Dzisiaj pojechałem rowerem do portu, gdzie pracuję. Dobrym pretekstem było zamknięcie mostu Długiego. Arek jeździ już od poniedziałku, ja będę się starał pogodzić obowiązki służbowe i domowe, wymagające nieodzownej asysty samochodowej, z przyjemnością dojazdu rowerem. Bo to jest przyjemność. Rano droga przez pusty park, Jasne Błonia i ścieżkami rowerowymi przez Plac Grunwaldzki nad Odrę, przejazd przez chodnik na moście i już brama wjazdowa na Bytomskiej... Raptem kilka minut dłużej niż autem. Po pracy wracamy razem z Arkiem, kierujemy się na Przecław przez Wyspę Pucką. Oj, błotniście przy wale, i to tak, ze w końcu jedziemy jego koroną. Aparat miałem w plecaku, nie chciałem się zatrzymywać - warto wrócić tam na parę fotek, ale dopiero jak ziemia podeschnie. Potem sajgon przy Dziewokliczu z włączeniem się do ruchu - na przeciwległy pas wpuścili nas wojacy, no i jak tu ich nie szanować ? Arek pokazał mi betonowy singielek którym dojechaliśmy do ulicy prowadzącej do skrzyżowania na Ustowo. Ale pojechaliśmy nad "autostradą" starym zamkniętym mostkiem.
Arek na mostku w Ustowie
No i mały ja
W stronę Przecławia ruszyliśmy gruntówką za Ustowem, znowu błocka sporo jak się płyty skończyły. Tylko na błocku miałem podobne wyniki jak Arek, bo na asfalcie odjeżdżał mi jak Porsche furmance :-) W Przecławiu pożegnaliśmy się, on pomknął ponabijać kilometry do Niemiec, a ja obrałem kierunek na dom. W czasie Wielkiego Postu diabeł kusi szczególnie mocno, więc zamiast najkrótszej drogi wybrałem trasę przez Karwowo i Smolęcin. Chciałem zobaczyć majestatyczne ruiny kościoła w Karwowie, zdążyłem jeszcze w świetle dziennym.
Ruina kościoła w Karwowie.
Jak na wiejski kościół zwłaszcza wieża robi wrażenie. Po drodze do Smolęcina pierwsze telefony z domu - bo miałem być prosto po pracy... W oczekiwaniu nieuchronnego pojechałem przez Barnisław / Warnik / Stobno do Topolowej, stamtąd już w ciemnościach przez Żyzną / halę AA i Litewską do domu, gdzie przywitała mnie eskadra niszczycieli II RP, czyli Grom,Wicher, Burza i Błyskawica w osobie mojej małżonki. Nawałnica ogniowa była druzgocąca, nikt nie słyszał mojego S.O.S., przyszło zatem na dnie z honorem lec...
Info dla Uli - Connect od 2 tygodni znowu przyjmuje dane z formatu GPX, ale nie może być idealnie - bo nie skleił mi drogi do pracy z powrotną, dlatego 2 mapki...
Muzycznie wczorajszą burzę możemy podsumować następująco ;-)
Komentarze (8)
Ula, inni śmigają, ja się toczę :-) Jak pogoda pozwoli, to ze 2-3 razy w tygodniu można do roboty rowerem podskoczyć - czasem muszę się odstroić jak stróż w Boże Ciało ;-) co wyklucza użycie mojego Przecinaka na dojazd ... Kundel z Karwowa mnie oszczędził, widać łydki nie takie smakowite jak Twoje ;-)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)