Ula w końcu namówiła mnie na tegoroczne 3 setki. Zrobiłem je u kolegi na poprawinach, Żubrówką Czystą. A może więcej ? Po 3 setkach wyłączyłem licznik i jechałem już dla czystej przyjemności :-) Dzięki Ula za mobilizację :-)
W niedzielę wieczorem już byłem ubrany do jazdy i zbierałem się do wyjścia, ale zauważyłem, że małżonka perfidnie zapomniała kluczy do domu. Ech, te niewieście sposoby na zatrzymanie męża w domu .... Czasu starczyło na sprint na stację benzynową po 2 piwka...
Ale dzisiaj już był ten wieczór, 19:30 dosiadłem wiernego Przecinaka i pojechałem lasem do Siedlic i z powrotem, żeby odetchnąć świeżym leśnym powietrzem. Taaaa, z Sierakowa waliło jak z latryny ....
Lampka znakomicie sobie radziła, dopóki się nie wyczerpała, ale to już na szczęście na Głębokim :-) Wczoraj wielkie dla mnie wydarzenie - państwowy pogrzeb pułkownika "Zagończyka" i porucznik "Inki", część długu honorowego spłacona.
Komentarze (8)
z tą formą zaproszenie Ciebie na Rajd typu Tour de Usedom mija się z celem..
Twoje wpisy z reguły nie są banalne - tak trzymać. Trasa Siedlice - Leśno Górne od dawna nie gwarantują świeżego powietrza ze względu na ruch samochodów.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)