Etap 63 - do wykopu #24, powrót przez Tatynię

Wtorek, 28 czerwca 2016 · Komentarze(10)
Dziś ostatni rowerowy dzień w czerwcu dla mnie. Potrzebowałem ca 50km, żeby pokonać granice 1000 km w czerwcu, która była założona planem rocznym. W domu panika - przecież  będzie padać ! Ale dojechałem do pracy przed deszczem ... W pracy kolega przez duże CH już widział mnie mokrego w drodze powrotnej. Ale ja wierzyłem... Gdyby Twoja wiara była tak wielka jak ziarnko gorczycy ...   I stała się jasność - a wiatr osuszył drogi , zatem ruszyłem dzielnie w stronę Polic....


Kontenerowiec koło Jachtowej ....

Koło papierni w Skolwinie dopadłem rowerzystę, liczyłem, ze to znajomy. Ale nie, dobra łyda, dał się wyprzedzić, skrzypiał za mna ze 2 km, po czym tylko chwilę go podziwiałem, jak położony na lemondce zniknął mi z oczu jak miałem ponad 28 km/h na liczniku ...
Chwila odpoczynku na mostu bydlęcym na Łarpii... Było tam ukryte coś małego, zielonego, wrednego, które tak komentowało, ze moja trenerka Majka spod mostka z niesmakiem zarządziła odwrót ....



Dalej pojechałem przez tereny ZCH do Jasienicy i skierowałem się prze z Tatynię w stronę Tanowa.



Kościelny z Tatyni zachęcał do odwiedzin wnętrza świątyni, ale innym razem, czas mnie naglił. Lubię te małe wiejskie kościoły, tam czuje się ducha wspólnoty ....

Powrót bez niespodzianek, Tanowo/Pilchowo/Głębokie....

Czerwcowe 1000 km pękło w Pilchowie. Czyli 1/3 letniego planu została zrealizowana, oby tak dalej. Biedny Grzesiek nie może jeździć, oby jak najszybciej wrócił do zdrowia... Jego plan na lipiec to nie przytyć, a mój - schudnać, także wiadomo, o co chodzi. Szukajcie mnie w lipcu na Miodowej :-)

Czy naszemu bohaterowi uda się w lipcu przejechać 1000 km ? Kto wie ? Stay tuned :-)
Nogi bolą, ale euforia każe pchać korby, I am supernatural ;-)


Komentarze (10)

Przybywam :)

starszapani 20:37 środa, 13 lipca 2016

Ola, już po tobie, wstawiam do zamrażarki :-)

leszczyk 20:02 środa, 13 lipca 2016

Jak się w końcu zbierzesz to przyjadę na tę wódkę do Szczecina ;)

starszapani 18:51 wtorek, 12 lipca 2016

Im musiało zaskoczyć :)

marekburdzy 12:31 niedziela, 10 lipca 2016

Olu, pracuję nad tym jak górale z 40latka, tzn piję wódkę i się zbieram, no i w końcu się zbiorę :-)

leszczyk 19:18 sobota, 9 lipca 2016

Dawaj w końcu tę dwusetkę bo mi się cierpliwość kończy ;)

starszapani 17:41 sobota, 9 lipca 2016

Do zobaczenia na Miodowej :)

jurektc 15:09 środa, 29 czerwca 2016

Z blatu, chłechełchłe, to ja jeżdżę z górki. Tylko wypad z koksami był blatowy...
Dzięki za graty, 1250 nieStravy raczej nie do osiągnięcia w codziennym kieracie, chyba, ze eksplozja weekendowej formy będzie na 200-250 km w sob/niedz ....

Ten weekend będzie spacerowy, nie rowerowy - walka o lipcowe km zacznie się od 4/07 ...

Na Miodowej musze się pokręcić, bo jak ogłoszą czalendża to nie dam rady z biegusia ....

leszczyk 09:41 środa, 29 czerwca 2016

Majka Wredna Zielona spod Mostka ... Czegóż się po takiej spodziewać. :D Ja to bym doradziła, żebyś częściej z blatu na chwilę zrzucał zanim mięśnie do zwiększonej pracy nie przywykną. Albo korzystanie z SST, zawsze to szybciej i lżej niż truchtanie z rowerem pod pachą. ;) No, ale ta Wrednota spod Mostka musiała wredne wskazówki dawać i teraz nogi jak kloce. Kto by pomyślał, że najdzie się jakieś zielone bardziej wredne ode mnie. :D

Gratki za tysiąc, to już coś, gdy się jest w codziennym kieracie, ale na odznakę nieStravy trzeba 1250, więc może podnieś troszeczkę poprzeczkę na lipiec. ;) Z Miodową poczekaj momencik, może z okazji TdF jakąś rywalizację wspinaczkową jeszcze ogłoszą, żeby Ci pary nie zabrakło w drugiej połowie miesiąca.

A teraz 2 dni odpoczynku i od piątku do boju. You are supernatural. :)

małe werdne zielone 06:52 środa, 29 czerwca 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa nages

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]