Świński trucht #7
Nic to, walczymy. Dziś zaserwowałem sobie sekcję schodów w amfiteatrze a la Rocky Balboa, w dzień przynajmniej widać te schody :-)
Tereny masz Michał fajne, tak jak ja - cały czas parko-lasem, ale po asfalciku jak masz ochotę.
leszczyk 13:34 poniedziałek, 14 grudnia 2015
Też przymierzam się, żeby wreszcie wystartować z biegami. :P
michuss 08:40 poniedziałek, 14 grudnia 2015
Nie mam na razie się czym pochwalić, trzeba czasu. Na intensywna jazdę na rowerze nie mam szans - po ciemku nie jeżdżę, a w weekendy karty rozdają żona i pogoda :-)
leszczyk 07:59 poniedziałek, 14 grudnia 2015
Zatem czekamy na wagowe wyniki Twoje zmagania z nadwagą. Mnie się jednak wydaje, że intensywna jazda na rowerze to lepsza metoda, niż - jak to piszesz - świński trucht. Może się jednak mylę ?
jotwu 07:42 poniedziałek, 14 grudnia 2015