Kolega "wystawił" mnie z rowerową ustawką, więc wybrałem się na kijki. Dzisiaj asfaltowo/betonowo. Dobrze się człapało. Szkoda, że nie mogę dorobić się regularności, to ze spadkiem wagi nie byłoby problemów...
Pierogi na obiad u teściowej - ruskie i z mięsem. Dlatego trzeba ograniczyć plany rowerowe, pora na pierogową ucztę :-)
+++
„Sierżancie, aresztujcie go” – wydał rozkaz La Croix. Sierżant nie zdążył nawet potwierdzić otrzymania rozkazu, kiedy rozległ się strzał. „Czy pan do reszty zdurniał, poruczniku ?” – zapytał kapitan Bombe, chowając do kabury glocka - „Chciał pan czekać, żeby zdetonował pas szachida” ? La Croix podbiegł do nieruchomo leżącego Mohameda. Strzał był precyzyjny, prosto w czoło, nie było sensu wzywać pogotowia. Przeszukał ofiarę, pasa z materiałem wybuchowym nie było. Obrócił się w stronę oddziału, ale nie zauważył kapitana. „Sierżancie, gdzie jest kapitan? – krzyknął. „Przepraszam, nie wiem, mon Lieutnant” – wybąkał zmieszany sierżant.
Drugie spotkanie z grupą - chodziłem z tymi szybkimi, dobra lekcja pokory, trzeba naprawde ostro zapieprzać. Trzeba na wieczory w lesie zabierać czołówkę.
Przyjemna wieczorna przejażdżka zakończona przy świetle lampki.
+++
„Funkcjonariusze !” – wrzasnął kapitan – „ogniem całego oddziału po kabinie, strzelać bez komendy” ! Roztrzęsieni policjanci otworzyli ogień, z początku nieśmiało, potem palba przybrała na sile. „Po kabinie mówiłem, gdzie w te opony celujecie, zabić tego psychopatę” – wrzeszczał kapitan. Mohamed widział ogniki wystrzałów i poczuł, jak pociski trafiaja w opony i silnik pojazdu. Jakimś cudem on sam pozostawał nietrafiony, ledwie parę kul przebiło szybę na wysokości fotela pasażera. Przestrzelone wielokrotnie lewe koło w końcu wymusiło skręt i furgon uderzył w kwietniki przy chodniku, po czym zatrzymał się. Zapanowała cisza, zakłócana tylko upiornymi krzykami rannych oraz sykiem pary z przebitej chłodnicy. Zamilkło również radio, zgasł ekran GPS. Mohamed w końcu uwolnił dłonie i roztrzęsiony wysiadł z kabiny. Skierował się w stronę policjantów, aby wyjaśnic całą tą nieprawdopodobną sytuację.
Wybrałem się na trening grupy nordicowej. Dzięki temu wiem, że chodziłem źle, z tzw.łokcia. Nie jestem fanem grup, ale było dosyć OK. Oczywiście panie w przeważającej liczbie. Kilku nie dotrzymałem ... kroku.
Jest ! Mamy to ! Nowe Warpno ! Wyczyn sezonu - wrażenia zepsute wmordęwindem na powrocie, brakiem prowiantu do uzupełnienia gasnących baterii oraz mega tabunami zmotoryzowanych grzybiarzy. Pierwszy raz nie lubiłem szosy z Dobieszczyna...
+++ „Poruczniku La Croix” – głośny krzyk przywołał oficera do rzeczywistości. Odwrócił się i spostrzegł nieznanego sobie oficera w czarnym uniformie sił specjalnych. Obrzucił spojrzeniem jego wysoką postać, nowo przybyły miał na głowie furażerkę, spod której wydobywały się długie , nieregulaminowe pukle jasnych włosów. Zafascynowany zwrócił uwagę na oczy, przypominające roztopione złoto i … blask bijący od tej postaci. Wyglądał jak archanioł z książki, którą dostał od dziadka… „Jestem kapitan Bombe, przejmuję dowodzenie” – warknął przybysz – „Macie z tym jakiś problem ?”. „Nie , skądże, kapitanie. Słucham rozkazów” – służbiście wyrecytował La Croix. „Rozstawić obie drużyny po obu stronach drogi, otworzyć ogień z ostrej amunicji. Bo macie , do cholery , ostrą amunicję ?” „Tak, kapitanie” – wykrztusił zszokowany La Croix – „ale przecież tak się nie godzi, powinniśmy zadzwonić po negocjatora”… „Kredki, jak widzę nie pomogły” – powiedział kapitan – „ to teraz zrobimy to po mojemu”.
Furgon przemknął przez tą, zdawałoby się, zaporę nie do pokonania i kontynuował dzieło zniszczenia. Mohamed dostrzegł przystojnego blondyna, który krzycząc „Nam nie jest wszystko jedno” wyciągnął z plecaka składane widły, jednym kliknięciem rozwinął je do pełnej długości, po czym skłonił najbliżej obecnych, aby przybili go w ofierze do drzwi kamienicy. Niestety, nie miał się już nigdy dowiedzieć, że był to bardzo zaangażowany politycznie polski aktor…
W niedzielę zabawa w kotka i myszkę z deszczem. Udało mi się z nim wygrać, jechałem zazwyczaj tuż za opadami. Pół trasy pod uciążliwy wiatr. Dobrze, że juz po lecie, mniej pić sie chce.
+++
Cherubinie, jesteśmy na miejscu. Można jeszcze zatrzymać akcję. Czy na pewno … Archanioł, to jest pieprzona wojna a nie wiec gminny, wykonać ! Bóg rozpozna swoich….
Furgon z dużą prędkością, wśród pisku opon wszedł w zakręt i ruszył wprost na zatłoczone przez świętujących mieszkańców bulwary. Mohamed zaczął postrzegać rzeczywistość jak kinowy film… Jego furgon wpadł w tłum ludzi, potrącając, tratując i przejeżdżając zdezorientowanych spacerowiczów. Po drugiej stronie bulwarów zamieszanie nie umknęło uwadze plutonu specjalnego policji, wyznaczonego do ochrony miejsca świątecznej zabawy. „Mon Dieu” – przypomniał sobie starą formułkę swoich dziadków dowodzący akcją porucznik La Croix. Błyskawicznie rzucił w tłum pierwszą drużynę. Policjanci oczyścili teren przed nadjeżdzającą ciężarówką i błyskawicznie pokryli jezdnię rysunkami kwiatów, pacyfek i serduszek. „Dobrzy są” – pomyślał La Croix. „Dobrzy są” – pomyślał Mohamed. „Tępe chuje” – pomyślał Archanioł.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)