Etap 119 - miejska turystyka
Niedziela, 8 listopada 2015
· Komentarze(5)
Dzisiaj mimo wiatru wybrałem się na przejażdżkę - sezon powoli zamiera, będę wykorzystywał tylko naprawdę fajną pogodę do końca roku. Formę będę próbował budować nordic walkingiem, truchtaniem, rowerowym spinningiem ... Dziś pretekstem było to, żeby korzystając z dobrego fotograficznego słońca odwiedzić szczecińską Wenecję, na co zazwyczaj w tygodniu nie ma czasu ....
Zanim fotki i relacja z wyjazdu, to zdjęcie mojego bohatera z sobotniego koncertu, wrócimy do tematu w dalszej części relacji ...

Wybrałem się do miasta przez park, wiatr strącał liście na potęgę....

Liściaste Jasne Błonia
Nadodrzańskimi bulwarami docieram w okolice szczecińskiej Wenecji, którą staram się uwiecznić jak potrafię najlepiej...

Most do zaczarowanej krainy

Stara trafostacja na wyspie

Fragment naszej Wenecji...
Przy okazji zwracam Waszą uwagę, na pozostałości mostu Dworcowego - czyli te niewielkie wieżyczki, możecie je znaleźć na orginalnej rycinie tego imponującego mostu, który łączył się z dworcem w miejscu pomnika kolejarza.

Resztki mostu Dworcowego

Most Dworcowy w całej okazałości
Wyjechałem przez drzwi prowadzące do Narnii, albo innego świata równoległego

Szkoda, ze te drzwi nie potrafią mówić...
Sporządziłem też dokumentację remontu dworca, jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby zakończył się w tym roku...

Dworzec z dołu

Dworzec z góry
Potem postanowiłem wrócić przez Tame Pomorzańską i Ostoję / Stobno. Ulicka Potulicka zostaje przez mnie skreślona jako droga rowerowa, tylko czekać, jak tam kogoś tramwaj zabije. Przy okazji wizyty na Tamie odwiedziłem ruiny poniemieckiej gazowni.

Ruiny gazowni

Wieża gazowni w całej zrujnowanej okazałości

Elegancka trafostacja
Potem powrót przez Tamę do Ustowa, dalej ścieżką do Przecławia. Od skrętu na Rajkowo mega wmordęwind, pracowicie oglądałem przednie koło kręcąc przez Przylep na Stobno. Potem dostaję wiatr w pupę, smigam do Topolowej i dalej przez Żyzną pod wiatr w stronę hali AA i przez Litewską do domu. To była naprawdę fajna wycieczka, bez sadzenia się na wyczyny sportowe....
A w sobotni wieczór stał się cud ! Na jakieś 50 minut odrosły mi włosy na głowie, zniknęły te z ramion, pleców i innych niespodziewanych miejsc, męskie cycki wchłonęły się, a obecne na sali kobiety odmłodniały o co najmniej 25 lat .... W naszym mieście europejskie tourne "Farewell to childchood" rozpoczął Fish. I jest kurwa w zajebistej formie.W 1987 Marillion grali w Zabrzu - zabrakło mi odwagi na ten koncert, bo wypadał w środku matury, czekając na wejście do sali egzaminacyjnej na polski nuciłem sobie "Incomunicado" ... To trzeci koncert Fisha w Szczecinie, trzeci na którym byłem ... Jako przedskoczek wystąpili Francuzi z ansamblu "Lazuli" - są fantastyczni, wygooglajcie sobie, serdecznie polecam ! No i potem sam mag-prestigitator, najpierw kilka solowych utworów, potem cały album "Misplaced Childchood" i dwa bisy w towarzystwie krupniku podanego z widowni i wina z zaplecza. Cudowny wieczór , oby do następnego ...
Zanim fotki i relacja z wyjazdu, to zdjęcie mojego bohatera z sobotniego koncertu, wrócimy do tematu w dalszej części relacji ...

Wybrałem się do miasta przez park, wiatr strącał liście na potęgę....
Liściaste Jasne Błonia
Nadodrzańskimi bulwarami docieram w okolice szczecińskiej Wenecji, którą staram się uwiecznić jak potrafię najlepiej...
Most do zaczarowanej krainy
Stara trafostacja na wyspie
Fragment naszej Wenecji...
Przy okazji zwracam Waszą uwagę, na pozostałości mostu Dworcowego - czyli te niewielkie wieżyczki, możecie je znaleźć na orginalnej rycinie tego imponującego mostu, który łączył się z dworcem w miejscu pomnika kolejarza.
Resztki mostu Dworcowego

Most Dworcowy w całej okazałości
Wyjechałem przez drzwi prowadzące do Narnii, albo innego świata równoległego
Szkoda, ze te drzwi nie potrafią mówić...
Sporządziłem też dokumentację remontu dworca, jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby zakończył się w tym roku...
Dworzec z dołu
Dworzec z góry
Potem postanowiłem wrócić przez Tame Pomorzańską i Ostoję / Stobno. Ulicka Potulicka zostaje przez mnie skreślona jako droga rowerowa, tylko czekać, jak tam kogoś tramwaj zabije. Przy okazji wizyty na Tamie odwiedziłem ruiny poniemieckiej gazowni.
Ruiny gazowni
Wieża gazowni w całej zrujnowanej okazałości
Elegancka trafostacja
Potem powrót przez Tamę do Ustowa, dalej ścieżką do Przecławia. Od skrętu na Rajkowo mega wmordęwind, pracowicie oglądałem przednie koło kręcąc przez Przylep na Stobno. Potem dostaję wiatr w pupę, smigam do Topolowej i dalej przez Żyzną pod wiatr w stronę hali AA i przez Litewską do domu. To była naprawdę fajna wycieczka, bez sadzenia się na wyczyny sportowe....
A w sobotni wieczór stał się cud ! Na jakieś 50 minut odrosły mi włosy na głowie, zniknęły te z ramion, pleców i innych niespodziewanych miejsc, męskie cycki wchłonęły się, a obecne na sali kobiety odmłodniały o co najmniej 25 lat .... W naszym mieście europejskie tourne "Farewell to childchood" rozpoczął Fish. I jest kurwa w zajebistej formie.W 1987 Marillion grali w Zabrzu - zabrakło mi odwagi na ten koncert, bo wypadał w środku matury, czekając na wejście do sali egzaminacyjnej na polski nuciłem sobie "Incomunicado" ... To trzeci koncert Fisha w Szczecinie, trzeci na którym byłem ... Jako przedskoczek wystąpili Francuzi z ansamblu "Lazuli" - są fantastyczni, wygooglajcie sobie, serdecznie polecam ! No i potem sam mag-prestigitator, najpierw kilka solowych utworów, potem cały album "Misplaced Childchood" i dwa bisy w towarzystwie krupniku podanego z widowni i wina z zaplecza. Cudowny wieczór , oby do następnego ...




