Etap 41 - wietrzna pętla przez Dobieszczyn

Niedziela, 15 maja 2016 · Komentarze(8)
Zapowiedało się na deszczową niedzielę, ale okazało się, że silny wiatr przegonił te najgorsze chmury. Postanowiłem pomęczyć się z wiatrem 2 godzinki, czyli odpadała grupka Gunica-Eggesin. Puszczalska poniosła mnie przez Dobrą i Buk na Stolec, stamtąd nawrotka i na Tanowo. Trafiło się zobaczyć blisko 2 szosowców, no to łeb w dół i heja, dogoniłem i wyprzedziłem. Jeden z nich nie zniósł tej zniewagi i gdzieś za kilometr śmignął złożony na lemondce, nawet nie próbowałem go łapać. Złapałem za to za koło jego kolegę , który trochę odstał od lidera. Chciałem dawać zmiany, ale kolega raczej chciał mnie urwać, przez co w końcu sam się urwał, jak dałem mocną zmianę. Lider zwolnił , żeby poczekać na kolegę, minąłem go chwaląc jego mocną nogę. Dogonił mnie po raz kolejny przed mostkiem na Gunicy - ładne interwały sobie poćwiczył :-)


Boćki na bieda-gnieździe w Tanowie 

Kolejny raz zjechaliśmy się w Pilchowie, wyprzedzili mnie na ścieżce, tam nie ma co szarpać, żeby koła nie zniszczyć. Satysfakcję przyniósł mi skuteczny atak na podjeździe na Głebokie, teraz ja doczekałam się pochwał :-) Kolega okazał się być triathlonistą, a wracali z Nowego Warpna.

Taki zatem był to fajny poranek z jazdą, na który wcale nie liczyłem.
Dobry tydzień - 250km, tak ma być w kolejnych letnich miesiącach...

Usłyszany ludowy zespół niemiecki nie daje mi spokoju ....

Komentarze (8)

Dziękuję za dobre słowo, ale taka średnia na szosie to żaden wyczyn, zacznę być zrozumiały, jak to będzie 30, czyli nigdy :-) Janusz, życie sportowca jest pełne porażek, grunt to zawsze na nowo próbować :-) A jak myślisz, że jesteś dobry, to jedziesz po wertepach Bukowej i wracasz do rzeczywistości ;-)

leszczyk 18:09 poniedziałek, 16 maja 2016

Z opisu wycieczki jasno wynika, że masz duszę sportowca i nie znosisz porażek stąd takie świetne dane liczbowe nie tylko z tej wycieczki.

jotwu 18:01 poniedziałek, 16 maja 2016

Mnie deszcz wystraszył gdy wracałem po pracy do domu a później żałowałem że nie pojechałem na 50-tkę.

strus 17:10 poniedziałek, 16 maja 2016

Rozkręcasz się na "Puszczalskiej"...aż strach pomyśleć co będzie na koniec roku ;))

srk23 14:26 poniedziałek, 16 maja 2016

Fajna walka :) 250 km w tydzień...hmmm musiałbym zacząć na rowerze do pracy jeździć, aby tyle wykręcić ;)

Jarro 06:45 poniedziałek, 16 maja 2016

Tja, ddrka Pilchowo - Głębokie daje w kość kołom. Zawsze przeklinam te parszywe wyrwy ;)

michuss 20:19 niedziela, 15 maja 2016

Średnia ponad 25km/h. Ja już nie pamiętam, czy kiedykolwiek taką miałem...
Nieźle!

benasek 16:57 niedziela, 15 maja 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa nages

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]