Etap 115 - zmodyfikowana pętla jasienicko-gunicka + jubileusz :-)
Jesień pełną gębą
Potem odbitka pod hale i powrót na Arkonkę, pomiędzy biegaczami w stronę Miodowej przez las. Tam wspinaczka drogą leśną i dalej lasem w stronę Gubałówki. Zamiast wspinać się na Gubałówkę, proponuję przelot czerwonym szlakiem, fajnym singlem nad potokiem. Kolega podjechał sekcję korzeniową , szacunek :-) Jesteśmy na Podbórzańskiej, czas na zjazd do Siedlic , jak zawsze banan na twarzy i kupa radochy. Prowadzę nas przez Police, dalej Rurowa w stronę ZCH i lądujemy w Jasienicy. Cieszymy się jazdą przez leśnostradę nr 27 do 115ki ...
5 kilometrów leśnej radości
Potem odbicie w szutrówkę na Węgornik. Robię koledze niespodziankę i pokazuję mu groby rodziny von Ramin. Kontynuujemy przez Węgornik w stronę Grzepnicy - droga jak na ten moment OK, piach zwarty, błotnych pułapek nie ma. Robimy sobie przystanek w Zjawie, na herbatkę ;-)
Kici kici miał miał miał
Potem jedziemy wskazaną przez kolegę drogą leśną od Sławoszewa do ....drogi na Pilchowo (a miała być do Głebokiego). Pakujemy ścieżką, w Tanowie przy sklepie mijamy szosowca, który niesie rower z obawy przed szkłem, tradycyjnie tłuczonym na ścieżce przed sklepem. Mija nas przed podjazdem na Głębokie, gdzie siadam mu na koło jak kleszcz z boreliozą ;-) Kolega nie załapał się do pociągu, więc odpuszczam na końcu podjazdu. Dalej przez ścieżkę na Wojska do Hali AA. gdzie się żegnamy. Ja kontynuuję przez Litewską do domu - to była bardzo fajna przejażdżka, z dobrą pogodą. Gdzieś w Pilchowie strzeliła bariera 6 tys. km przejechanych w tym roku. Co robić, taka sytuacja :-)
Przed wyjazdem spełniłem swój patologiczny obowiązek, liczę na płodozmian.




