Etap 69 - wykop#35 , powrót przez Nową Jasienicę

Wtorek, 7 lipca 2015 · Komentarze(6)
Korzystamy z pogody dojeżdżając rowerem do pracy, spokojnie, żeby się zanadto nie upocić :-) Dziś w planach powrót przez Police, co przynajmniej do Skolwina łączy się z niedogodnością w postaci dużego ruchu, nie brakuje ciężarówek. W okolicach Strzałowskiej i tamtejszej siłowni pod chmurką skoczyłem nad rzekę. Piesek czaił się na łabędzia , no takie klimaty na dzielni ...


Podpłyń bliżej, jestem głodny...

Z kolei na terenach Energopolu zainteresowały mnie dwie stare jednostki - wyslipowany wrak jachtu oraz mały kabotażowiec stojący w basenie, nie mogłem odcyfrować jego nazwy...





Trzeba będzie pogrzebać w morskich archiwach "x", może poznam ich historię.

Od Polic do Jasienicy pracuję mocno, żeby jak najszybciej zniknąć z celowników autek ZPL. Ruch duży, więc nie decyduję się na jazdę do Trzebieży, skręcam na drogę do Karpina przez Dargobądź , asfalt szybko się konczy i drogą gruntową, czasem ślizgając się na piasku docieram do Drogoradza. Koło krzyża chcę zrobić przerwę na batonika, ale ławka jest oblegana przez tubylców. Wykręcam na Nową Jasienicę i doczepia się do mnie Pan Doczepka. Wytrwale kręci za mną, a ja nie potrafię go zgubić. W końcu jedziemy obok siebie i okazuje się dziarskim cyklistą z Polic w wieku 62 lat, może Mirek go zna. 2 tygodnie temu machnął 190 km, a co weekend kręci stówkę. Pogratulowałem formy, pożyczyłem sobie podobnego losu w przyszłości i odbiłem w leśnostradę nr 27. Tam w stronę Tanowa i pod wiatr do domciu przez Głębokie, Wojska, Halę AA i Litewską. Etap 69 to i 70 km udało się ukręcić, z tego ponad 60 po pracy, co mnie bardzo cieszy.

Komentarze (6)

Dzięki Janusz - popołudnie było przyjemne pogodowo, a i kręciłem w miarę spokojnie, więc o katordze nie było mowy :-) Mój lipiec też nie powali na kolana, oby pogoda w tygodniu pozwoliła na popołudniowe wyjazdy. Dziś i jutro przez wiatr raczej nie pojeżdżę :-(

leszczyk 13:45 czwartek, 9 lipca 2015

Moje uznanie ale mnie mówisz o oszczędzaniu się, podczas gdy sam nieomal się katujesz.

jotwu 13:41 czwartek, 9 lipca 2015

Jarek, te setki po pracy to chyba w innym życiu, jak odrodzę się w ciele Sagana, albo chociaż Kwiatka ;-) Sprawa małżonki jest oczywiście niezwykle delikatna, staram się pogodzić ogień z wodą - ostatnio jakoś dogadujemy się w temacie rowerowym (tfu, żeby nie zapeszyć). Dopóki nie wyskakuję z pomysłami jazdy w wyścigach albo Mazurskich Pętlach ;-)

leszczyk 07:51 czwartek, 9 lipca 2015

Ładny dystans. Niedługo będziesz rąbał setki po pracy, bo 50 przed powrotem do domu to już robi się standard. Ciekawe co sądzi o Twoim uzależnieniu żonka :)

Jarro 14:15 środa, 8 lipca 2015

No, ten to chyba polifoskę żre garściami ;-) Jechał na czarnej Meridzie, odziany w ostatnią kolekcję z Liedla (niebieski kolor z czerwono-białym kółkiem)

leszczyk 13:42 środa, 8 lipca 2015

Może z widzenia i znam, ale najoględniej mówiąc w Policach bardzo dużo jest takich "Dziarskich cyklistów"...no cóż nawozy produkowane w Zakładach czynią cuda.

srk23 13:35 środa, 8 lipca 2015
Wpisz dwa pierwsze znaki ze słowa erstw

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]