Etap106 - do wykopu#54, powrót przez Police
"Fehn Mariner" na wysokości Fosfanu
Tnę dalej, mijam bezboleśnie nieprzyjemne miejsca, tj. sklep z alko przy ulicy Nad Odrą oraz dwa sklepy z alko przed przejazdem na Skolwinie. Zdarzają się tam czasem spore grupy zombie, nigdy nie wiadomo, czy nie wpadnie im do głowy jakiś chytry plan ... Dzisiaj większym zagrożeniem były auta ZPL wyjeżdżające z posesji. W Mścięcinie na mostku na Łarpii przerwa na batona. Miałem nie robić fotki, bo nic się nie zmieniło od ostatniej bytności, ale objawił się strażnik mostu.
Płać myto, człowiek !
Zamieniliśmy parę słów, na pytanie "Kocie, ojcaś ty miał ? " odpowiedział twierdząco całkiem przytomnie. Baton zbożowy nie wzbudził zainteresowania strażnika, ruszyłem więc dalej. Wkrótce wpadłem na ścieżkę rowerową i machając biegaczom i rowerzystom dotarłem do Tanowa. Niebo przybrało stalowo-szara barwę, więc z duszą na ramieniu, wmordęwindem i "Rise against" w słuchawkach kręciłem w stronę domu. Wyniki sportowe były skazane na niepowodzenie z powodu wiatru. Ale obiecałem sobie, że jak przy Litewskiej pojawi się w słuchawkach "Satelite", to szarpnę. Słowo nie dym, , pocisnąłem, ze zwyczajowym negatywnym rezultatem. Ale przecież chodzi o to, by gonić króliczka , nieprawdaż ?




