Etap 34 - Wolna Grupa Bukowina
Dziś wykonano na mnie wyrok.
Bukowina okazała się trudniejsza niż sądziłem, Krzyśka ścieżki okazały się prawdziwym off-roadem, a nie tymi znanymi drogami, które już podjeżdżałem. Jestem dużo słabszy od Arka i Krzyśka, przez co jadąc od początku za twardo ugotowałem się błyskawicznie.
Noga nie chciała kręcić, dwa podjazdy butowane. O ile na zjazdach jakoś tam sobie radziłem (tylko na jednym wymiękłem i sprowadziłem rower), to podjazdy terenowe szły mi słabiutko. Podczas postoju na Bukowym omówiliśmy dalsze plany - ja byłem gotowy wracać do domu , bo nie uśmiechały mi sie spacery z rowerem po puszczy, mimo, że jest bardzo ładna :-) Krzysiek odpuścił zatem plan pojechania 1szej godziny Gryfa, bo tam bym sobie tego dnia na pewno nie poradził. Pojechaliśmy do Szmaragdowego, potem przez Podjuchy na Smoczą i dalej do Kołowa, skąd już przez Płonię do Krzysia na regenerację - pyszny rosół + zapiekana pierś z kurczaka postawiły mnie na nogi, bo przecież trzeba wrócić do domu na kółkach. Pozostała część ekipy zajęła sie intensywnym nawadnianiem organizmów - ja uciekłem, bo w poniedziałek dyżur w robocie :-)
Marzenia o wyjeździe na jakieś górskie szlaki trzeba odłożyć do lamusa, najpierw nauka jazdy w terenie :-)

Miłe złego początki....

A koniec żałosny ....
Czy tylko ja widzę Jokera na ostatniej fotce, czy to już omamy z wycieńczenia ?




