Etap 58
Potem skręcam ze ścieżki przed Bismarck w prawo, kierując się na wcześniej nie odwiedzane Tanger i Hochenfelde. bardzo fajna płytowa droga kładziona na modłę niemiecką, czyli na szerokość kół pojazdów, dzięki czemu strzał w 4 litery jest co 3 metry, a nie co 50 cm ... Sporo niewielkich podjazdów/zjazdów i zakrętów, nie ma czasu na nudę. Generalnie w Tanger nie ma nic (jedna agroturystyka), w Hochenfelde jest mały pałacyk o nieznanym mi przeznaczeniu. Pora na odkrycie Kutzow See - za obozem młodzieżowym szutrowa droga w prawo i po chwili jestem na trawiastej plaży z pomostem pełnej kąpiących się lokalsów, ale i szczecinian. Próbuję przebić sie przez chaszcze wzdłuż jeziora, ale ostatecznie wracam na drogę na Ploewen, z której skręcam zaraz w prawo w pole i po krótkiej przeprawie polno-leśnym duktem ląduję na asfalcie Bismarck-Blankensee. Potem już żwawo w stronę domu, bo się ściemnia - na granicy krótki postój na batona i wymianę szkieł na rozjaśniające. Przy okazji odkrycie, że w Tanger wyłączył się gps w komórce...
Pora na decyzję o zakupie porządnego licznika albo niezawodnego gps... Potem Buk/Dobra/Wołczkowo/Głębokie - tym razem bez chamskich kierowców. Na wysokości koszar za Głębokim zdecydowanie pokonuje dwóch zagadanych szosowców (byli tak zaskoczeni, że nie dogonili mnie do końca koszar) i na fali entuzjazmu skutecznie ścigam się z wojskową cysterną. Za koszarami nowa ścieżka obok hali, bardzo fajna, będę korzystał na powrocie.
Dane kilometrowe z GoogleMaps , obciąłem sobie kilometr karny za awarię gps...
Po powrocie uczciłem obchody Dnia Piwa dwoma czeskimi izochmielnikami nabytymi onegdaj w Liedlu ...




