Korzystając z ciepłego wieczoru wyszedłem z kijkami, na bieżni zdążę się jeszcze pomęczyć. Trasa przy Arkonce dzielona z tłumami biegaczy z "Wieczornego biegania" - to niesamowite, że panie potrafia bez przerwy ględzić nawet w czasie biegu ;-) W bonusie piękny, krwawy zachód słońca.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)