Dzisiaj nietypowo, bo w sobotnie popołudnie - rano zanosiło się na deszcz... Przeszkadzał południowo-zachodni wiatr, ale nie chciałem odbierać sobie radości z jazdy. Po 40 minutach wystrzeliły w żyły endorfiny - Jezu, jak to lubię.... Do tego dobra muzyka - czego więcej chcieć ? Nie żyjemy w najlepszym ze światów, cieszmy się tym co mamy ....
Dron na granicy
Murem za Ojczyzną
Zbierały się ciemne chmury, trochę kilometrów dorobiłem tnąc na Bartoszewo i Dobrą. To był znakomity wypad, cieszę się wspominając go.
Muzycznie niedawno odkryłem naszą dziewczynę z Berlina - coś pięknego....
Komentarze (3)
Mirek - życzę Ci doskonałej pogody i wielu ciekawych wypadów rowerowych, które będę pilnie śledzić. Bucz - bardzo dziękuję za dobre słowo. Z inspiracją kolarską oczywiście żartujesz, cieszę się, że zaglądasz i postaram się trzymać poziom muzyczny, bo na kolarski już za późno. Brak czasu to znak czasu...
leszczyk, choć ostatnio brak mi czasu, to chwila na Twoim blogu okazała się - jak zwykle - czasem dobrze wykorzystanym. Stanowisz nie tylko inspirację kolarską, ale także muzyczną. Tak trzymaj!
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)