Etap 15 - do wykopu po raz drugi
Czwartek, 26 lutego 2015
· Komentarze(6)
Całe szczęście, że na wczorajszy ciężki ostrzał nie odpowiedziałem ostra kanonadą, ale jak wytrawny dowódca Wehrmachtu z lat 1944-45 zdecydowałem się na manewr odwrotu na z góry upatrzone pozycje. Dzięki temu przeciwnik wystrzelał najcięższa amunicję na ziemię niczyją, zachowałem spokój i zdolność do kontrataku , dzięki czemu dzisiaj uzyskałem w miarę bezboleśnie zgodę na rejzę do pracy na rowerku. Błyskawicznie - jak na mnie - wskoczyłem w zbroję i ruszyłem podobnie jak wczoraj przez park , Jasne Błonia, plac Grunwaldzki i Lotników i ścieżkami do Odry. Tym razem do bramy na Bytomskiej przez Bulwar Gdański, zawsze to kilkaset metrów więcej ;-) Po pracy ruszamy z Arkiem zobaczyć miejsce dzisiejszej katastrofy kolejowej w Warzymicach. Na chwilę techniczna przerwa na Bulwarze Gdańskim , potem przez Most Długi i w lewo do dworca, Owocowa, Sowińskiego, Mieszka, Południowa i jesteśmy w Warzymicach.

Korek na Trasie stoi jak młodemu w noc poślubną ;-)
Miejsce zderzenia pociągu z wywrotką wyglądało przerażająco, żal mi ludzi, których furgonetkę debil z wywrotki zmiótł z drogi...
Fotorelację z miejsca wypadku znajdziecie tutaj.
Arek odprowadził mnie do rondka w Będargowie i pożegnaliśmy się, on ruszył na Niemcy, ja na Stobno. Upewniłem się, że wolę jeździć sam, bo wtedy nie mam wyraźnego dowodu na to, jaki jestem cienki bolo. Nie byłem w stanie dotrzymać Arkowi koła po prostu nigdzie. Marzenia o jeździe z koksami odkładam na święty dygdy, będę turlał się swoim tempem i nie marnował ich czasu. Przed wyjazdem z pracy wysłałem małżowinie esemesa, ze planowany powrót to 17:45 - o 17:30 usłyszałem dzwony z kościoła na Mierzynie. Przede mną Topolowa, pakujemy do Żyznej , z Modrej do hali AA wziętej z dalszego boku dla nabicia dystansu, Litewska i dom. Spóźnienie 5 minutowe nie wzbudza wczorajszych demonów. Jest dobrze :-)
Załączam dwie mapki - taka garminowa sytuacja :-)
Muzycznie wspominam dawne czasy ...

Korek na Trasie stoi jak młodemu w noc poślubną ;-)
Miejsce zderzenia pociągu z wywrotką wyglądało przerażająco, żal mi ludzi, których furgonetkę debil z wywrotki zmiótł z drogi...
Fotorelację z miejsca wypadku znajdziecie tutaj.
Arek odprowadził mnie do rondka w Będargowie i pożegnaliśmy się, on ruszył na Niemcy, ja na Stobno. Upewniłem się, że wolę jeździć sam, bo wtedy nie mam wyraźnego dowodu na to, jaki jestem cienki bolo. Nie byłem w stanie dotrzymać Arkowi koła po prostu nigdzie. Marzenia o jeździe z koksami odkładam na święty dygdy, będę turlał się swoim tempem i nie marnował ich czasu. Przed wyjazdem z pracy wysłałem małżowinie esemesa, ze planowany powrót to 17:45 - o 17:30 usłyszałem dzwony z kościoła na Mierzynie. Przede mną Topolowa, pakujemy do Żyznej , z Modrej do hali AA wziętej z dalszego boku dla nabicia dystansu, Litewska i dom. Spóźnienie 5 minutowe nie wzbudza wczorajszych demonów. Jest dobrze :-)
Załączam dwie mapki - taka garminowa sytuacja :-)
Muzycznie wspominam dawne czasy ...
















