Etap 48 - do wykopu #17 (Operacja "Zawias #5")
Piątek, 3 czerwca 2016
· Komentarze(3)
Dzisiaj tylko dom-praca-dom, wieczorem zaplanowano koncert w filharmonii.
Nie pierwszy w tym sezonie, ale pierwszy, przed którym do pracy pojechałem na rowerze, bo jest tak ładnie :-)

Szczecin pachnie czekoladą ....
.... ale nie tylko czekoladą. Na Bytomskiej aromaty rafineryjne dochodzące z Hryniewieckiego, w porcie stęchły zapach ścinków drewnianych. Niedługo dojdzie do tego ambrozja ze spalarni śmieci.
Mapką nie zawracamy sobie głowy. Muzykę też sobie dziś darujemy. W ramach rekompensaty c.d. opowieści dziwnej treści :
+++
Operacja "Zawias #5"
Pułkownik Kościuszko poczuł podniecenie zbliżającą się bitwą. Naraz jego koncentrację zmąciły odgłosy nietypowe dla pola bitewnego XXI wieku, czyli chrapanie koni i, brzęk podków i ułańskiego oporządzenia. „Panie pułkowniku, rotmistrz Kalita melduje szwadron 12 pułku ułanów podolskich gotowy do akcji”. W pierwszym odruchu Kościuszko chciał odesłać ich w diabły, ale spojrzał na zacięte twarze rekonstruktorów , którzy dowiedli już swojej wartości w bojach obronnych i po chwili zastanowienia uśmiechnął się wilczo i powiedział – „Rotmistrzu, będziecie mieli zaszczyt poprowadzić uderzenie, za godzinę, o wschodzie słońca zaczynamy – niech Bóg prowadzi !”. „Tak jest panie pułkowniku, dziękujemy, nie zawiedziemy ” - wyszeptał rotmistrz. „Szarżujcie od linii drzew , czujki nieprzyjaciela zdjęte, wyjdziecie prosto na kościół, gdzie stoi piechota, my poprawiamy od Warnika, ale kwadrans możecie być zdani na własne siły – w razie zbyt dużego oporu, natychmiast odskoczyć przez pola w stronę Pomellen, nie chcę tam masakry, musimy zostawić coś dla „Rosomaków” .
Nie pierwszy w tym sezonie, ale pierwszy, przed którym do pracy pojechałem na rowerze, bo jest tak ładnie :-)

Szczecin pachnie czekoladą ....
.... ale nie tylko czekoladą. Na Bytomskiej aromaty rafineryjne dochodzące z Hryniewieckiego, w porcie stęchły zapach ścinków drewnianych. Niedługo dojdzie do tego ambrozja ze spalarni śmieci.
Mapką nie zawracamy sobie głowy. Muzykę też sobie dziś darujemy. W ramach rekompensaty c.d. opowieści dziwnej treści :
+++
Operacja "Zawias #5"
Pułkownik Kościuszko poczuł podniecenie zbliżającą się bitwą. Naraz jego koncentrację zmąciły odgłosy nietypowe dla pola bitewnego XXI wieku, czyli chrapanie koni i, brzęk podków i ułańskiego oporządzenia. „Panie pułkowniku, rotmistrz Kalita melduje szwadron 12 pułku ułanów podolskich gotowy do akcji”. W pierwszym odruchu Kościuszko chciał odesłać ich w diabły, ale spojrzał na zacięte twarze rekonstruktorów , którzy dowiedli już swojej wartości w bojach obronnych i po chwili zastanowienia uśmiechnął się wilczo i powiedział – „Rotmistrzu, będziecie mieli zaszczyt poprowadzić uderzenie, za godzinę, o wschodzie słońca zaczynamy – niech Bóg prowadzi !”. „Tak jest panie pułkowniku, dziękujemy, nie zawiedziemy ” - wyszeptał rotmistrz. „Szarżujcie od linii drzew , czujki nieprzyjaciela zdjęte, wyjdziecie prosto na kościół, gdzie stoi piechota, my poprawiamy od Warnika, ale kwadrans możecie być zdani na własne siły – w razie zbyt dużego oporu, natychmiast odskoczyć przez pola w stronę Pomellen, nie chcę tam masakry, musimy zostawić coś dla „Rosomaków” .




