostytutka) dobrze. Pora zapakować ich do plecaka i śmigać do domu. Jakoś po szlifowaniu bruków nie chce mi się za bardzo tracić czasu na focenie. Pora jak najszybciej do domu. Wybieram trasę Vierraden - Gatow.

Kibic olimpiady 1936

Denkmal z Gatow
Ku mojemu zdziwieniu denkmal z Gatow obejmuje ofiary 1939-1945, czyli chyba partyzantów enerde, co pod Stalingradem strzelali w powietrze ;-)
Stara chata Gatow
Od Gatow pomykamy do domu, w Gartz skręcam na landówkę do granicy. Potem szwarcówką do Przecławia, dalej przez Ostoję i Gumieńce do domu przez Taczaka , Szeroką, halę AA, Litewską ....
Muzycznie tym razem w końcu wklejam dobry kawalek Depeche Mode, który czesto ostatnio mi towarzyszy ...

Ponoć Rzymianie tam chowali zmarłych ...
Pykamy przez Mescherin, warto tam wrócić, ładne miasteczko.

Kościół + denkmal w Mescherin
W drodze do Gartz w słuchawkach " The beautiful day" - wszystko na ten temat. Podążam wałem w stronę Schwedt, po 50 km robię sobie przerwę na banana. Kolega Magneto postanawia także rozprostować kości.
Streczing Magneto
Już coraz bliżej Schwedt, wychodzi nawet słońce, zbliżam się do drewnianego mostka nad śluzą.W tym momencie następuje atak świata alternatywnego, Fringe (polecam serial) odwraca polaryzację biegunów, co sprawia, ze nie zważając na prędkość i kierunek jazdy postanawiam przyłożyć ucho do powierzchni Matki Ziemi. Dodatkowo okazuje się, że na opiewanej przez wieszczy doskonałej Oder-Niese przebijam sobie koło szkłem. No to 30 min warsztatu na parkingu w Schwedt, łatamy dziurę - łata na łacie. Centralny deptak dzisiaj pełni rolę miejsca festynu, przemykam się na piechotę...

Katedra - jako Kirchencaffe...

Kościół katolicki
Kieruje się w stronę marketu ogrodowego Reifeissen, gdzie nabywam wcześniej zauważone FIGURKI tzw.deco-haze... Przyjechały ze mną w plecaku do domu, poznajcie proszę Ferdynanda i Felicję ...

Ferdynand i Felicja
Kolega Ferdynand mierzy mi czas, nie jest (wulgarnie prostytutka) dobrze. Pora zapakować ich do plecaka i śmigać do domu. Jakoś po szlifowaniu bruków nie chce mi się za bardzo tracić czasu na focenie. Pora jak najszybciej do domu. Wybieram trasę Vierraden - Gatow.

Kibic olimpiady 1936

Denkmal z Gatow
Ku mojemu zdziwieniu denkmal z Gatow obejmuje ofiary 1939-1945, czyli chyba partyzantów enerde, co pod Stalingradem strzelali w powietrze ;-)
Stara chata Gatow
Od Gatow pomykamy do domu, w Gartz skręcam na landówkę do granicy. Potem szwarcówką do Przecławia, dalej przez Ostoję i Gumieńce do domu przez Taczaka , Szeroką, halę AA, Litewską ....
Muzycznie tym razem w końcu wklejam dobry kawalek Depeche Mode, który czesto ostatnio mi towarzyszy ...
























