Nadszedł czas facetów w rajtuzach. Jest już rześko wieczorową porą. Nędzny wrzesień - mam na karku rewizora z centrali, nie ma jak jeździć na rowerze do roboty. Dziś zmobilizowałem się - bo w Szczecinie jest Ultra-ślonski kolorz . Przy jego wyczynach nie wypada narzekać na chłód i wiatr. Trzeba kręcić. W bonusie małżonka szła do fryzjera, czyli można wrócić w świetle lampki bez narzekań i pretensji :-). Ruszyliśmy w sprawdzonym składzie : Ja, Przecinak, Majka i chujowa droga. Kierunek wybrałem dzięki nieocenionemu Januszowi, który odkrył nową drogę od Skarbimierzyc. Droga prosta jak strzelił, potem w dół do Redlicy i przez pola koło oczyszczalni na Dobrą. Wśród kierowców ZPL, przeżuwając soczyste kurwymacie dotarłem do centralnego rondka owej metropolii i odbiłem na Grzepnicę/Bartoszewo. Po Bartoszewie przyszedł czas na wizytę ma leśnostradzie Czarnego Warkocza, gdzie usiłował zaprzyjaźnić się ze mną wolno biegający wyżeł. Na szczęście zarówno on jak i ja powstrzymaliśmy się od bezpośredniego kontaktu. Od Pilchowa rozpoczęliśmy klasyczny nightride, zdecydowałem się eksplorować brzeg Jez.Głębokie. Ścieżka znana, ale po ciemku pełna nowych bodźców , oraz zakochanych par i biegaczy. Docieram do drogi czołgowej - na poligon przedziera się pojedynczy Rosomak, pozdrawiam żołnierzy. Dalej przez las, Wojska, hala AA, Litewska i dom.
Dziś zdjęcia z knajpy w Antwerpii, gdzie spędziłem weekend. Wygląda na to, że przed uchodźcami schroniły się tam figury różnych świętych. Chyba im tam dobrze, jest ciepło, no i browara można obskoczyć.
Gdyby co, to mogę ich zaprosić do mnie. Miewam całkiem niezły bimberek, a i siekiera do obrony przed agresywnym islamistą się znajdzie ;-)
Het Elfde Gebod
Muzycznie zachęcam do przypomnienia sobie trashowych poznańczyków z ansamblu "Wolf Spider". Wydali albowiem nowy materiał i ruszają w trasę. Klasyczna "Zemsta mściciela" w wersji mandaryńskiej. Komu się spodoba, niech wygógla sobie orginalny klip z 1987, stroje z epoki po prostu bezcenne :-)
Mapka dla ciekawych
Komentarze (5)
Bardzo lubię tego typu wycieczki, chociaż akurat nie wieczorem. Ładny dystans przejechany w dobrym tempie. Pozdrawiam - Janusz
Jarek, mam ten sam pracowy problem. Może jeszcze Gustav do nas trafi, bo definitywnie zasłużył na przejazd w honorowej asyście tubulczych użytkowników BS i nie tylko :-)
Niedługo wszyscy po ciemku będziemy jeździć. Jak byś miał ochotę pokręcić z Gustavem to mam tel do niego. On z chęcią pojeździ z tubylcami. Ja niestety jestem uziemiony teraz pracą.
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)