Etap 58

Wtorek, 5 sierpnia 2014 · Komentarze(4)
Upalny weekend spędzony w Warszawie - na marginesie tamtejsi miejscy bikerzy nie maja lekko, nasza infrastruktura moim zdaniem to wyższa półka. Po pracy i obejrzeniu finiszu dużych chłopców w TdP wyjazd celem rozruszania starych kości... Chcę w końcu odnaleźć Kutzow See koło Bismarck. Poczatek standardowy przez osiedle Zawadzkiego i Koralową , kierunek Dołuje i dalej na Lubieszyn. Tam łapię się na pierwsza w życiu podwózkę za ruszającą z cepeenu wywrotką, korzystam z tunelu aero aż do parkingu za granicą, gdzie mój dobrodziej zostaje zatrzymany przez bundespolizei do kontroli , moje pojawienie się zza wywroty było pewnym zaskoczeniem dla policjantów :-) Na marginesie dodam, ze max prędkość została właśnie osiągnięta za wywrotką, a nie na zjeździe do Redlicy ... 
Potem skręcam ze ścieżki przed Bismarck w prawo, kierując się na wcześniej nie odwiedzane Tanger i Hochenfelde. bardzo fajna płytowa droga kładziona na modłę niemiecką, czyli na szerokość kół pojazdów, dzięki czemu strzał w 4 litery jest co 3 metry, a nie co 50 cm ... Sporo niewielkich podjazdów/zjazdów i zakrętów, nie ma czasu na nudę. Generalnie w Tanger nie ma nic (jedna agroturystyka), w Hochenfelde jest mały pałacyk o nieznanym mi przeznaczeniu. Pora na odkrycie Kutzow See - za obozem młodzieżowym szutrowa droga w prawo i po chwili jestem na trawiastej plaży z pomostem pełnej kąpiących się lokalsów, ale i szczecinian. Próbuję przebić sie przez chaszcze wzdłuż jeziora, ale ostatecznie wracam na drogę na Ploewen, z której skręcam zaraz w prawo w pole i po krótkiej przeprawie polno-leśnym duktem ląduję na asfalcie Bismarck-Blankensee. Potem już żwawo w stronę domu, bo się ściemnia - na granicy krótki postój na batona i wymianę szkieł na rozjaśniające. Przy okazji odkrycie, że w Tanger wyłączył się gps w komórce...
Pora na decyzję o zakupie porządnego licznika albo niezawodnego gps... Potem Buk/Dobra/Wołczkowo/Głębokie - tym razem bez chamskich kierowców. Na wysokości koszar za Głębokim zdecydowanie pokonuje dwóch zagadanych szosowców (byli tak zaskoczeni, że nie dogonili mnie do końca koszar) i na fali entuzjazmu skutecznie ścigam się z wojskową cysterną. Za koszarami nowa ścieżka obok hali, bardzo fajna, będę korzystał na powrocie.
Dane kilometrowe z GoogleMaps , obciąłem sobie kilometr karny za awarię gps...
Po powrocie uczciłem obchody Dnia Piwa dwoma czeskimi izochmielnikami nabytymi onegdaj w Liedlu ...

Komentarze (4)

Za Jasia dziękuję, wolę Jacusia ;)
oj, jeszcze w wielu miejscach mnie nie było... a dzięki wycieczkom innych jest szansa je odwiedzić :)
czekam więc z niecierpliwością na mapki z trasami :)

renik 13:59 środa, 6 sierpnia 2014

Ślady GPS - może już niedługo, rejestruję na aplikacji Moje Trasy, która coś z eksportem do formularza BS nie wchodzi... Albo bardziej precyzyjnie - ja nie umiem tego zrobić ;-)

leszczyk 13:33 środa, 6 sierpnia 2014

"Jasiu Wędrowniczek" :) Gdzie Cię nie było?!

lenek1971 13:04 środa, 6 sierpnia 2014

Z chęcią ruszyłabym śladem wycieczek z niektórych etapów. Niestety ja wzrokowiec jestem i bez rzutu okiem na mapkę czuję się jak dziecko we mgle :(
Jest szansa na jakiś ślad gps?

renik 12:48 środa, 6 sierpnia 2014
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa latdw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]