Na plażę

Sobota, 13 maja 2017 · Komentarze(4)
Weekendowe zaległości - spontaniczna (ze zezwoleniem małżonki rzecz jasna) wycieczka w słoneczne popołudnie, miałem tylko wrócić do 19:00. No to żwawo pokręciłem do Trzebieży - gdzie na zatłoczonej promenadzie nałykałem się tych okropnych małych muszek... Po drodze na leśno dogonił mnie ktoś na góralu, przybiliśmy sobie piątkę. Potem przed Niekłończycą dogoniłem polickiego szosowca, pogadaliśmy potem chwilkę na plaży. Powrót przez leśną drogę do Zalesia, koło jeziora Piaski. Po drodze coś cierpieli do mnie koniarze. W Polsce jak w lesie, zawsze komuś coś przeszkadza. Bardzo miły przejazd, zakończony udanym pojedynkiem na dojeździe do Głębokiego. Nie będzie byle cywil fikał do Fasta, nawet kulawego ;-)




Komentarze (4)

Nie wiem, zawsze tam piesi się włóczyli, ale i tak lepiej niż jechać ulicą z pędzącymi ZPLami

leszczyk 06:36 środa, 24 maja 2017

Michał, na usprawiedliwienie dodam, że policki kolega był w tym roku drugi raz na kole i narzekał na kontuzję kręgosłupa. zatem podtrzymuje tego kulawego , serce rwie sie do walki, ale noga nie pozwala ;-)

Tak to z tymi paniami na koniach wyglądalo, że pewnie chodziło o przeszkadzanie im w kontemplacji przejażdżki. Ciekawe, co powiedziały burakowi z terenówki, który mnie mijał za jakiś czas. Sa tam przecież ścieżki końskie, po co stukać podkowami po asfalcie ?

leszczyk 08:15 wtorek, 16 maja 2017

"Potem przed Niekłończycą dogoniłem polickiego szosowca" - tja, KULAWY Fast... ;)))

Co? Koniarze pewnie się czepiali, że za szybo jedziesz i koniki im płoszysz? Niech idą w te piachy Wkrzańskiej, tam będą mieli święty spokój i nikt nikomu nie będzie przeszkadzał.

michuss 07:21 wtorek, 16 maja 2017
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa amiie

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]