Po wczorajszej wspinaczce na Miodową pora na relaksacyjny rozjazd. Rano miał być deszcz, a tu niespodziewanie słońce - 09:00 ruszamy na Dobieszczyn. Jazda naprawdę radosna, tylko ja, czarna wstęga szosy, dobra muzyka - aż szkoda, że o 12:00 mam być w domu, bo mógłbym jechać aż do zatracenia....
Robię sobie radosny postój w Zalesiu, paczka sezamków, bardzo radosna... No i fotka radosna, IQ modela zbliżone do 15....
Nowe szaty cesarza - ładne ????
Potem jadę przez pożarówki 14 & 18 do asfaltu na Myślibórz , który jest w gorszym stanie, niż ten leśny.... Jazda przez letni , skąpany w słońcu las, to sama radość... Płoszę dwa majestatyczne myszołowy ...Zwrot do domu na rondku i radosna jazda przez Dobieszczyn na Stolec. Tam radośnie zaginam się z blatu na pagórek wyjazdowy, w efekcie ląduję w 1szej trójce stravovego segmentu, jestem zatem w radosnym nastroju. Od ścieżki na Dobrą pojawiają się na niebie chmury i nieprzyjemny wiatr, kręcę zatem do domu , staram się mentalnie teleportować na odcinku Dobra - Głebokie .... Moja wierna Puszczalska bezpiecznie dowozi mnie do domu. Do następnego razu :-) !
Muzycznie wzięło mnie dziś na podróż w czasie z Riverside....
Ehhh żeś się nawdychał eterycznych olejków :) Co do KOM-ów mnie też dziwiły kosmiczne czasy na niektórych segmentach do czasu aż miałem kiedyś farta trafić na pędzący traktor, który jechał w tym samym kierunku. Pociągnąłem się na kole od Płoni do Starego Czarnowa - zrobiłem 3 Kom-y łącznie z tym na górce pod Stare Czarnowo. I... wrzuciłem trening w "prywatne", aby nie zaburzać uczciwej rywalizacji. Może więc trzeba go odblokować, co by się pysznić ;)
Faktycznie humorek dopisuje, a tych jak to ich nazwałeś "szoszonów" jadących za samochodem z podniesioną klapą na trasie do Dobieszczyna to już normalka (też to mnie bardzo śmieszy).
leszczyk, to nie jest śmieszne. To jest żałosne. Ostatnio jechaliśmy z A. z Dobieszczyna i mijała nas dwójka "szoszonów" jadąca za samochodem z podniesioną klapą. Śmialiśmy się, bo nie wiedzieliśmy po co taka szopka. Przecież to bez sensu - umiejętność szybkiej jazdy za samochodem :D
Dopiero potem lektura wpisu na stravie na temat tej dobieszczyńskiej prostej uświadomiła mi o co w tym wszystkim biega. Jak wspomniałeś - nie rozumiem jak oni mogą potem mieć satysfakcję z takiej ściemy...
Dzięki Michał, czasem śmieszą mnie działania ludków , wiadomo, fajnie gdzieś być wysoko w klasyfikacji, ale żeby samego siebie oszukiwać ? Za stary na to jestem :-) Najlepsze segmenty to te kilkukilomtrowe, bo na 200-300 m to i taki leszcz jak ja może eksplodować mocą ;-)
Gratuluję pierwszej trójki w segmencie stravki. Po ostatniej lekturze "szoszonów" o tym jak to wożą się za samochodem z otwartą klapą dla zdobycia KOMów imponuje zdobycie tego w taki zwyczajny sposób ;)
My też radośnie jeździmy często po trasie, którą tak ładnie opisałeś. Paczka sezamków - czy to wystarczyło ? Deszcz Cię jednak nie złapał, bo był znacznie później, prawda ?
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)