Przepraszam Was, moi wierni czytelnicy. Wygląda na to, że sportowo sezon się dla mnie skończył - nie wiem co się dzieje, ale nawet ta dotychczasowa byle jaka forma uleciała, każde przekręcenie korby to Mont Ventoux....
Będę oczywiście z przyjemnością jeździł, ale zamiast epickich wypraw czeka Was czytanie moich szlochów i zazdrości dla Waszych wyczynów.
Jednak regularne jazdy mają wielkie znaczenie. Tego lata miałem kilka za długich przerw, poświęconych na innego rodzaju uciechy życia. O ile tą lipcową jakoś przeżyłem, to kumulacja sierpniowej i szalenie męczącego uroczystościami rodzinnymi września mnie dobije. Ale takie jest życie - trzeba chłonąć wszystkie jego smaki ....
Podejmę honorowo wyzwanie o wykonanie planu dystansowego na 2016 , ale liczę się z niepowodzeniem.
Oczywiście jeździmy, dopóki jazda sprawie przyjemność, więc nie powinieneś sobie robić żadnych zarzutów. Najczęściej różnego typu obowiązki służbowo - rodzinne mocno wpływają na przebieg naszych rowerowych wypadów za miasto. Uszy do góry - serdecznie Ciebie pozdrawiam !
Normalnie cienias! :D Piotrek "Zatruta Wątroba" z Jurkiem "Oberwana Łyda" będą się telepali do NW w tempie starej rury 500 mm, a zionące jadem tłuste ropuchy będą zabijać ich rechotem przelatujące jak rakieta mimo tych człapaków. :D Nie mazgaj się, woda, suchy chleb i na rower marsz, detoksykację czas zacząć, może zdążysz przed zimowym szczytem toksykacyjnym. :D
Rekreacja ma swoje zalety, zawsze możesz ze znudzeniem ziewnąć i powiedzieć/napisać "że też Wam się tech chce cisnąć, yaaaaawn". ;) Nie ma regularnej jazdy, nie ma formy, nawet gdybyś nie imprezował lepiej wiele by nie było. A tak przynajmniej troche uciechy miałeś. :)
Marek ma racje, rekreacja bynajmniej w moim wieku jest bardzo wskazana, pomału zaczynam ją wdrażać (jak zauważyłeś będą to połączone wycieczki samochodowo-rowerowe).
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)