Cóż za wyczyn na koniec nędznego sezonu, udało mi się spontanicznie wykręcić setę. Tak, moimi galaretopodobnymi odnóżami ją wykręciłem. Z kłopotami psychicznymi, bo sie licznik na mile przestawił , dopiero w NW go ustawiłem metrycznie. Gwoli kronikarskiego obowiązku notuję przystanki w Trzebieży, NW i ostatni nad jeziorem Stolsko. Tam widziałem dziewczynę pływającą na padlebordzie, czy jak się to nazywa. A wyjeżdżając z Trzebieży omal nie przejechałem redaktora Tomasza Lisa. Aha, sołtysowi Brzózek serdeczna kotwica w plecy za ten odcinek brukowy. Zabytek, jego mać.
+++
Cherubinie, melduję wykonanie zadania Doskonale Archanioł, melduj się w bazie. Dzisiaj zamiast zmawiać paciorek zasłużyliśmy na ostry balecik.
W piwnicach toruńskiego klasztoru, gdzie mieściło się centrum dowodzenia operacją „Archanioł”, strzeliły korki od szampana i rozległy się oklaski oraz radosne okrzyki. „Gdzie mi z tym sikaczem” – skrzywił się ojciec dyrektor – dawać armaniaka rocznik 48, zasłużyliśmy. Prototyp transformera „Jan Paweł” spisał się doskonale, możemy ruszać z produkcją seryjną. Islamskiemu terroryzmowi trzeba pomóc, żeby w końcu sami Europejczycy załatwili sprawę własnymi rękoma. Produkujcie, bracia, w imię Boże ….
Kolega "wystawił" mnie z rowerową ustawką, więc wybrałem się na kijki. Dzisiaj asfaltowo/betonowo. Dobrze się człapało. Szkoda, że nie mogę dorobić się regularności, to ze spadkiem wagi nie byłoby problemów...
Pierogi na obiad u teściowej - ruskie i z mięsem. Dlatego trzeba ograniczyć plany rowerowe, pora na pierogową ucztę :-)
+++
„Sierżancie, aresztujcie go” – wydał rozkaz La Croix. Sierżant nie zdążył nawet potwierdzić otrzymania rozkazu, kiedy rozległ się strzał. „Czy pan do reszty zdurniał, poruczniku ?” – zapytał kapitan Bombe, chowając do kabury glocka - „Chciał pan czekać, żeby zdetonował pas szachida” ? La Croix podbiegł do nieruchomo leżącego Mohameda. Strzał był precyzyjny, prosto w czoło, nie było sensu wzywać pogotowia. Przeszukał ofiarę, pasa z materiałem wybuchowym nie było. Obrócił się w stronę oddziału, ale nie zauważył kapitana. „Sierżancie, gdzie jest kapitan? – krzyknął. „Przepraszam, nie wiem, mon Lieutnant” – wybąkał zmieszany sierżant.
Drugie spotkanie z grupą - chodziłem z tymi szybkimi, dobra lekcja pokory, trzeba naprawde ostro zapieprzać. Trzeba na wieczory w lesie zabierać czołówkę.
Przyjemna wieczorna przejażdżka zakończona przy świetle lampki.
+++
„Funkcjonariusze !” – wrzasnął kapitan – „ogniem całego oddziału po kabinie, strzelać bez komendy” ! Roztrzęsieni policjanci otworzyli ogień, z początku nieśmiało, potem palba przybrała na sile. „Po kabinie mówiłem, gdzie w te opony celujecie, zabić tego psychopatę” – wrzeszczał kapitan. Mohamed widział ogniki wystrzałów i poczuł, jak pociski trafiaja w opony i silnik pojazdu. Jakimś cudem on sam pozostawał nietrafiony, ledwie parę kul przebiło szybę na wysokości fotela pasażera. Przestrzelone wielokrotnie lewe koło w końcu wymusiło skręt i furgon uderzył w kwietniki przy chodniku, po czym zatrzymał się. Zapanowała cisza, zakłócana tylko upiornymi krzykami rannych oraz sykiem pary z przebitej chłodnicy. Zamilkło również radio, zgasł ekran GPS. Mohamed w końcu uwolnił dłonie i roztrzęsiony wysiadł z kabiny. Skierował się w stronę policjantów, aby wyjaśnic całą tą nieprawdopodobną sytuację.
Wybrałem się na trening grupy nordicowej. Dzięki temu wiem, że chodziłem źle, z tzw.łokcia. Nie jestem fanem grup, ale było dosyć OK. Oczywiście panie w przeważającej liczbie. Kilku nie dotrzymałem ... kroku.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)