Zaorany końmi po 10 km

Środa, 28 czerwca 2017 · Komentarze(4)
Dzisiaj Arek zaproponował spotkanie z Piknikową Grupą Rowerową (PGR) , która ruszała z Warzymic. Umówiliśmy się mniej więcej o 18:50 w Blankensee. Byłem nieco przed czasem więc wyjechałem im na spotkanie w stronę Boock. Miało byc lekko na pogaduchy, ale jak zobaczyłem jak szybko walą, to już miałem złe przeczucia. No i nie pomyliłem się, z pogaduszek niewiele wyszło, bo prędkość była jak na mnie za duża. Dobrze, ze choć nowo poznani koledzy Wojtek i Maciek zostali ze mną trochę z tyłu na drodze do Bismarck, to nie sapałem sam za peletonem.  Arek namawiał mnie na kontynuację z nimi do Warzymic, ale uciekłem w Gellin po płytach w stronę Lubieszyna. I dobrze zrobiłem, bo byłem już mocno zwarzony. dawno mi się nie zdarzyło na 50km opróżnić bidon 0,75 l jeszcze przed Dobrą i wracać w przykrym wmordęwindzie o suchym pysku. Nie winię koni, że lubia szybko gnać, po prostu ja jestem za słaby. No i chyba to nie był mój dzień. Dobrze, że w domu czekała duża butla z chłodnym izochmielem ... 


Trupy lądują w rowie 

Lipowy trip

Wtorek, 27 czerwca 2017 · Komentarze(0)
Weekend pogodowo nie sprzyjał - więc dopiero we wtorek udało się wyjechać na przejażdżkę. Nic szczególnie spektakularnego, z "nowych" terenów ulica Dereszowa za Wołczkowem w stronę Dobrej - duży kawałek po dobrych płytach, potem szutr, z którym się nie mierzyłem. Do poprawki na góralu - ciekawe, czy mozna nią gdzieś dojechać. Swoją drogą - gdzież to ludzie się nie budują :-)

Potem Dobra, Blankensee i petla przez Mewegen. Powrót przez Bartoszewo - wyszło całkiem żwawo jak na mnie.

No i ten obłędny zapach lipowych kwiatów wieczorową porą - nigdy tego nie mam dosyć.



Koński galop i zapach lip

Środa, 21 czerwca 2017 · Komentarze(9)
Dzisiaj umówiona ustawka z koksiarzami Arkiem i Bartkiem. Umówiliśmy się albo na Lubieszynie, albo w Dobrej, czyli spotkaliśmy się w Loecknitz :-)


Miejska wieża w Loecknitz


Konie i leszczyk :-)

Tam koniki wzięły mnie na koło i doholowały do Będargowa, skąd ujechany wróciłem przez Mierzyn (stąd 3 km w terenie jako objazd szutr i płyty jumbo) do domu. To już wieczorna pora, a lipy pachniały wręcz obłednie. Bardzo udana przejażdżka, choć nie jestem przyzwyczajony do kręcenia ciągle na blacie...


Rozjazd po budowie masy

Wtorek, 20 czerwca 2017 · Komentarze(9)
Bardzo ciężko pracowałem na obozie kondycyjnym z kolegami i koleżankami z maturalnych czasów, rodziną i znajomymi. Wrzucałem wszystko to, co tłuste i niezdrowe i regularnie podnosiłem szklane ciężary. Udało się ! Masy w 2 tygodnie przybyło 2,5 kg ! Uradowany, ruszyłem na rower zobaczyć, jakie przewagi będę miał nad wycieniowanymi leszczami. No i proszę, na zjeździe z Miodowej pobity rekord prędkości. Można ? Trzeba tylko chcieć :-)

Jak już pożartowaliśmy, to oczywiście, formy nie ma, bo i skąd miałaby być. Popracuję nad nią, o ile towarzyskie obowiązki pozwolą. I zmiażdżę wszystkich w grudniu.

Średnią dzisiejszego wyjazdu zawdzięczam sympatycznemu panu, którego najpierw dogoniłem - nie bez wysiłku - za Tanowem, a potem przyczepił mi się do koła i jechaliśmy razem aż do osiedla Zawadzkiego.



 

Na spotkanie piękniejszej strony kolarstwa

Sobota, 3 czerwca 2017 · Komentarze(7)
Dostałem cynk i zaproszenie do wspólnej wycieczki z Sylwią, znamienitą ścigantką z Goleniowa. Niestety, obowiązki domowe skazały mnie tylko na krótki epizod. Wyruszyłem w stronę Warnika przez Lubieszyn i Niemcy, udało się idealnie. Fajna dziewczyna, śmiga ąż miło. Dobrze, że nie miałem okazji się skompromitować odpadnięciem na dłuższym dystansie ;-).

Janusz - w Schennentz gniazdo jest zasiedlone, chyba para czeka na małe.


Wszyscy czekamy na Sylwię :-)


Bocian też ;-)


Spotkanie Legionistów Ulicy

Wieczorny rajd

Piątek, 2 czerwca 2017 · Komentarze(3)
Dzisiaj wieczorem jazda dla złapania lepszego samopoczucia. Założenie - 2 godziny. Na początek wiatr w twarz, w Zalesiu przerwa na batonika. Krótka, bo komarzyce nie dały żyć.... Z powrotem dodatkowe kilometry przez Dobrą. Lubię rower.



Rozjazd po pracach ogrodowych

Niedziela, 28 maja 2017 · Komentarze(9)
Dzisiaj wyjazd z myślą - a może zaryzykować setkę ? W prognozie był silny wiatr z południa, więc oczywiście zaczynam jazdę w kierunku południowym - czyli celem jest Penkun. Jadac ze Storkow jest jeden wyjątkowo przykry kawałek bruku między gładkimi asfaltami, zaraz po skręcie w lewo na Penkun...

Na zamkowym dziedzińcu chrupię kabanosy i odpoczywam, cisza, spokój, żywego ducha ....



Forma słaba, wiatr zmęczył mnie bardziej niż myślałem, więc koryguję trasę powrotną - zamiast na Schmoeln/Brussow/Loecknitz kieruję się na Krackow/Bismarck i granicę. Gdzieś od 50 km zaczyna się udręka - muszę jeździć w nogawce kompresyjnej, która w połączeniu ze skarpetą dała efekt rozżarzonych węgli w bucie. Od skrętu na Wąwelnicę kręciłem praktycznie tylko prawą nogą... Zjazdu Koralową uniknąłem uciekając w Diamentową, potem Nowoleśną i Staroleśną. To naprawdę dobra alternatywa. Może się okazać, ze w lecie optymalne będą dystanse 50-60 km.... Oby do jesieni ;-)

Rozgrzewka przed pracami ogrodowymi

Sobota, 27 maja 2017 · Komentarze(3)
Małżonka kategorycznie zażądała prac w przeprowadzenia ogrodzie. Zamiast dłuższej wycieczki, tylko krótko - tak, aby na 10:00 być w domu. No i żeby znowu nie jechać przez Dobrą....

Wokół komina

Czwartek, 25 maja 2017 · Komentarze(1)
Dzisiaj tylko krótka, improwizowana, wieczorna przejażdżka. Dwa fatalne momenty to zjazd Duńską po tym czymś nazywanym ścieżką rowerową, oraz zjazd Koralową. To istna masakra, bezlitosny ruch ZPL, prawa strona cała w głębokich dziurach - wolę nadłożyć drogi przez Dołuje, niż to powtórzyć...
Miłe wspomnienie, to piękny widok z ulicy Zimorodka - ludzie tam mieszkający cieszą się jedną z najpiękniejszych panoram w mieście.



 

Strach przed Miodową

Wtorek, 23 maja 2017 · Komentarze(2)
Wyjazd w celu wykorzystania dobrej pogody i wolnego od domowych obowiązków. Tutułowy strach to nie przed sznurami samochodów, ale przed kolarzami, którzy by mnie tam dublowali okrutnie. No to uciekłem na Dobrą. Ruch samochodowy fatalny , przebijałem się przez korek do rondka na Modrej ...

Przyjemnie śmiga sie takie 40km pętelki, ale chciałoby się gdzieś dalej...


Mostek się nie załamał, można tyć dalej ;-)