Etap 11 - wizyta w Trzebieży

Niedziela, 28 lutego 2016 · Komentarze(9)
Po urodzinach małżonki przysnęło mi się - a tak chciałem wyjechać o 08:00 i trzasnąć setkę... Czas wolny nie z gumy, miałem wrócić najpóźniej na 13:30, czyli czasu zostało na przyjemną 60kę. W głowie tasowanie tras i planów, w końcu decyduję się na sprawdzony wariant, czyli Trzebież. Wspiąłem się do Leśna i przez Police kręciłem w stronę celu. 


Port barkowy w Policach pracuje

W Jasienicy podjechałem pod kościół i zespół zabudowań pocysterskich, ale słońce było ze złej strony do fotek, jeszcze będzie okazja to pokazać. Dalsze minuty minęły na w miarę przyjemnym kręceniu do Trzebieży. W miarę, bo nie brakuje kierowców, którzy na pustej drodze muszą mijać rower "na papier ścierny". W końcu docieram do celu, cicho i pusto.


Kościół w Trzebieży


Port Jachtowy

Port Jachtowy jeszcze cichy, jachty drzemią wyciągnięte na brzeg, ale pewnie za jakieś 2-3 tygodnie zacznie się ruch na wodzie. Na promenadzie pustki, lokale pozamykane. Na ławce przy plaży pokrzepiłem się batonami owsianymi, które upiekła mi małżonka - pycha :-) ! 


Plaża, pusta plaża....

Powrót zaplanowałem przez doskonałą pożarówkę nr 14 - 13 km dobrego asfaltu, słońce, las, tylko ja, dobra muzyka i rower, aż chce się żyć... Docieram do 115ki przy leśniczówce i kieruję się w stronę Tanowa. Za chwilę mija mnie dwóch bikerów, jeden z nich ma tak szerokie plecy, że aż szkoda nie wykorzystać takiej zasłony. Spawam i cieszę się szybką, komfortową jazdą - ale co dobre kończy się za 3 km , bo koledzy skręcają w las. Przepycham korby w stronę Tanowa, przed szkółką szosowiec reperuję dętkę. Zatrzymuję się, żeby pomóc w ramach rewanżu za pomoc mi udzieloną przy ostatniej awarii. To jednak profi, ma wszystko co trzeba - chwilę gadamy. 
Okazuje się być ofiarą ustawki koksów z Głębokiego - jechał w środku peletonu z dużą prędkością, kiedy grupa się rozsypała bez ostrzeżenia i on wylądował w dziurze na jezdni. Przyjemne słońce towarzyszy mi do końca podróży, dzisiaj widziałem sporo kolarzy, wiara stęskniona za pogodą. Miejmy nadzieję, ze wiosna zawita do nas za 2 tygodnie....

Ta dobra chwila na rowerze pozwala zapomnieć o bieżącej toksycznej polityce i wracać myślą do miłych wspomnień, kiedy liczyły się sprawy ważniejsze niż szarpania debili o stołki. 

Komentarze (9)

Heh, klimat warszawski, macz mi się podoba :)
A wiesz, że także byłem mocno pourodzinowy i gdyby nie umówiona ekipa... to leżałbym oj leżałbym :)

sufa 16:19 wtorek, 1 marca 2016

3h w łądnych okolicznościach przyrody. To jest to. Tak trzymaj.

Bucz 20:35 poniedziałek, 29 lutego 2016

Fajna trasa. Też polubiłem te rejony, przy okazji moich północnych wypraw.

Jarro 09:21 poniedziałek, 29 lutego 2016

Janusz - dziękuję, mam nadzieję na kilka dłuższych wycieczek przy dobrej pogodzie.

Marek - trasa naprawdę fajna z uwagi na ten leśny asfaltowy odcinek, miodzio.

Grzegorz - dzięki za dobre słowo, ale teraz blogowy stres będzie jeszcze większy ;-) Do Twojego bloga mi daleko, podobnie jak Twoich rowerowych wyczynów.

Mirek - znam te klimaty, co robić, żona ma zawsze rację ;-)

Darek - będzie Ci się podobać.

leszczyk 09:17 poniedziałek, 29 lutego 2016

Trzebież - w planach na ciepłe dni

strus 19:48 niedziela, 28 lutego 2016

Ja dzisiaj w "Pit-stopie"...z rana małżonka oznajmiła mi totalną awarię starej już baterii w zlewozmywaku dlatego przymuszony wyjazd do Castoramy i Leroy-a (czasu starczyło na kije).

srk23 18:54 niedziela, 28 lutego 2016

Esencja Bikestatu. Kiedyś lubiłem czytać wycieczki innych bikerów, ale 99% pisze takie nudy, że ograniczam się do 3-4 miejsc wartych odwiedzenia. Twoje jest jednym z nich. Pozdro. :)

James77 18:44 niedziela, 28 lutego 2016

Fajny opis świetnej wycieczki pozdrawiam Cię ja oraz Kuba. Aż strach pomyśleć co to będzie w pełni sezonu skoro już teraz zaliczasz tak świetne dystanse.

jotwu 16:47 niedziela, 28 lutego 2016
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa zipra

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]