Etap 26 - do wykopu #9 i trochę terenu

Torba naramienna uroku rowerowi nie dodaje, ale da się sporo drobnych ratunkowych elementów upakować, a i Magneto znalazł bezpieczną przystań. Torba godna turysty, więc ignorowaliśmy z godnością podszepty o istniejących sektorach i turlaliśmy się spokojnie do pracy. Na trasie spory korek, z przyjemnością go mijaliśmy :-)

Jutro sam tak będę stał :-)
Po pracy zachciało mi się trochę terenu, na Puszczę Bukową jeszcze dzień za krótki - walimy zatem na Police przez las, mam miłą wizję sympatycznego down-hillu do Siedlic. Zaspokajam wirusa wspinaczki podjazdem pod Strzałowską i przez Pokoju docieram do Ostoi-Zagórskiego. Kieruje się w stronę Dębów Bogusława z pomocą mapy z Dakoty. Lasu, do którego tak często jeździłem z dziadkiem, już nie poznaję. Ten fragment Wkrzańskiej jest po prostu brzydki. Nie zmieniły się fatalne piaszczyste drogi, ale gruba opona pozwalała się spokojnie toczyć. Na drogę z Podbórza wyskakuję w innym miejscu, niż sądziłem - pokręcę się trochę po tamtej okolicy dla rozpoznania dróg, a nuż jakaś będzie fajna. Dojeżdżam do Dębów i jazda w dół, beton, bruk i generalnie nierówności w penis - fajnie się śmiga :-) Było w dół, będzie w górę - tym razem szosą do Leśna, potem zjazd do Pilchowa. Pora na rytualne banały : Głębokie / Wojska / hala AA , na Litewskiej poprawiam czas sprintu przy stadionie, dobrze, że Arek i Krzysiek tam nie jeżdżą , chwilę się tym sukcesem napieszczę ;-)




