Etap 16 - do wykopu #3, powrót przez Miodową
Wtorek, 15 marca 2016
· Komentarze(1)
Wyjazd do pracy, miało być słonecznie, ale nie żałowałem, że zapomniałem okularów słonecznych. Zimno, wietrznie ...
Szychta minęła jak z piczy strzelił.
Wracam z zamiarem pougniatania kilku stromych ulic, zaczynam od Świętojańskiej, potem Strzałowską do Zielnej, uffff, boli... Potem w dół i w stronę Robotniczej, wspinam się dalej Hożą , odjeżdżam pocieszyć oko widokami z Małych Błoni - szkoda, że niebo dzisiaj było ołowiane... Unikając aut jadę na Podbórz boczkiem, zjeżdżam puściuteńkim lasem z Gubałówki do Miodowej - co sprawiło mi autentyczną radość, lubię las. Nie ma lipy, Miodowa musi być podjechana, co niniejszym czynię.
W zbożnym dziele treningowym wspomagali dzisiaj panowie z Rise Against, poniżej mój niezmiennie ulubiony ich kawalek...
You won't know your worth, son, untill you'll take a hit, zwłaszcza od Zielnej ;-)
Szychta minęła jak z piczy strzelił.
Wracam z zamiarem pougniatania kilku stromych ulic, zaczynam od Świętojańskiej, potem Strzałowską do Zielnej, uffff, boli... Potem w dół i w stronę Robotniczej, wspinam się dalej Hożą , odjeżdżam pocieszyć oko widokami z Małych Błoni - szkoda, że niebo dzisiaj było ołowiane... Unikając aut jadę na Podbórz boczkiem, zjeżdżam puściuteńkim lasem z Gubałówki do Miodowej - co sprawiło mi autentyczną radość, lubię las. Nie ma lipy, Miodowa musi być podjechana, co niniejszym czynię.
W zbożnym dziele treningowym wspomagali dzisiaj panowie z Rise Against, poniżej mój niezmiennie ulubiony ich kawalek...
You won't know your worth, son, untill you'll take a hit, zwłaszcza od Zielnej ;-)




