Etap 108 - po czarny bez

Wtorek, 6 października 2015 · Komentarze(7)
Zgroza, nędza, ociężałość - niezdrowe 5 weekendów załatwiło mnie na cacy.
Tylko chęć przygotowania zdrowotnej nalewki pozwoliła mi się zmobilizować. O mnie zatem tyle.
Ale mamy dziś małą rocznicę, dla mnie bardzo ważną. 

"Żołnierze!
Z dalekiego Polesia, znad Narwi, z jednostek, które oparły sie w Kowlu demoralizacji - zebrałem Was pod swoją komendę, by walczyć do końca.
Chciałem iść najpierw na południe - gdy to się stało niemożliwe - nieść pomoc Warszawie.
Warszawa padła, nim doszliśmy. Mimo to nie straciliśmy nadziei i walczyliśmy dalej, najpierw z bolszewikami, następnie w 5-dniowej bitwie pod Serokomlą z Niemcami.
Wykazaliście hart i odwagę w czasie zwątpień i dochowaliście wierności Ojczyźnie do końca.
Dziś jesteśmy otoczeni, a amunicja i żywność są na wyczerpaniu. Dalsza walka nie rokuje nadziei, a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może.
Przywilejem dowódcy jest brać odpowiedzialność na siebie. Dziś biorę ją w tej najcięższej chwili - każąc zaprzestać dalszej bezcelowej walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą Karność, wiem, że staniecie, gdy będziecie potrzebni.
Jeszcze Polska nie zginęła. I nie zginie."

Tego rozkazu gen.Kleeberga miał honor wysłuchać mój ś.p. Dziadek, żołnierz 184 pułku piechoty, pod Wolą Gułowską. Pokonany, ale nie pobity. Gloria victis...

Komentarze (7)

GLORIA VICTIS - z należnym szacunkiem przyjąłem ten wpis.

jotwu 15:51 środa, 7 października 2015

Na kryzys ? Mirek ma rację - 100 km ,polecam.

strus 10:46 środa, 7 października 2015

Ja mam ten sam kryzys. Chęci są, ale czasu nie ma i, co gorsze, w najbliższej perspektywie też nie będzie go za wiele. :/

michuss 09:38 środa, 7 października 2015

Zdecydowanie mam kryzys polegający na braku czasu na rowerowanie. Wielkiego powodu do rozpaczy nie ma, plan dystansowy na 2015 został wykonany z nawiązką, teraz warto pojeździć z prawdziwą przyjemnością z jazdy. Ale jak nie ma formy, to męczę się jak na poczatku roku... Chyba masz racje Mirek, upodlę się jakąś setą kilometrów to będzie lepiej, a przynajmniej będzie o czym napisać :-)

leszczyk 08:11 środa, 7 października 2015

Walnij SETKĘ i od razu poczujesz się lepiej (mam na myśli kilometrów).

srk23 18:05 wtorek, 6 października 2015

kryzys jakiś jakby u Waści wyczuwam ... ?

coolertrans 15:38 wtorek, 6 października 2015
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa ojego

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]