Etap 96 - Prenzlau i dalej na południe
Sobota, 29 sierpnia 2015
· Komentarze(14)
W sobotni ranek wybrałem się na dalsza wyprawę. Podobnie jak kiedyś Arek, coś źle pokalkulowałem i zamiast 120 km wyszło nieco więcej, taki ze mnie nawigator... Kierunek zasadniczo Prenzlau, gdzie mnie jeszcze nie było, potem miało być trochę improwizacji w zależności od czasu i sił witalnych. Droga do Loecknitz minęła jak z bicza strzelił, minąłem Żelaznego i Kota bez zwyczajowej pogawędki, mam nadzieję, że nie obrazili się na mnie. Tym razem do Brussow postanowiłem pojechać inną drogą niż zwykle, udałem się zatem po asfalcie do Bergholz, gdzie znalazłem kościół i okazały denkmal.

Bergholz - kościół

Bergholz - denkmal
Droga na Brussow prowadzi przez Grimme, ale to fatalny bruk, z poboczem jak tarka. Wytrzęsiny zostały nagrodzone kościołem i denkmalem w jednym - dzwon z 1922 ma na skorupie odlane nazwiska kilkunastu poległych parafian. Ciekawostka - dzwonnica jest w wieży oddzielnej od kościoła, niezbyt często oglądany widok.

Dzwonnica kościoła w Grimme, kościół z tyłu
Wyjazd z wioski po asfalcie, ale wkrótce zaczyna się niezbyt dobra płytówka, aż do samego Brussow. W Brussow już byliśmy, za jeziorem droga na Prenzlau - wiedzie najpierw przez Carmzow, a potem Kleptow. Przed Kleptow przy drodze duża hurtownia napojów, okrucieństwo nie do opisania, dobrze, że ślubowałem trzeźwość w sierpniu, bo inaczej wycieczka mogła się tu zakończyć na wielogodzinnej libacji ;-)

Kościół w Carmzow

Kościół w Kleptow

To lepsze niż ładunek złotego pociągu....
Od Kleptow spory kawałek prowadzi ladną DDRką. W Baumgarten nie zbaczam nad jezioro, natomiast trafiam na denkmal i kolejny kościół.

Denkmal w Baumgarten

Kościół w Baumgarten
Droga prowadzi prosto do Prenzlau, no to już jest kawałek miasta (20 tys. mieszkańców). Zabytków kupa, zwłaszcza sakralnych, schludny rynek - warto tam wrócić celem dalszej eksploracji, albo na kebab i piwko, prawda, Arku ;-) ?

Prenzlau - brama Szczecińska

Prenzlau - kościół Św.Jakuba

Prenzlau - rynek z fontannami z kościołem NMP

Prenzlau - brama Środkowa , w tel kaplica Ducha Św. i front kościoła NMP

Kościół Św.Sabiny koło śluzy, ładna kamieniczka ...
Pora na popas nad jeziorem Unterukersee, nie żałuję sobie kabanosów i picia, pogoda cudna, chciałoby się zalec ...
W koncu i ja dorobiłem się fotki pasującej szczecińskich rowerzystów na kolarzy pełną gębą :-)

Na Berlin !
Mapa w Dakocie się zbiesiła, pokazuje białą plamę, ale od czego mapa papierowa, w końcu jestem człowiekiem wczesnej wersji 1.0 :-)
Ruszam ścieżką wokół jeziora, elegancki niemiecki asfalcik. Pierwszy fotostop to Roepersdorf, o dziwo pootwierane knajpki - w lokalu należącym do hotelu "huczne" weselisko , głośniejsze były szpacze sejmiki, zdaje się wkrótce odwrót do Afryki ...

Kościół w Roepersdorf
Szlak prowadzi dalej normalną drogą, kolejną miejscowością jest Zollchow.

Kościół w Zollchow
Po wyjeździe z tej wioski do kolejnej jedziemy DDRką, przed Strehlow w polu jest wielki głaz megalityczny, ale zagapiłem się i nie wracałem na fotkę - ale chyba każdy widział głaz megalityczny, nieprawdaż ? W Strehlow jest dawny dwór/majątek i oczywiście kościół.

Kościół w Strehlow
Za to chyba udało mi się przegapić kościół w Potzlow, bo tam decydowałem, czy kończę objazd, czy jadę dalej na południe i okrążam jezioro Oberuckersee. Czułem się na siłach, pogoda dalej super - jedziemy zatem na południe, kierunek Fergitz. Po drodze punkt widokowy na kilka morenowych jezior, ale mój aparat za panoramy się nie nadaje. Za to malunek z kamiennej tablicy zdjął elegancko :-)

To niby widać z punktu widokowego
Do Fergitz droga szutrem i dobrymi płytami (w stylu Ladenthina) przez las, w wiosce kościelne (!!!) wesele i gości kupa oraz denkmal.

Fergitz - denkmal

Fergitz - kościół
W wiosce mijam też wóz konny, którym podróżowała para Niemców, wśród średniowiecznych kościołów widok jak najbardziej a propos.
Kolejna miejscowość to Suckow z restauracją w dawnym dworku, Ja przy plaży / przystani Schifferhof odbijam na północ, zaczynając mozolną drogę powrotną. Z drogi na Warnitz odbijam w prawo, muszę podjechać na wzgórze noszące nazwisko generała Kleeberga, który przeprowadził mojego ś.p. dziadka przez kampanię wrześniową. Melduję się w wiosce Melzow, gdzie też jest coś godnego zdjęcia.

Melzow - denkmal

Melzow - kościół
Zastanawiam się jak jechać, wybieram kierunek na Gramzow, bo w Schmoelln już byłem. Droga przez las Malzower jest fajna do zjazdu na autostradę, potem zaczyna się potworny bruk, z możliwością (na szczęście) jazdy poboczem. Tam pierwszy raz przydaje się smycz do złapania Garmina. Na tym potworze można nieźle ćwiczyć podjazdy przed flamandzkimi klasykami. Ja na szczęście zjeżdżam, ale ręce i dupsko dostają w kość. Potem już asfalt do Gramzow, tak przy ruinach klasztoru przerwa na batona o obiecującej nazwie "Energiebombe" i analizę mapy. Widzę, że z miejscowości Zichow biegnie jeden z nielicznych przejazdów przez rozlewiska Randow, pisze "Bettonplattenweg", no to jedziemy...

Ruiny klasztoru w Gramzow

Kościół w Gramzow

Gramzow - denkmal wojny z Danią (1864) i Francją (1870)

Gramzow - klasyczny denkmal pierwszowojenny
Zichow okazuje się być ciekawe : wiatrak z końca XIX wieku, pałac z wieżą dawnego zamku, kościół i dom z niespotykanymi do tej pory podcieniami, warto było zajrzeć.

Zichow - wiatrak

Zichow - pałac i wieża

Zichow - dom z podcieniami

Zichow - kościół
Wracam do wiatraka, tam skręcam w Lindenstrasse - prowadzi do płytówki, ale najpierw bezlitosny bruuuuuuk, a potem te płyty to coś jeszcze gorszego niż najgorsze Miedwie, Dakota po raz drugi usiłuje uciekać, ale smycz ją zatrzymuje. Zaczynają się problemy z zasilaniem garniaka, wymienione w Zichow baterie sygnalizują niski poziom, czyżbym ich nie naładował ?!? W przestrzeń lecą soczyste macie, nic to trzeba jechać, nic nie poradzę, w Niemcach wioskowych sklepów nie uświadczysz. Zmordowany docieram do Blumberg.

Kościół w Blumberg
Mogę jechać albo na Wartin i dalej na Penkun, albo przez Casekow do Tantow. Droga do Wartin zaczyna się brukiem, senkju senkju baj.
Wybieram asfalcik do Casekow, choć wiem, ze później też nie będzie sielanki.

Kościół w Casekow

Denkmal w Casekow
Droga do Hohenselchow jeszcze jak cię mogę, potem zaczyna się bruk i wyboisty asfalt.

Kościół w Hohenselchow

Ula tylko udaje, że mieszka na Pomorzanach - zdaje się Jarro odkrył to wcześniej ?
Po pokonaniu bruku w Heinrichshof (uwaga, czynna gospoda przy drodze, szok !!!) odbijam z drogi na Gartz w stronę Hohenreinkendorf,
gdzie nad stawem organizuję sobie ostatni baton-stop, tam też padają baterie. Skoro od meldunku do zdechnięcia wytrzymały 18 km, to wkładam znowu te wcześniej wymienione, może dociągną do Lotosu w Kołbaskowie. Gorzej, ze kończą się zapasy picia, mimo, że wrzuciłem do plecaka dodatkowy bidon z wodą. Zostaje kilka łyków izo na czarną godzinę.

Kościół w Hohenreinkendorf
Czarna godzina nadchodzi w Tantow, łykam ostatnie krople izo i na oparach tłukę się do granicy przez Rosow. No, wreszcie w kraju, gdzie nie musisz zdychać z głodu i pragnienia, bo w każdej wiosce ugoszczą cię piwem i bigosem, nie jak u tych pieprzonych lutrów :-)
Lotos wita - zimna smoła, woda do bidonu, lód na patyku i baterie, zapis się zatem dokona :-)
Potem do domu przez DDRkę do Przecławia, Warzymice, Ostoję i Stobno. Dalej Topolowa, Żyzna , hala AA, Litewska i najdłuższa wycieczka AD 2016 przechodzi do historii.
Bergholz - kościół
Bergholz - denkmal
Droga na Brussow prowadzi przez Grimme, ale to fatalny bruk, z poboczem jak tarka. Wytrzęsiny zostały nagrodzone kościołem i denkmalem w jednym - dzwon z 1922 ma na skorupie odlane nazwiska kilkunastu poległych parafian. Ciekawostka - dzwonnica jest w wieży oddzielnej od kościoła, niezbyt często oglądany widok.
Dzwonnica kościoła w Grimme, kościół z tyłu
Wyjazd z wioski po asfalcie, ale wkrótce zaczyna się niezbyt dobra płytówka, aż do samego Brussow. W Brussow już byliśmy, za jeziorem droga na Prenzlau - wiedzie najpierw przez Carmzow, a potem Kleptow. Przed Kleptow przy drodze duża hurtownia napojów, okrucieństwo nie do opisania, dobrze, że ślubowałem trzeźwość w sierpniu, bo inaczej wycieczka mogła się tu zakończyć na wielogodzinnej libacji ;-)
Kościół w Carmzow
Kościół w Kleptow
To lepsze niż ładunek złotego pociągu....
Od Kleptow spory kawałek prowadzi ladną DDRką. W Baumgarten nie zbaczam nad jezioro, natomiast trafiam na denkmal i kolejny kościół.
Denkmal w Baumgarten
Kościół w Baumgarten
Droga prowadzi prosto do Prenzlau, no to już jest kawałek miasta (20 tys. mieszkańców). Zabytków kupa, zwłaszcza sakralnych, schludny rynek - warto tam wrócić celem dalszej eksploracji, albo na kebab i piwko, prawda, Arku ;-) ?
Prenzlau - brama Szczecińska
Prenzlau - kościół Św.Jakuba
Prenzlau - rynek z fontannami z kościołem NMP
Prenzlau - brama Środkowa , w tel kaplica Ducha Św. i front kościoła NMP
Kościół Św.Sabiny koło śluzy, ładna kamieniczka ...
Pora na popas nad jeziorem Unterukersee, nie żałuję sobie kabanosów i picia, pogoda cudna, chciałoby się zalec ...
W koncu i ja dorobiłem się fotki pasującej szczecińskich rowerzystów na kolarzy pełną gębą :-)
Na Berlin !
Mapa w Dakocie się zbiesiła, pokazuje białą plamę, ale od czego mapa papierowa, w końcu jestem człowiekiem wczesnej wersji 1.0 :-)
Ruszam ścieżką wokół jeziora, elegancki niemiecki asfalcik. Pierwszy fotostop to Roepersdorf, o dziwo pootwierane knajpki - w lokalu należącym do hotelu "huczne" weselisko , głośniejsze były szpacze sejmiki, zdaje się wkrótce odwrót do Afryki ...
Kościół w Roepersdorf
Szlak prowadzi dalej normalną drogą, kolejną miejscowością jest Zollchow.
Kościół w Zollchow
Po wyjeździe z tej wioski do kolejnej jedziemy DDRką, przed Strehlow w polu jest wielki głaz megalityczny, ale zagapiłem się i nie wracałem na fotkę - ale chyba każdy widział głaz megalityczny, nieprawdaż ? W Strehlow jest dawny dwór/majątek i oczywiście kościół.
Kościół w Strehlow
Za to chyba udało mi się przegapić kościół w Potzlow, bo tam decydowałem, czy kończę objazd, czy jadę dalej na południe i okrążam jezioro Oberuckersee. Czułem się na siłach, pogoda dalej super - jedziemy zatem na południe, kierunek Fergitz. Po drodze punkt widokowy na kilka morenowych jezior, ale mój aparat za panoramy się nie nadaje. Za to malunek z kamiennej tablicy zdjął elegancko :-)
To niby widać z punktu widokowego
Do Fergitz droga szutrem i dobrymi płytami (w stylu Ladenthina) przez las, w wiosce kościelne (!!!) wesele i gości kupa oraz denkmal.
Fergitz - denkmal
Fergitz - kościół
W wiosce mijam też wóz konny, którym podróżowała para Niemców, wśród średniowiecznych kościołów widok jak najbardziej a propos.
Kolejna miejscowość to Suckow z restauracją w dawnym dworku, Ja przy plaży / przystani Schifferhof odbijam na północ, zaczynając mozolną drogę powrotną. Z drogi na Warnitz odbijam w prawo, muszę podjechać na wzgórze noszące nazwisko generała Kleeberga, który przeprowadził mojego ś.p. dziadka przez kampanię wrześniową. Melduję się w wiosce Melzow, gdzie też jest coś godnego zdjęcia.
Melzow - denkmal
Melzow - kościół
Zastanawiam się jak jechać, wybieram kierunek na Gramzow, bo w Schmoelln już byłem. Droga przez las Malzower jest fajna do zjazdu na autostradę, potem zaczyna się potworny bruk, z możliwością (na szczęście) jazdy poboczem. Tam pierwszy raz przydaje się smycz do złapania Garmina. Na tym potworze można nieźle ćwiczyć podjazdy przed flamandzkimi klasykami. Ja na szczęście zjeżdżam, ale ręce i dupsko dostają w kość. Potem już asfalt do Gramzow, tak przy ruinach klasztoru przerwa na batona o obiecującej nazwie "Energiebombe" i analizę mapy. Widzę, że z miejscowości Zichow biegnie jeden z nielicznych przejazdów przez rozlewiska Randow, pisze "Bettonplattenweg", no to jedziemy...
Ruiny klasztoru w Gramzow
Kościół w Gramzow
Gramzow - denkmal wojny z Danią (1864) i Francją (1870)
Gramzow - klasyczny denkmal pierwszowojenny
Zichow okazuje się być ciekawe : wiatrak z końca XIX wieku, pałac z wieżą dawnego zamku, kościół i dom z niespotykanymi do tej pory podcieniami, warto było zajrzeć.
Zichow - wiatrak
Zichow - pałac i wieża
Zichow - dom z podcieniami
Zichow - kościół
Wracam do wiatraka, tam skręcam w Lindenstrasse - prowadzi do płytówki, ale najpierw bezlitosny bruuuuuuk, a potem te płyty to coś jeszcze gorszego niż najgorsze Miedwie, Dakota po raz drugi usiłuje uciekać, ale smycz ją zatrzymuje. Zaczynają się problemy z zasilaniem garniaka, wymienione w Zichow baterie sygnalizują niski poziom, czyżbym ich nie naładował ?!? W przestrzeń lecą soczyste macie, nic to trzeba jechać, nic nie poradzę, w Niemcach wioskowych sklepów nie uświadczysz. Zmordowany docieram do Blumberg.
Kościół w Blumberg
Mogę jechać albo na Wartin i dalej na Penkun, albo przez Casekow do Tantow. Droga do Wartin zaczyna się brukiem, senkju senkju baj.
Wybieram asfalcik do Casekow, choć wiem, ze później też nie będzie sielanki.
Kościół w Casekow
Denkmal w Casekow
Droga do Hohenselchow jeszcze jak cię mogę, potem zaczyna się bruk i wyboisty asfalt.
Kościół w Hohenselchow
Ula tylko udaje, że mieszka na Pomorzanach - zdaje się Jarro odkrył to wcześniej ?
Po pokonaniu bruku w Heinrichshof (uwaga, czynna gospoda przy drodze, szok !!!) odbijam z drogi na Gartz w stronę Hohenreinkendorf,
gdzie nad stawem organizuję sobie ostatni baton-stop, tam też padają baterie. Skoro od meldunku do zdechnięcia wytrzymały 18 km, to wkładam znowu te wcześniej wymienione, może dociągną do Lotosu w Kołbaskowie. Gorzej, ze kończą się zapasy picia, mimo, że wrzuciłem do plecaka dodatkowy bidon z wodą. Zostaje kilka łyków izo na czarną godzinę.
Kościół w Hohenreinkendorf
Czarna godzina nadchodzi w Tantow, łykam ostatnie krople izo i na oparach tłukę się do granicy przez Rosow. No, wreszcie w kraju, gdzie nie musisz zdychać z głodu i pragnienia, bo w każdej wiosce ugoszczą cię piwem i bigosem, nie jak u tych pieprzonych lutrów :-)
Lotos wita - zimna smoła, woda do bidonu, lód na patyku i baterie, zapis się zatem dokona :-)
Potem do domu przez DDRkę do Przecławia, Warzymice, Ostoję i Stobno. Dalej Topolowa, Żyzna , hala AA, Litewska i najdłuższa wycieczka AD 2016 przechodzi do historii.







