Od rana z garażu dobiegało skrzeczenie trenerki - obiecałeś wyjazd ! Co było robić ;-) ? Zrobiliśmy 8 x Miodową, bo weekend był rodzinny, ale zawsze to kolejne metry zaliczone. Dzisiaj było pustawo, zaledwie dwóch kolarzy przemknęło , ale tranzytem, nie podjazdowo. Chyba nawet mniej koksów zbierało się na Głębokim, albo jechałem za wcześnie (09:45) wracając z treningu ....
Teraz trzymać się planu :
16/08 = 7000 m
23/08 = 9000 m
30/08 = 11000 m
Realne ? Się zobaczy....
Frapująca mapka ....
Komentarze (6)
Darku, nieco brakuje - do Księżyca jest 384 tys km, obym do końca życia dojechał ;-)
Jarek, faktycznie leszcz w miodzie to dosyć niestrawne połączenie. Ale chyba pozostanę wierny nickowi, bo może kiedyś dostanę korby na punkcie bukowych orzeszków i co wtedy, znowu zmieniać :-) ?
Po latach przypomniałem sobie, jaka to frajda pojeździć na rowerze :-)
Nie ścigam się w wyścigach, nie jeżdżę w stadzie (więcej niż 3 osoby to stado), odmóżdżam się walcząc sam ze sobą.
Jestem leszczykiem, po prostu rowerowym leszczykiem :-)