Etap 60 - powolny spacer z Puszczalską

Sobota, 25 czerwca 2016 · Komentarze(5)
Po godnym pożegnaniu w piątkowy wieczór/noc kuzynki, kończącej grę w Chemiku, dzisiaj rano udałem się przewietrzyć głowę przed największym upałem. W sumie miałem pojechać na Przecinaku w puszczański cień, ale już w garażu Puszczalska skusiła mnie, skrzypiąc uwodzicielsko suportem ... Wyruszyłem koło 08:00 kierując się na Lubieszyn. Urozmaiciłem standardową pętlę Bismarck/Blankensee odbijając na płyty do Gellin, fajna decyzja, cisza, pustka, spokój ....


Kukurydziany gladiator.... 

Potem skrzypieliśmy sobie już standardowo , bez szarpania i zaciągów, przez Bismarck do Blankensee. Dwa nieciekawe spotkania z pędzącymi po tej wąskiej drodze autami na wkrzańskich numerach, z ryzykownymi skokami na pobocze. Do Dobrej po starej ścieżce i przez Wołczkowo/Głębokie do domu. Mijałem mnóstwo kolarzystów, którzy zaczynali swoje wyprawy, ja cieszyłem się , ze wracam, bo lampa ostro już dawała.

Wpis zrobiony po meczu z Albanią, bardzo szczęśliwie wygranym, przeciwnik był dużo lepszy, a my graliśmy bez napastników.
Pan Bóg jest Polakiem, to potwierdzone info....


 

Komentarze (5)

Lubię tę Twoją trasę i poczucie humoru - z przyjemnością tez czytam Twoje wpisy.

jotwu 20:58 niedziela, 26 czerwca 2016

Te uczucie powrotu przed innymi też lubie :)

jurektc 11:08 niedziela, 26 czerwca 2016

Koryguję: Albanii i Kamerunu :-)

leszczyk 19:55 sobota, 25 czerwca 2016

Te uwielbiam to uczucie powrotu, gdy inni dopiero startują w upale.

P. S. Masz Albanię do skorygowania ;)

michuss 19:17 sobota, 25 czerwca 2016
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iaski

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]