Etap 14 - do wykopu po raz pierwszy

Środa, 25 lutego 2015 · Komentarze(8)
Dzisiaj pojechałem rowerem do portu, gdzie pracuję. Dobrym pretekstem było zamknięcie mostu Długiego. Arek jeździ już od poniedziałku, ja będę się starał pogodzić obowiązki służbowe i domowe, wymagające nieodzownej asysty samochodowej, z przyjemnością dojazdu rowerem. Bo to jest przyjemność. Rano droga przez pusty park, Jasne Błonia i ścieżkami rowerowymi przez Plac Grunwaldzki nad Odrę, przejazd przez chodnik na moście i już brama wjazdowa na Bytomskiej... Raptem kilka minut dłużej niż autem. Po pracy wracamy razem z Arkiem, kierujemy się na Przecław przez Wyspę Pucką. Oj, błotniście przy wale, i to tak, ze w końcu jedziemy jego koroną. Aparat miałem w plecaku, nie chciałem się zatrzymywać - warto wrócić tam na parę fotek, ale dopiero jak ziemia podeschnie. Potem sajgon przy Dziewokliczu z włączeniem się do ruchu - na przeciwległy pas wpuścili nas wojacy, no i jak tu ich nie szanować ? Arek pokazał mi betonowy singielek którym dojechaliśmy do ulicy prowadzącej do skrzyżowania na Ustowo. Ale pojechaliśmy nad "autostradą" starym zamkniętym mostkiem.

 Arek na mostku w Ustowie



No i mały ja

W stronę Przecławia ruszyliśmy gruntówką za Ustowem, znowu błocka sporo jak się płyty skończyły. Tylko na błocku miałem podobne wyniki jak Arek, bo na asfalcie odjeżdżał mi jak Porsche furmance :-) W Przecławiu pożegnaliśmy się, on pomknął ponabijać kilometry do Niemiec, a ja obrałem kierunek na dom. W czasie Wielkiego Postu diabeł kusi szczególnie mocno, więc zamiast najkrótszej drogi wybrałem trasę przez Karwowo i Smolęcin. Chciałem zobaczyć majestatyczne ruiny kościoła w Karwowie, zdążyłem jeszcze w świetle dziennym.


Ruina kościoła w Karwowie. 

Jak na wiejski kościół zwłaszcza wieża robi wrażenie. Po drodze do Smolęcina pierwsze telefony z domu - bo miałem być prosto po pracy... W oczekiwaniu nieuchronnego pojechałem przez Barnisław / Warnik / Stobno do Topolowej, stamtąd już w ciemnościach przez Żyzną / halę AA i Litewską do domu, gdzie przywitała mnie eskadra niszczycieli II RP, czyli Grom,Wicher, Burza i Błyskawica w osobie mojej małżonki. Nawałnica ogniowa była druzgocąca, nikt nie słyszał mojego S.O.S., przyszło zatem na dnie z honorem lec...

Info dla Uli - Connect od 2 tygodni znowu przyjmuje dane z formatu GPX, ale nie może być idealnie - bo nie skleił mi drogi do pracy z powrotną, dlatego 2 mapki...

Muzycznie wczorajszą burzę możemy podsumować następująco ;-)



Komentarze (8)

Ula, inni śmigają, ja się toczę :-) Jak pogoda pozwoli, to ze 2-3 razy w tygodniu można do roboty rowerem podskoczyć - czasem muszę się odstroić jak stróż w Boże Ciało ;-) co wyklucza użycie mojego Przecinaka na dojazd ... Kundel z Karwowa mnie oszczędził, widać łydki nie takie smakowite jak Twoje ;-)

leszczyk 13:05 niedziela, 1 marca 2015

Kuba - dzięki i wzajemnie pozdrawiam. Ciebie i Janusza to trudno czymś zaskoczyć ;-)

Krzysiu - żona jest zadowolona z męża, bo go trzyma krótko. Przed "obcymi" świetnie się maskuje ;-)

leszczyk 21:25 czwartek, 26 lutego 2015

Jak bym nie znał Twojej żony, to bym uwierzył w te gromy. Zawsze uśmiechnięta, zadowolona z męża i życia kobieta.

Maxis 18:24 czwartek, 26 lutego 2015

Złe porównanie - nie jak Porsche furmance tylko jak James77 lenkowi ;)
Dzięki za wspólny powrót ;)

lenek1971 12:07 czwartek, 26 lutego 2015

Wiem coś na ten temat jak spóźniam się jadąc z wycieczki rowerowej i do tego nie zadzwonię do mojego "Groma, Wichra"

srk23 07:26 czwartek, 26 lutego 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iaski

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]