Słoneczny poranek i zagwozdka - jechać, czy biegać ? Zdecydowałem się pojechać, aby sprawdzić dystans pętli do biegania dom-Jasne Błonia - dom... Wyszło 6 km ... Ładne słońce sprzyjało marzeniom o dalszej wyprawie...
Słoneczne Orły
Z parku odbiłem w stronę Arkońskiej i udałem się Wszystkich Świętych w stronę Kormoranów i Warcisława, stamtąd na Podbórz. Poszukałem wydeptanego singla wzdłuż jaru - dojechałem do czerwonego singla od Gubałówki do Podbórzańskiej ....
Fotka nędzna, ale singiel zacny
Na sekcji korzennej chciałem się popisać przed 3ma bikerami, ale pośliznąłem się na korzeniu i skończyło się na podbiegu... Za to na asfalcie wciągnąłem ich nosem ze złości.... Odbiłem w drogę ppoż nr 42, licząc na dojazd do mostka Meyera , ale wylądowałem w Pilchowie przy sklepie... Czyli przede mną mnóstwo zimowej eksploracji Puszczy Wkrzańskiej. Powrót przez Głębokie / Wojska / Halę AA i Litewską. Na dziś przejechano 6250 km, czyli o 1000 km więcej niż zakładał plan. To chyba nieźle ;-)
Komentarze (7)
Za fotki podziękujcie wujowi Google Plus, który zmienił się oczywiście na lepsze i jeden wuj wie, jak oznaczyć teraz załadowane tam zdjęcia. Niech pies trąca te wielce nowoczesne technologie...
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)