Luty nie rozpieszcza, w ten weekend był apetyt na jakąś samobójczą setkę , ale nie ma dla mnie gorszej rzeczy, niż jazda w zimnym deszczu. Z wiatrem jakoś się godzę, ale deszczu nie lubię i już. Na śniadanie niespodzianka - pyszne naleśniki z serem i dżemem, co za porcja energii :-) Ruszam na około 2 godzinną przejażdżkę, żeby zdążyć przed deszczem. Na Głębokie docieram w momencie, kiedy rusza peleton koksów - ha, moc naleśników na pewno pomoże mi dospawać i schować się za peletonem przed wmordęwindem. Taaaak, na pewno.... Po krótkiej walce odpuściłem sobie. Oni pewnie umówili się na "jazdę w tlenie", to znaczy taką , po której podaje się tlen ;-) Jak wyjeżdzalem na prostą w Wołczkowie, to oni znikali z oczu, w Dobrej już ich nie widziałem. Pojechałem starą drogą na Buk, wróciłem do Dobrej ścieżką rowerową. Na rondzie rzut oka na niebo - powinno udać się przejechać na sucho przez Bartoszewo - wiatr sprzyja. Koło sławoszewskiej "Zjawy" wspomniałem spotkanie z Kubą i Januszem, pomyślałem, że pewnie gdzieś kręcą - może też na tej trasie ? No i proszę, po wyjeździe z Bartoszewa trafiam na tych sympatycznych kolegów - chwilę rozmawiamy i ruszamy dalej, bo deszcz wisi nad nami. Ciekawe, ze jeździmy tą pętlę w przeciwnych kierunkach - ja wolę wracać do domu bezpiecznie po ścieżce, niż ruchliwą trasą Dobra-Wołczkowo-Głębokie.
4 dychy - zawsze coś tej nędznej rowerowo zimy. Dziś podłączyłem sobie pasek i obserwowałem tętno i kadencję - jakby miało mi to w czymś pomóc ;-) Pomaga na pewno w zabijaniu czasu na dobrze znanych trasach ;-)
Dziś szybko, żeby zdążyć przed zapowiadanym deszczem. Poserwisowy test Przecinaka na trasie przez Police wypadł doskonale, ale co się dziwić, nowy napęd, kaseta, łańcuch i hamulce + wszystko nasmarowane jak trzeba i chodzi jak w zegarku :-)
Rozglądałem się za oznakami wiosny do fotki, ale jeszcze nic przy drodze nie chce się przebić ....
Po powrocie szybka kąpiel, do auta i jedziemy do Polic kibicować córce Krzyśka - chyba pomogło, Spójnia wygrywa z młodymi policzankami 3:1 :-)
Kolejna godzina na bieżni - dlaczego waga nie spada tak szybko, jak rośnie ?
Dokończenie 1szego sezonu "Black Sails" - cholerny kwatermistrz, najgorsi są ludzie pełni wątpliwości. Jak Hiszpan wypłacił im pełną burtową, to nie było co zbierać....
To był dla mnie dobry serial, odcinki prawie godzinne...
Przypomniało mi się, jak czytałem "Wyspę Skarbów" albo "Przygody Benna Gunna" ...
Teraz "Sleepy Hollow" , odcinki krótsze, trzeba będzie oglądać po półtora :-)
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)