Etap 105 - pętla przez Loecknitz

Niedziela, 20 września 2015 · Komentarze(10)
Słoneczną pogodę rowerową straciłem - w rocznicę śluby nie miałem odwagi sugerować oddalenia się na jednośladzie ;-)  Dwudniowe świętowanie było wyczerpujące, zdecydowanie potrzebowałem dzisiaj poczuć wiatr we włosach pod pachami. Przyszykowałem Puszczalska i wyruszyliśmy na pętlę ca 50 km, żeby zdążyć przed spodziewanym południowym deszczem. Najpierw zaprezentowałem się na nowym rumaku teściowi , potem przez Topolową , Stobno i Dołuję kręciłem w stronę Lubieszyna. Zgodnie z prognozą było pod wiatr , nie walczyłem zbytnio z okolicznościami przyrody, przyzwyczajałem się do silnych podmuchów na skos na lekkim koniu. Przy granicy zmieniałem baterie w garniaku i obserwowałem oddalających się 3 polskich bikerów. Powoli budziła się chęć rywalizacji. Dostrzegłem ich przy wyjeździe z Bismarck. Dolny chwyt i pościgowa :-) Doszedłem ich jeszcze przed skrętem na Ploewen - i w tym momencie jedyny w kasku złapał nieszczęśliwie pobocze i konkretnie wywalił się przede mną. Udało mi się zahamować i szybko upewniliśmy się, czy z nieszczęśnikiem wszystko w porządku. Odstawiłem jego rower, sprawdziliśmy odruchy, ruszał palcami i nadgarstkiem - pogadaliśmy chwilę i ruszyłem dalej. Dotarłem do Loecknitz , gdzie spędziłem batonikową chwilkę w towarzystwie Żelaznego i Kota.


Hej, Żelazny, odczep się od Puszczalskiej :-) 

Po wyczerpującym weekendzie rocznicowym zasłużyłem na skok w Boock. Tam po zawrotce na Blankensee poczułem wiatr w dupsko i zaczęła się jazda z przebłyskami 4ki z przodu. Przed samym Blankensee na górce odnotowano silną grupę kani - kto ze znajomych odwiedzi je pierwszy, ten lepszy :-)


Kanie - Niemcy się ich boją :-) 

Potem już oglądam się na sinoczarne chmury i cisnę do domu przez Buk i Dobrą. Zwyczajowo najgorszy odcinek to Dobra - Głębokie, ale co zrobisz, nic nie zrobisz. Zmierzyłem się ze sprintem na Litewskiej, wyrównując wynik - obsesyjnie staram się tam poprawić. Walka trwa !

Ucieczka przed deszczem w akompaniamencie "Ucieczki z NY" Carpentera...


Komentarze (10)

Do Żelaznego sprzęt się klei :-)

leszczyk 19:45 wtorek, 22 września 2015

Żelazny też mi się do mojej Merdy przyczepił gdy byłem w Löcknitz [http://strus.bikestats.pl/969566,Loecknitz-rowerowo-i-pieszo.html]

strus 17:02 wtorek, 22 września 2015

Adam - fachmani twierdzą, że szosa to kobieta. Mój cudak na wszelki wypadek ma męska i żenską nazwę ;-)

Jarek - dlaczego sądzisz, że tylko sobotnie ;-) ? Średnia lekkopółśmieszna, ale chyba na taka miałem ochotę, przejażdzka była naprawdę udana :-)

Michał - czasem umykam z Dobrej przez Bartoszewo...

Arek - spokojnie wygrasz, ja jadę do 120 wycieczek zgodnie z planem, a raczej granfondów juz kręcić nie będę :-)

leszczyk 08:17 wtorek, 22 września 2015

Przecinak w weekendy nie ma szans widzę ;)

PS. to zwiększa moje szanse ;)

lenek1971 13:29 poniedziałek, 21 września 2015

Jest jak mówisz - nic nie zrobisz... ;)

michuss 12:59 poniedziałek, 21 września 2015

Widzę. że walka była. Średnia wskazuje na mocne sobotnie zapasy z kolegą A. :)

Jarro 11:40 poniedziałek, 21 września 2015

jest ci On ? Ona ? szosa to królowa ?

coolertrans 21:20 niedziela, 20 września 2015

Mirek, jak widzisz, wrzesień mam przerąbany czasowo. Ale moje słowo nie dym - odezwę się do Ciebie i jeszcze jesiennego kebaba wrąbiemy w Ueckermuende, pojadę na Przecinaku i będę oglądał Twoje plecy :-)

leszczyk 17:22 niedziela, 20 września 2015

Były wielkie plany trochę z Tobą pojeździć, ale teraz gdy dosiadasz "Puszczalską" moje szanse dotrzymać Ci koła uważam za bardzo marne (no chyba że jak Ty to mówisz moja "Małż" zgodzi się na kupno upragnionej kolarki).

srk23 16:57 niedziela, 20 września 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa chnaw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]