Epilog 2015
Poniedziałek, 28 grudnia 2015
· Komentarze(8)
Pora kończyć dobry dla mnie rowerowo rok 2015. Wyprane ciuchy schną, w garażu drzemią Przecinak i Puszczalska, zaledwie kilka dni dzieli nas od rozpoczęcia sezonu 2016 - miejmy nadzieję, że będzie dla nas wszystkich łaskawy i przynajmniej nie gorszy od tego mijającego.
Jak wyglądała realizacja planu na 2015 ?
- ustabilizowanie po świątecznych szaleństwach wagi między 72-73 kg (2-3 kg trzeba urwać) i utrzymanie jej przez cały rok
Niestety, zaczynałem od 75,5 kg , kończę na 78 kg ... Trzeba ponownie zabrać się za siebie i dojechać do tego przedziału 72-73 kg
- przejechanie 5250 km w 2015
To udało się z prawie 1200 naddatkiem :-)
- zrobienie 12 wycieczek ponad 100 km
Zabrakło dwóch dalekich wypraw
- wyjścia 120 razy na rower
Udało się , głównie dzięki dojazdom do pracy:-)
- podjęcie próby przejechania 300 km w długi letni dzień
Próby nie podjęto , najdłuższy trip to 164 km....
- zinwentaryzowania denkmali we wszystkich niemieckich miejscówkach, które będę w stanie odwiedzić, będę prosił znajomych o cynki o lokalizacji pomniczków, muszę wymyślić jakiś sposób na ich wirtualną inwentaryzację, coś w rodzaju "zalicz gminę" , ale moja komputerowa indolencja może mi w tym przeszkodzić :-)
Wpadło kilka nowych, nadal brak pomysłu, czasu i umiejętności komputerowych na wirtualną inwentaryzację
- pisać atrakcyjnie, skoro jazdą nikomu nie zaimponuję :-)
A to już czytelnicy muszą ocenić :-)
+++
Zarys planu na 2016 :
- rygor i walka z wagą , kwiecień 73-74 kg to byłoby coś
- czasu nie będzie więcej, jazda w deszczu i ciemnościach odpada (hausgestapo !), ale do dyspozycji jest Puszczalska, pokusimy się o przejechanie 7250 km
- 12 wycieczek ponad 100 km , w tym próba pokonania 300 km
- 120 wyjść na rower
- podniesienie jakości statystyk o pionometry - 50.000 m
- dalej szukać denkmali :-)
- poszukać szczęścia również po polskiej stronie Odry ;-) , najchętniej w towarzystwie tamtejszych bikerów
- znaleźć czas na bloga, ze zdjęciami i muzyką
+++
Jak wyglądałem na tle znajomych, czyli w cieniu koksów ?
Muszę ich podzielić na kilka kategorii, bo każdy jeździ inaczej i ma inne cele.
Cyborgi i terminatorzy :
Oczywiście Grzegorz, Sokół Millenium, lata w swojej lidze, nie podlega ocenom leszczy :-) Życzę utrzymania poziomu formy i ułańskiej fantazji, oraz zdrowia i kolarskiego szczęścia, a nic nie stanie na przeszkodzie realizacji ambitnych planów, w których szczerze mu kibicuję. Polecam również śledzenie wyczynów niezmordowanego Gustava, jestem bardzo ciekaw jego planów na 2016 !
Obaj koledzy swoją żelazną wolą i organizacyjnym , zadaniowym podejściem do zaplanowanych wyzwań są prawdziwą inspiracją, oczywiście na miarę skali lenistwa i możliwości żonatego człowieka w mocno średnim wieku - proszę dalej blogować, będę podpatrywał i korzystał z cennych rad :-)
Sportowcy :
Lubię śledzić typowo sportowe wpisy Bartka i Bucza , tam nie ma przypadków, barwne opisy wyścigów MTB (Bartek) i szosowych (Bucz) przeplatane są monotonnym kręceniem na prowadzonych z głową treningach, co pokazuje, ile wyrzeczeń i potu kosztuje sportowa ambicja. Dzięki nim mogę też popatrzeć na widoki inne niż nasze lokalne.
Tu również plasuję moich serdecznych przyjaciół , którzy wkręcili mnie 2 lata temu w jazdę na rowerze i BSa, czyli Arka i Krzyśka . Z ciekawością będę śledził ich kolejne postępy, szacunek za ambicję i chęć nieustannej poprawy wyników :-) Chciałem im dorównać , ale odjeżdżają mi co roku jak Pendolino :-)
Długodystansowcy :
Darek, Michał, Janusz i Kuba , tysiące przejechanych bez względu na pogodę kilometrów, to prawdziwi pasjonaci roweru. Michałowi życzę kwalifikacji i powodzenia w BBT 2016 , może i Darek powinien popróbować szczęścia na długich dystansach, bo warunki do tego ma ... Janusz i Kuba zapewniają codzienną porcję kolarskich wrażeń , co chyba wszyscy bardzo sobie cenimy !
Do powyższych kategorii sportowo nie mam startu.
Lokuję siebie w gronie krążowników , takich jak Adam (jedyny pancernik w gronie krążowników) , Mirek, Jarek i Marek. Cenię sobie chęć połykania kilometrów, ale przy tum nie zapominania o zatrzymaniu na ciekawe zdjęcie czy spożycie izochmielnika :-) Adam nie odpuszcza sportowej rywalizacji, progres kilometrowy chyba większy niż mój ... Wszystkich krążowników stać na przekroczenie 7k , a podejrzewam, że przy sprzyjających wiatrach Marek i Mirek pokuszą się o 8k, w tym roku kontuzje, choroby i sprawy rodzinne nie pozwoliły na to ...
+++
Na koniec ciekawostka - w zeszłym roku zaskoczyłem Arka przejechaniem większego dystansu na mtb. W tym roku dopilnował mnie i nie dał szansy, dowalił ponad 500 km. Owszem, mógłbym powiedzieć, że karbonowy Giant to nie to samo co mój przyciężki Przecinak i powinna się liczyć tylko Merida, na której zrobił ca 2000 km. Być może na mtb przejechałem więcej niż Krzysiek. Ale nie jestem posłem , potrafię przyjąć porażkę z godnością. Zwłaszcza, że nie przegrałem we wszystkich kategoriach :-) Jazda w terenie to jedno, ale cieszy zwłaszcza stosunek pionometrów do dystansu. Brutto w pionie Arek oczywiście wygrał zdecydowanie , 63 tys metrów robi wrażenie na tle moich 45 tys. Ale dzieląc te wyniki przez dystans ja mam ponad 7 metrów w pionie na każdy kilometr, przy niecałych 5 metrach Arka :-)))))
A Krzyśka w pionie pozamiatałem dokładnie :-))))
Ot, taka mała spełniona sportowa ambicja - pewnie koksy nie dadzą mi nawet tej niewielkiej satysfakcji w 2016, czego im zresztą serdecznie życzę.
+++
Oczywiście największa radość to spotkanie znajomych na trasie - oby jak najczęściej w 2016 !!!
Jak wyglądała realizacja planu na 2015 ?
- ustabilizowanie po świątecznych szaleństwach wagi między 72-73 kg (2-3 kg trzeba urwać) i utrzymanie jej przez cały rok
Niestety, zaczynałem od 75,5 kg , kończę na 78 kg ... Trzeba ponownie zabrać się za siebie i dojechać do tego przedziału 72-73 kg
- przejechanie 5250 km w 2015
To udało się z prawie 1200 naddatkiem :-)
- zrobienie 12 wycieczek ponad 100 km
Zabrakło dwóch dalekich wypraw
- wyjścia 120 razy na rower
Udało się , głównie dzięki dojazdom do pracy:-)
- podjęcie próby przejechania 300 km w długi letni dzień
Próby nie podjęto , najdłuższy trip to 164 km....
- zinwentaryzowania denkmali we wszystkich niemieckich miejscówkach, które będę w stanie odwiedzić, będę prosił znajomych o cynki o lokalizacji pomniczków, muszę wymyślić jakiś sposób na ich wirtualną inwentaryzację, coś w rodzaju "zalicz gminę" , ale moja komputerowa indolencja może mi w tym przeszkodzić :-)
Wpadło kilka nowych, nadal brak pomysłu, czasu i umiejętności komputerowych na wirtualną inwentaryzację
- pisać atrakcyjnie, skoro jazdą nikomu nie zaimponuję :-)
A to już czytelnicy muszą ocenić :-)
+++
Zarys planu na 2016 :
- rygor i walka z wagą , kwiecień 73-74 kg to byłoby coś
- czasu nie będzie więcej, jazda w deszczu i ciemnościach odpada (hausgestapo !), ale do dyspozycji jest Puszczalska, pokusimy się o przejechanie 7250 km
- 12 wycieczek ponad 100 km , w tym próba pokonania 300 km
- 120 wyjść na rower
- podniesienie jakości statystyk o pionometry - 50.000 m
- dalej szukać denkmali :-)
- poszukać szczęścia również po polskiej stronie Odry ;-) , najchętniej w towarzystwie tamtejszych bikerów
- znaleźć czas na bloga, ze zdjęciami i muzyką
+++
Jak wyglądałem na tle znajomych, czyli w cieniu koksów ?
Muszę ich podzielić na kilka kategorii, bo każdy jeździ inaczej i ma inne cele.
Cyborgi i terminatorzy :
Oczywiście Grzegorz, Sokół Millenium, lata w swojej lidze, nie podlega ocenom leszczy :-) Życzę utrzymania poziomu formy i ułańskiej fantazji, oraz zdrowia i kolarskiego szczęścia, a nic nie stanie na przeszkodzie realizacji ambitnych planów, w których szczerze mu kibicuję. Polecam również śledzenie wyczynów niezmordowanego Gustava, jestem bardzo ciekaw jego planów na 2016 !
Obaj koledzy swoją żelazną wolą i organizacyjnym , zadaniowym podejściem do zaplanowanych wyzwań są prawdziwą inspiracją, oczywiście na miarę skali lenistwa i możliwości żonatego człowieka w mocno średnim wieku - proszę dalej blogować, będę podpatrywał i korzystał z cennych rad :-)
Sportowcy :
Lubię śledzić typowo sportowe wpisy Bartka i Bucza , tam nie ma przypadków, barwne opisy wyścigów MTB (Bartek) i szosowych (Bucz) przeplatane są monotonnym kręceniem na prowadzonych z głową treningach, co pokazuje, ile wyrzeczeń i potu kosztuje sportowa ambicja. Dzięki nim mogę też popatrzeć na widoki inne niż nasze lokalne.
Tu również plasuję moich serdecznych przyjaciół , którzy wkręcili mnie 2 lata temu w jazdę na rowerze i BSa, czyli Arka i Krzyśka . Z ciekawością będę śledził ich kolejne postępy, szacunek za ambicję i chęć nieustannej poprawy wyników :-) Chciałem im dorównać , ale odjeżdżają mi co roku jak Pendolino :-)
Długodystansowcy :
Darek, Michał, Janusz i Kuba , tysiące przejechanych bez względu na pogodę kilometrów, to prawdziwi pasjonaci roweru. Michałowi życzę kwalifikacji i powodzenia w BBT 2016 , może i Darek powinien popróbować szczęścia na długich dystansach, bo warunki do tego ma ... Janusz i Kuba zapewniają codzienną porcję kolarskich wrażeń , co chyba wszyscy bardzo sobie cenimy !
Do powyższych kategorii sportowo nie mam startu.
Lokuję siebie w gronie krążowników , takich jak Adam (jedyny pancernik w gronie krążowników) , Mirek, Jarek i Marek. Cenię sobie chęć połykania kilometrów, ale przy tum nie zapominania o zatrzymaniu na ciekawe zdjęcie czy spożycie izochmielnika :-) Adam nie odpuszcza sportowej rywalizacji, progres kilometrowy chyba większy niż mój ... Wszystkich krążowników stać na przekroczenie 7k , a podejrzewam, że przy sprzyjających wiatrach Marek i Mirek pokuszą się o 8k, w tym roku kontuzje, choroby i sprawy rodzinne nie pozwoliły na to ...
+++
Na koniec ciekawostka - w zeszłym roku zaskoczyłem Arka przejechaniem większego dystansu na mtb. W tym roku dopilnował mnie i nie dał szansy, dowalił ponad 500 km. Owszem, mógłbym powiedzieć, że karbonowy Giant to nie to samo co mój przyciężki Przecinak i powinna się liczyć tylko Merida, na której zrobił ca 2000 km. Być może na mtb przejechałem więcej niż Krzysiek. Ale nie jestem posłem , potrafię przyjąć porażkę z godnością. Zwłaszcza, że nie przegrałem we wszystkich kategoriach :-) Jazda w terenie to jedno, ale cieszy zwłaszcza stosunek pionometrów do dystansu. Brutto w pionie Arek oczywiście wygrał zdecydowanie , 63 tys metrów robi wrażenie na tle moich 45 tys. Ale dzieląc te wyniki przez dystans ja mam ponad 7 metrów w pionie na każdy kilometr, przy niecałych 5 metrach Arka :-)))))
A Krzyśka w pionie pozamiatałem dokładnie :-))))
Ot, taka mała spełniona sportowa ambicja - pewnie koksy nie dadzą mi nawet tej niewielkiej satysfakcji w 2016, czego im zresztą serdecznie życzę.
+++
Oczywiście największa radość to spotkanie znajomych na trasie - oby jak najczęściej w 2016 !!!




