Etap 111 - pętelka przez Police

Poniedziałek, 12 października 2015 · Komentarze(4)
Tydzień urlopu remontowego - trzeba zmienić piec c/o.

Dzień 1szy - piec nie dojechał....

- Piekną pogoda, powiedziała małżonka.
- Prawda ? - ucieszyłem się. No to ja może ... 
- Piękna pogoda mówię, wykorzystaj ją na uprzątnięcie tarasu i ogrodu.

Cóż było robić, biedak ani pisnął. Ale po 15:00 udało się wyjechać, aby nacieszyć się ostatnimi promieniami słońca. Najpierw wizyta u sowy - ma się całkiem dobrze, tylko mój aparat nie jest w stanie dobrze jej zdjąć.


Znajdź sówkę ;-)

Potem Miodowa i holowanie sakwiarza, utrzymał się do sklepu za lasem. Na górce Andersena podniosłem wyplute płuca i pojechałem lasem w stronę Siedlic. Downhill jak zwykle bardzo przyjemny, potem jak zwykle nieprzyjemny przejazd przez Police i hyc na ścieżkę. 
Ruch na ścieżce niewielki. W Trzeszczynie dzikowy armagedon, boisko zryte do imentu. A trzeba było wysypać żołędzi.


Zaorały jak Lewandowski Wolfsburg ;-)

Całe pobocze ścieżki nosi ślady wizyt leśnych ryjów. Ja odbijam na Tanowo - tam spotyka mnie przeznaczenie w postaci dziewczynki na hipsterskiej holenderce z luźno ganiającym husky, który wbiegł jej pod koła akurat jak miałem ją wyprzedzić. Oczywiście odbija w moją stronę, ostre hamowanie, fikoł i gleba. Muszę zmienić hamulce, bo tylny jest do pupy a instynktowne hamowanie przodem kończy się frontflipem ;-)  Na szczęście jesienno-zimowe gleby mniej bolą, bo więcej ciuchów na grzbiecie. Dziewczynka i husky szybko umknęli. Pojechałem odetchnąć na moją ulubioną leśnostradę do Leśna Dolnego. Akurat było tam fantastyczne światło, rozpraszane przez drzewa. Taki efekt witrażowy, poezja. Może moi ulubieni malarze obrazów i momentów, czyli Tunia, Grzesiek lub Darek złapią takie witrażowe światło na zdjęciach, mi pozostaje je zapamiętać na jesienne słotne wieczory.

Potem rundla wokół Głebokiego ze spotkaniem z policyjnym konnym patrolem, który trzepał jakąś dresiarnię. Rycerze Białej Pały kazali mi obejść teren interwencji bokiem. 

Po powrocie ciepła kąpiel, Chopin i calvados. Życie potrafi być piękne.
 

Komentarze (4)

Od jutra pogoda będzie paskudna to spoko możesz jeździć bez umiaru. No chyba, że piec dojedzie :)

Jarro 21:39 poniedziałek, 12 października 2015

"Życie potrafi być piękne"...tylko te ciekawe pomysły naszych małżonek, jakby tu nam nasze życie umilić.

srk23 19:04 poniedziałek, 12 października 2015

Darek, to jest bodajże trakt "Syrenie Stawy", bo Kochanowskiego kończy się przy Pola. Ale na pewno jakby na przedłużeniu Kochanowskiego, gratuluję wiedzy :-)

leszczyk 18:50 poniedziałek, 12 października 2015

Sowa z Kochanowskiego?

strus 18:31 poniedziałek, 12 października 2015
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa zyokr

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]