Dzisiaj miałem dwa zaproszenia, za które serdecznie dziękuję :-) Pierwsze od Arka i Krzyśka - wypad do Schwedt, drugie od peletonu ze Stravy wybierającego się na naleśniki do Nowego Warpna. Sprawę rozsądziła małżonka, każąc mi być w domu o 11:00. W takim razie wygrałem się na miejsce zbiórki naleśnikożerców na Głębokie, gdzie poznałem w realu "jurkatc", "znowu", oraz innych dobrych kolarzy ze Stravy, na czele z inspiratorką wycieczki, czyli Karoliną. Z przyjemnością spotkałem też już wcześniej znanych mi Jamesa77, Mateusza i Piotrka. Oni ruszyli na Nowe Warpno, ja na Wołczkowo i na Bezrzecze, w stronę Wąwelnicy i Dołuj. Kolejnymi etapami był Lubieszyn i stara droga na Dobrą, z moim ulubionym (szczerze !) odcinkiem poniemieckiego solidnego bruku. Kręcę dalej do Buku i korzystam z granicznej ścieżki rowerowej.
Samotny dąb przy ścieżce.
Pogoda sprzyjała, wiatr za bardzo nie przeszkadzał, zatem w Dobrej odbiłem na Grzepnicę, potem Sławoszewo, gdzie spotykam nasz sympatyczny tandem , czyli Janusza i Kubę, z którymi wesoło się pozdrawiamy - ilu znajomych udało się dzisiaj spotkać, super :-) Wracam do domu klasycznie przez Pilchowo i Głębokie, nie dokręcam dystansu przez Halę AA, staram się zdążyć na 11:00, ale notuję spóźnienie, na szczęście mieszczę się w akademickim kwadransie :-)
Na Stravie poczytałem o wyprawie do Nowego Warpna - koledzy się zmasakrowali, dobrze, że nie pojechałem, bo potrzebny byłby worek na zwłoki ;-)
Tak zdaje się zakończyłem sezon rowerowy 2015, w epilogu przyjdzie czas na podsumowanie :-)
Komentarze (8)
Znaczy, że gdybym pojechał nie na Wołczkowo, a z nimi na NW to bym się z Tobą zderzył gdzieś w Pilichowie ? Dobrze, że Ciebie ta banda koksów nie rozjechała :-)
Tunia - dzieki, wzajemnie pozdrawiam poświątecznie i przednoworocznie :-)
Janusz - jakoś przypadł mi ten dąb do gustu, mogłem poszukać lepszego ujęcia. Znajdziesz go na polanie wjeżdżając na ścieżkę rowerową z Dobrej do Blankensee od przejazdu przez droge Buk-Stolec.
Mirek - tak, jestem zadowolony z tegorocznego wyniku. Czasowo w przyszłym pewnie lepiej nie będzie, dojdą ograniczenia pogodowe - ale jest kolarzówka, postaram się złamac 7k :-)
Z tymi "koksami" to faktycznie trzeba uważać, aby człowiek nie skończył w czarnym worku, ale przyznaj że rok kończysz też niezłym wynikiem, a w przyszłym "będzie się działo" :)))
No i mimo krótkiej przepustki odbyłeś całkiem miłą wycieczkę nie licząc wielu sympatycznych spotkań. Doszło jeszcze do wpisu fajne zdjęcie dębu, który prezentuje się tu dostojnie i jesiennie - mrozy jednak tuż, tuż.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)