Dzisiaj zdecydowałem sie pojechać do pracy rowerem - to była dobra decyzja. Wczoraj zmieniłem opony w Przecinaku na zimowe - Maxxis Crossmark, bardzo przyjazne w zmienianiu. Pogoda sprzyjała, zapomniałem odziać ochraniacze na buty, ale tego nie poczułem :-) W drodze nie zapomniałem zrobić zdjęcia pewnego drogowego kuriozum.
Koniec świata ;-)
Po pracy pojechałem przez park szukać jakiegoś jesiennego pleneru, koło Hasiorowych "Ptaków" na chwilę błysnęło słońce...
Jesień w parku...
Potem pojechałem do Lasku Arkońskiego, chciałem bokiem podjechać pod wieżę Quistorpa, ale moja legendarna orientacja w terenie szybko sprowadziła mnie do Arkońskiej :-) No to postanowiłem skorzystać z terenowych laczków - podjechałem terenowo Miodową i zjechałem drogą 7 Młynów. Można było się w końcu rozpędzić i nie przejmować piachem, ze dwa razy było na krawędzi gleby, ale opony dały radę :-) Rower i opony są OK, w przeciwieństwie do ridera, słabego jak niemowlak... Powrót przez Wojska, halę AA i Litewską, udało się zrobić 30km...
Mapka z powrotu. Muzycznie dedykacja na niedzielny wieczór dla wielu postaci polityczno-medialnego estabilishmentu ...
Komentarze (6)
ZielonaPtaszyno - zimowe, bo będę na nich jeździł zimą, proste :-)
DDR jest dwukierunkowa, tam po prostu jest ciasna uliczka i potem znowu mamy DDR prowadzącą w górę przy Zamku ....
Jak dla mnie Crossmarki nie są zimowe, ale opony bardzo dobre. W ogóle Maxxis robi fajne opony, trochę niedoceniane imo. Patrząc na "Ptaki" przypomina mi się, że w czasach kiedy nie było shitbooka, była podobna awantura o to dzieło jak teraz o Frygę. Pstrokaty kicz to było chyba jedno z łagodniejszych określeń. ;) Umiejscowiono je początkowo blisko mojej szkoły, czyli prawdziwego "Maciusia" - SP 54 na Obr. Stalingradu. Stały na skwerku przy pl. Przyjaźni Polsko-Radzieckiej, chyba tak nazwa brzmiała. ;)
To tak jak w Dąbiu pewna DDR-ka kończy się płotem (takie kwiatki to tylko u nas można spotkać). Trochę potrenujesz w przyszłym tygodniu jazdą do wykopu "Riderze", ponoć ma być bardzo dobra pogoda.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)