Etap 118 - jesienny wiatrak w Storkow

Sobota, 31 października 2015 · Komentarze(10)
Sobotni słoneczny dzień zachęcał do choćby niewielkiej wyprawy - nie dzwoniłem do Arka, bo jego piątkowy wieczór miał być hmmm.... ciężki ;-)   Jak się okazało szybko się zregenerował i z Krzyśkiem zdecydowali się odwiedzić prawie te same tereny, mogliśmy się trafić na trasie :-) Zadzwoniłem do kolegi doktora i zabrałem go z Mierzyna w trasę po Niemczech, bo nie chciałem plątać się po polskich drogach pełnych cmentarników.... Obie małżonki zakreśliły ramy czasowe, więcej niż 50-60 km nie zrobimy.... Przez Warnik dotarliśmy do Kołbaskowa i tam odbiłem w drogę do piaskarni, którą jeszcze nigdy nie jechałem. Okazała się całkiem fajna, pewnie po deszczu wrażenia byłyby zupełnie inne. W Pomellen wybieramy drogę do Nadrensee i stamtąd proponuję odwiedziny przy wiatraku. Kolega cieszy się jakością i bezludnością niemieckich dróg , dobrze nam się kręci. Przy wiatraku postój na batonika.


W taką pogodę można było odlecieć z radości :-)

Nie lubię wracać tą samą drogą, zatem kierujemy się na Krackow , stamtąd falbanką rowerową na Lebhen. Po drodze usiłuję uchwycić romantyczny efekt fioletowo kwitnącego poplonu (łubin ?) , ale moja idotenkamera na nic nie wyostrzyła ;-)


W oddali wieża kościoła w Hochenholz 

Za to kolegi rumak poniósł w szkodę ;-)


Prrrrr, szalony ;-) 

Kontynuujemy falbanką aż do Schwennenz, stamtąd przez mostek na naszą stronę granicy. Przez Stobno jedziemy w stronę Mierzyna, gdzie się rozstajemy. Wracam do domu przez Topolową, Żyzną, Halę AA i Litewską. To był szalenie przyjemny jesienny dzień, aż chciałoby się zmierzyć z jakąś setką - i mam na myśli wyłącznie kilometry :-)

Komentarze (10)

"a idź ty z tymi megłami ..." Poszłam se :( Kiedy będziesz wsączał w siebie rozgrzewkowe procenty może poprzez megłę ujrzysz gdzieś tam w błotku zamgloną zielonkawą kostkę lodu, a wtedy sumienie Cię pogryzie dotkliwie, żeś mnie przegonił. Rzekłam. :D
A teraz na 120 dni zapanują megły, mżawki i deszczydła!!! Rzekłam. :D

jadowitaAnomalia 08:19 sobota, 7 listopada 2015

Racja, z tym łubinem to strzał z odbytu, miało to strąki, ale kwiatostan przecież zupełnie inny. Facelia, zapamiętam, podobnie jak gorczycę. Jednak jazda na rowerze ubogaca :-) Jaskółka jest już stara, dobrze, że jeszcze na jednej nodze ustoi... A idź ty z tymi megłami...

leszczyk 20:29 czwartek, 5 listopada 2015

Piotrek, toż to w ogóle nie przypomina łubinu, raczej facelię. :D Jaskółka też jakoś mało jaskółcza. ;) Pogoda również jakaś nie teges, nudny błękit i słońce. Dopiero ostatnie 3 dni to było TO - superzaste "megły", a Ty pewnie czterokołowcem się telepałeś. ;)

fioletowaAnomalia w odrętwieniu zimowym 18:04 czwartek, 5 listopada 2015

Mysie zimy nie boimy i tak sobie pojeździmy Mirku.

strus 17:24 wtorek, 3 listopada 2015

I pomyśleć, że zima za pasem.

srk23 16:42 poniedziałek, 2 listopada 2015

Tuniu, tuż przed Schwennenz kwitnie bladożółto pole poplonu, ale botanicy z BeeSu określili to mianem gorczycy, a nie rzepaku :-)

Janusz - jesteśmy w tym samym klubie, takie 50-70 km dystanse to sama przyjemność :-)

leszczyk 07:06 poniedziałek, 2 listopada 2015

Bardzo lubię takie właśnie dystanse wycieczek, bo zbytnio nie nużą a dają satysfakcję z jazdy. Świetne są te mapki pokazujące innym jaki był przebieg, choćby tej Waszej interesującej wycieczki.

jotwu 06:56 poniedziałek, 2 listopada 2015

a rzepaku nie spotkaliście ? też tam kwitnie w okolicy ! no i wyszła wam całkiem wiosenna wycieczka ! :)

tunislawa 21:48 niedziela, 1 listopada 2015

Byłem kilka razy przy tym wiatraku ,jest extra

strus 18:48 niedziela, 1 listopada 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa iaski

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]