Etap 62

Dźwig przy turbinie
Trwają prace nad turbinami wiatrowymi, na szczęście wiatr nie stanowi na razie przeszkody. Dobrze jedzie się ścieżką, urozmaicenia góra-dół, w Lebehn znajduję kolejny denkmal, który dokumentuję.

Druga wojna przetrzebiła populację wioski...
Od lodziarni jadę na mapę Garmina, jest OK, tylko ja źle ją w jednym miejscu zinterpretowałem i muszę wracać się z pola.
Przez Wollin docieram do Penkun, pierwszy raz jestem poniżej autostrady. W Sommersdorfie spotykam sympatycznego bociana.

Bociek z Sommersdorfu
Już blisko do Grunz , udaje mi się trafić na parking Tupolewa...

Ktoś miał fantazję i wytrwałość do realizacji marzenia :-)
Pora wracać - kierunek Loecknitz przez Schmoeln i Brussow. Arek ostrzegał przed podjazdem do Schmoeln - faktycznie nieprzyjemny, dodatkowo myli to, że go nie widać, po prostu w pewnym momencie nogi przestają jechać ;-) W Brussow rozczarowanie - na rynku budka w barwach mojego ulubionego izotonika Radeberger , niestety zamknięta... Przed Loeckintz wyprzedza mnie niemiecki szosowiec, jeszcze mam na tyle siły, żeby załapać się na koło do centrum, gdzie odbijam na Boock. balej Blankensee, Dobra, Wołczkowo, Głębokie i dom.
Zaliczyłem pierwsze kolarskie pół litra, czyli pięć tegorocznych wypraw powyżej 100km. Pijemy dalej :-)




