Korzystając z ciepłego wieczoru wyszedłem z kijkami, na bieżni zdążę się jeszcze pomęczyć. Trasa przy Arkonce dzielona z tłumami biegaczy z "Wieczornego biegania" - to niesamowite, że panie potrafia bez przerwy ględzić nawet w czasie biegu ;-) W bonusie piękny, krwawy zachód słońca.
Zamiast planowanego długiego marszu z kijkami, z powodu zimna i wiatru skończyło się na godzince na bieżni. Dokończenie sezonu 1 serialu "Fringe". Olivia trafia do świata równoległego. Czyli w zależności od preferecji wyborczych, albo do PiS, albo do PO ;-)
Znowu sportowo cały tydzień nic, bo filharmonia, kino, coś w domu zrobić. Piekna sobota z chwilą na rower. Dawno nie odwiedzane pożarowe, ulubione przeze mnie drogi nr 27 i 36. Do jazd do nich terenowo przez Miodową/Podbórz i lasem do Polic, do polany koło nowej pętli autobusowej, bardzo schludnej zresztą. Z nowości - od Zakładów Chemicznych prowadzona jest ścieżka rowerowa do Jasienicy, bardzo dobry pomysł, już na wiosnę pewnie będzie można korzystać.
Wspominałem ostatnio, że bardziej spaceruję z kijkami niż jeżdżę ? W słoneczną sobotę skusił mnie na obiad placek po węgiersku w sławoszewskiej Zjawie :-) 10 km marszu z plackiem było już nie tak żwawe ;-)
W niedzielę na Jasnych Błoniach odbył się regionalny Puchar Polski w nordicu. Zrobiłem sobie test : na 5 km zająłbym 108 miejsce na 192 startujących, w kategorii 7 na 8miu ;-) a na 10 km zająłbym 54 miejsce na 63 startujących, w kategorii 10, ostatnie ;-)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)