Zjadłem dzisiaj rano makaronowe śniadanie kolarza - i mi się odechciało jeździć ;-) Jak już wyruszyłem, to za zachodzie było jakoś tak mglisto i pochmurnie, ale zawsze jest w zanadrzu Miodowa :-)
Zrobiliśmy zatem zacny ośmiopak.
Bo Miodowa jest jak drink gin/tonic/dubonet angielskiej królowej-matki : jeden jest w sam raz, dwa to za dużo, od trzeciego każdy następny to o jeden za mało ;-)
Do roboty.... Oczywiście Miodowa tylko przy muzycznym dopingu ...
++++
Operacja "Zawias" #4
„Panie pułkowniku, kapral Mściwój Olisadebe
melduje…” – „Dobra, kapralu, do rzeczy – macie jeńca ?” „Tak panie pułkowniku – tylko jak ich dopadliśmy to wyjęczał „o kurwa” , no to chyba trochę nasz… „Ściągaj
mu worek ze łba, kapralu” – „Mówisz po polsku? „ – „Tak, proszę pana, jestem
Polakiem” „To masz szczęście – teraz gadaj, co tam macie w Ladenthin” – „Panie
oficerze, oni nas zmusili do służby, wcielili do Volksturmu, mają nasze rodziny
jako zakładników – najlepsze odziały odesłali na wzgórza seelowskie, na
kierunek berliński… W Ladenthin stoi piechota,
odwody zmechanizowane mają w Lebhen” … „Kapralu Olisadebe – droga na
Ladenthin czysta ?” – „Tak panie pułkowniku, były dwa stanowiska z cekaemami ,
oba zdjęte”.
Komentarze (10)
No pewnie, że trzymam kciuki, uda Ci się z pewnością :)
Obaj z Kubą podziwiamy Cię za samozaparcie w "znęcaniu się" nad sobą w nużącym, do tego wielokrotnym pokonywaniu Miodowej - nie pierwszy raz zresztą. Rower prezentuje się świetnie. Muzyka świetna. Na deser kolejny odcinek literatury. Maksymalna szybkość chyba jednak ryzykowna ze względu na ruch pojazdów.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)