Wspominałem ostatnio, że bardziej spaceruję z kijkami niż jeżdżę ? W słoneczną sobotę skusił mnie na obiad placek po węgiersku w sławoszewskiej Zjawie :-) 10 km marszu z plackiem było już nie tak żwawe ;-)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)