Etap 42 - do wykopu #11, powrót przez Police
Szychta minęła jak z piczy strzelił.

Kolejny samochodowiec przywiózł sprzęt amerykańskiej armii.
W rocznicę zdobycia Monte Cassino muzycznie coś innego niż "Maki"...
Dla ubarwienia nudnych przejazdów do pracy albo biegania, coś dla wiernych czytelników. Czy będzie ciąg dalszy, zależy tylko od Was.
+++
15/08/2035
Pogranicze Unii Jagiellońskiej i kalifatu Brandenbursko-Meklemburskiego.
Noc była jasna, księżyc w pełni nie ułatwiał skrytego podejścia zgrupowania „Swantewit” na wzgórze górujące nad wioską Ladenthin. Czujki dostrzegły wieczorem obecność wojsk kalifatu, które stanęły obozem koło dawnego kościoła. "Teraz to pewnie meczet" pomyślał pułkownik Tadeusz Kościuszko, niecierpliwie czekając na powrót zwiadowców. Po kilku tygodniach wojny okazało się, że obie strony szachowały się w powietrzu tak, że nie było możliwe przeprowadzenie ani zwiadu lotniczego, ani akcji zaczepnych, wszelkie takie próby były paraliżowane w zarodku. Użycie broni generujących krótkotrwałe impulsy elektromagnetyczne uniemożliwiało użycie dronów, niwelowało działanie noktowizorów i zakłócało działanie radarów oraz łączności. Do łask wróciły indywidualne umiejętności zwiadowców i taktyka oparta na użyciu jak najmniej zmechanizowanych środków walki. W tej chwili wojska kalifatu znajdowały się w odwrocie na całym froncie, a niezdobyte od chwili ataku okolice Szczecina stały się punktem oparcia rozwijającego się frontu, jak zawias drzwi, które nabierając prędkości miały zatrzasnąć się na linii Odry, wymiatając z Polski armię kalifatu.




