Jest ! Mamy to ! Nowe Warpno ! Wyczyn sezonu - wrażenia zepsute wmordęwindem na powrocie, brakiem prowiantu do uzupełnienia gasnących baterii oraz mega tabunami zmotoryzowanych grzybiarzy. Pierwszy raz nie lubiłem szosy z Dobieszczyna...
+++ „Poruczniku La Croix” – głośny krzyk przywołał oficera do rzeczywistości. Odwrócił się i spostrzegł nieznanego sobie oficera w czarnym uniformie sił specjalnych. Obrzucił spojrzeniem jego wysoką postać, nowo przybyły miał na głowie furażerkę, spod której wydobywały się długie , nieregulaminowe pukle jasnych włosów. Zafascynowany zwrócił uwagę na oczy, przypominające roztopione złoto i … blask bijący od tej postaci. Wyglądał jak archanioł z książki, którą dostał od dziadka… „Jestem kapitan Bombe, przejmuję dowodzenie” – warknął przybysz – „Macie z tym jakiś problem ?”. „Nie , skądże, kapitanie. Słucham rozkazów” – służbiście wyrecytował La Croix. „Rozstawić obie drużyny po obu stronach drogi, otworzyć ogień z ostrej amunicji. Bo macie , do cholery , ostrą amunicję ?” „Tak, kapitanie” – wykrztusił zszokowany La Croix – „ale przecież tak się nie godzi, powinniśmy zadzwonić po negocjatora”… „Kredki, jak widzę nie pomogły” – powiedział kapitan – „ to teraz zrobimy to po mojemu”.
Furgon przemknął przez tą, zdawałoby się, zaporę nie do pokonania i kontynuował dzieło zniszczenia. Mohamed dostrzegł przystojnego blondyna, który krzycząc „Nam nie jest wszystko jedno” wyciągnął z plecaka składane widły, jednym kliknięciem rozwinął je do pełnej długości, po czym skłonił najbliżej obecnych, aby przybili go w ofierze do drzwi kamienicy. Niestety, nie miał się już nigdy dowiedzieć, że był to bardzo zaangażowany politycznie polski aktor…
W niedzielę zabawa w kotka i myszkę z deszczem. Udało mi się z nim wygrać, jechałem zazwyczaj tuż za opadami. Pół trasy pod uciążliwy wiatr. Dobrze, że juz po lecie, mniej pić sie chce.
+++
Cherubinie, jesteśmy na miejscu. Można jeszcze zatrzymać akcję. Czy na pewno … Archanioł, to jest pieprzona wojna a nie wiec gminny, wykonać ! Bóg rozpozna swoich….
Furgon z dużą prędkością, wśród pisku opon wszedł w zakręt i ruszył wprost na zatłoczone przez świętujących mieszkańców bulwary. Mohamed zaczął postrzegać rzeczywistość jak kinowy film… Jego furgon wpadł w tłum ludzi, potrącając, tratując i przejeżdżając zdezorientowanych spacerowiczów. Po drugiej stronie bulwarów zamieszanie nie umknęło uwadze plutonu specjalnego policji, wyznaczonego do ochrony miejsca świątecznej zabawy. „Mon Dieu” – przypomniał sobie starą formułkę swoich dziadków dowodzący akcją porucznik La Croix. Błyskawicznie rzucił w tłum pierwszą drużynę. Policjanci oczyścili teren przed nadjeżdzającą ciężarówką i błyskawicznie pokryli jezdnię rysunkami kwiatów, pacyfek i serduszek. „Dobrzy są” – pomyślał La Croix. „Dobrzy są” – pomyślał Mohamed. „Tępe chuje” – pomyślał Archanioł.
W rocznice wybuchu II WŚ Legiony Ulicy szybkim kontratakiem zajęły miejscowość Blankensee. Jeńców nie brano. Wypito na miejscu.
+++
Mamy to Cherubinie ! Panel kontrolny jednostki aktywny ! Archanioł, zrozumiano. Podaj koordynaty miejsca i kontroluj obiekt.
Coś było zdecydowanie nie tak. Zamiast subsaharyjskiej listy przebojów z radia dobiegały jakieś trzaski i szumy. Przecież nie po to Mohammed uszkodził potencjometr, żeby nikt nie przestawiał jego ulubionej stacji. Chciał ręcznie wyregulować częstotliwość, ale z przerażeniem uświadomił sobie, że nie może oderwać dłoni od kierownicy. Rozległ się jeszcze jeden irytujący trzaski i z radia popłynęła czysta melodia : „Tu Radio Maryja, katolicki głos w Twoim domu. Zapraszamy na różaniec, potem Apel Jasnogórski” . Zdumiony Mohamed w rytmicznym , jednostajnym rytmie wielokrotnie powtarzanych zdań domyślił się , że chodzi o modlitwy niewiernych. Nie potrafił jednak rozpoznać języka… Na ekranie nawigacji GBP wyskoczyła trasa – furgon kierował się w kierunku nicejskich bulwarów. Mohamed wrzasnął – „Nie, przecież mamy jechać do hurtowni na północ ! ”. Ale pojazd już go nie słuchał, prowadzony jakby w trybie autopilota. Chociaż stawał na światłach i respektował przepisy ruchu drogowego. Mohamed gwałtownie usiłował oderwać ręce od kierownicy, ale na darmo.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)