Etap 113 - niemiecki wypadzik

Niedziela, 18 października 2015 · Komentarze(9)
W piątek wieczorem przy stole biesiadnym zadeklarowałem wyjazd rowerowy w niedzielę. Kolega dopilnował, żebym się wywiązał.
Koło 10:00 ruszyłem, żeby zgarnąć go z Mierzyna.


Canyon full na 1szym planie

Kolega Piotr sporo biega, zaliczył szczecińską 20kę, więc przy mojej beznadziejnej formie obawiałem się o dotrzymanie koła, na szczęście jechaliśmy bardzo podróżniczo, był czas na rozmowy i śmiech. Mało zna tereny niemieckiego przygranicza, więc chętnie pokazałem mu kawałek znanych mi tras. Najpierw do Warnika przez Stobno, tam mała kopaninka z kundelkiem i dalej na Ladenthin.
Zjazd autostradowymi płytami zawsze robi wrażenie na kimś, kto jest tam pierwszy raz. Potem przez Sonneneberg i Ramin do Schmagerow. Tam poprosiłem o postój w celu ekspoloracji przykościelnego cmentarza. Kościół wygląda na opuszczony, cmentarz też w kiepskim stanie, ale dwa herbowe pomniki uwieczniłem.


Kościół w Schmagerow  





Familia von Ramin miała zdaje się kilka niezłych miejscówek w okolicy.  Naturalną koleją rzeczy potoczyliśmy się w stronę Bismarck i dalej do Blankensee. Ruch minimalny, zatem przyjemność mimo jesiennej wilgotnej aury olbrzymia. Kolega jest lekarzem, zatem okazuje się, że tzw. enforfiny to nie do końca prawda. Przy wysiłku wydzielają się kanabinoidy , stad ten stan euforii i szczęścia, oraz uzależnienia od wysiłku fizycznego :-) O ileż prościej byłoby zatem zapalić skręta, niż doginać dziesiątki kilometrów na rowerze ;-) 
Przy takich i innych tematach podróż przez Dobrą i Głębokie minęła jak z piczy strzelił :-) Objechaliśmy jezioro i leśnymi duktami dotarliśmy do Arkonki i Syrenich Stawów. Kolega odprowadził mnie i udał się do domu. Ja zregenerowałem się ciepłą kąpielą, ciepłym kapuśniakiem własnej produkcji oraz ciepłym destylatem na śliwkach produkcji obcej, acz wybitnej. Potem udałem się na mecz siatkówki, kibicować kuzynce.

Muzycznie w stronę kanabinoidów :-)


 

Komentarze (9)

Dzięki za dobre słowo Janusz - dodam, że parkowa sowa była na posterunku :-)

Ula - coś w internetach pogrzebałem i rodzina Kelch przejęła Schmagerow od Raminów na poczatku XX wieku. Obiecujące dla Słowian nazwisko (Kielich) niewiele pomogło w 1945 i pozostały tylko nagrobki.... Większość tych przygranicznych wiosek chyba dobrze sobie radziła, właściciele budowali ładne majątki, a nawet zaskakujące na takich odludziach pałace. Lubie te tereny.

leszczyk 09:26 wtorek, 20 października 2015

Bardzo ciekawą korespondencję wywołałeś tym wpisem - czyta się z ciekawością tym bardziej, że komentujący to doborowa stawka. Sądzę, że nieźle wykorzystujemy swe geograficzne położenie dzięki otwartym granicom. Co trochę ktoś z nas zaskakuje kolejnymi ciekawostkami z trasy - tę znam. Czasami trafi się jakaś ciekawostka natury medycznej jak tu o endorfinach.

jotwu 08:00 wtorek, 20 października 2015

Info dla fanów pieca - jest zamontowany, chodzi, w domu ciepło :-) Pozostaje tylko odgruzować pole bitwy, co jak to z naszymi fachowcami bywa, jeszcze chwile musi potrwać.

Kolega z piecem nie ma nic wspólnego, chyba tylko, że dorzucił do pieca i zmobilizował mnie do wyjazdu :-)

Mirek - dystans średni, w sam raz na wyjazd w kompanii bez wyprażania koksu ;-)

leszczyk 21:07 poniedziałek, 19 października 2015

Czyżby kolegę przysłali w pakiecie z piecem? Ot taki prezent od firmy :) Musze pomyśleć o nowej kuchence - koniecznie firmy Bora to może przyślą mi do treningów Bartka Huzarskiego.

Jarro 20:31 poniedziałek, 19 października 2015

Czyżby dorwałeś kompana na większe kręcenie (a piec zamontowałeś?).

srk23 13:48 poniedziałek, 19 października 2015

Ramin sprawia wrażenie, że drzewiej było bogatą wiochą, wystarczy przyjrzeć się zabudowaniom. Schmagerow zaś wsiątko pańszczyźniane. ;)
Bieganiem formy rowerowej się nie zrobi, inne mięśnie pracują. Wydolność owszem, ale do śmigania po Miodowej trzeba kilometraż na rowerze robić. Nie narzekaj na formę, toż to już październik, organizm przysypia. Interwałowy sierpień też może Ci się odbijać trochę czkawką. Ciągle nie przestudiowałam dokładnie Twojej Miodowej epopei z sierpnia, ale zrobię to w końcu. ;)
Pogoda Wam niezbyt dopisała, strasznie sucho mieliście, ja się wieczorem radośnie popluskałam w descyku. ;)

ula 09:09 poniedziałek, 19 października 2015

Lubie takie klimaty.

strus 08:15 poniedziałek, 19 października 2015

lekarzu, lekarzu pokaż co masz w garażu... ;) Wbrew temu co mówi lekarz... czuję tylko endorfiny ;)
Skręta bardzo chętnie ale to nie jest legalne... :(

lenek1971 19:44 niedziela, 18 października 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa chnaw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]