Etap 66 Puszcza / Gryfino / Gartz
Dzisiaj umówiłem się z Krzyśkiem, który nie pojechał na szosowy maraton w Świdwinie. Proponowałem winnicę Turnau w Baniewicach, ale upał zweryfikował plany. Ruszamy do Puszczy i dalej do Mescherin, potem się zobaczy. Spotykamy się na krzyżówce w Kijewie, podążamy w stronę Drogi Górskiej przez okolice ogródków działkowych z marnym podjazdem piaszczysto-tłuczniowym bodaj ulicą Agnieszki. Drogę Górską już doskonale znam, za to potem do Binowa nie jedziemy asfaltem, tylko drogą leśną. Sportowiec Krzysiek ciśnie zdrowo, w terenie 31 km/h ? Od Binowa na Żelisławiec po bruku, ale w sumie po to się ma amortyzator. 4 km trzęsidupy daje w kość. W Gryfinie szukamy piwopoju, ale jest za wcześnie... Chmielowy napój dostajemy po znajomości w zamkniętej tawernie w Mescherin, dobrze spotkać rodaka ;-) Po drodze do Gartz niebezpieczna sytuacja, wychodzę na czołówkę z szoszonem jadąc gadulcowo koło Krzyśka. Moja wina, na szczęście udało się uniknąć zderzenia, a dzwon byłby konkretny. Kolejny postój na lodach w Gartz. Jak lody, to i jeszcze coś dla ochłody ;-)

Zestaw chłodząco-wzmacniający.
Zapraszam do jazdy szlakiem jakubowym do Hochenreinikendorf, potem Tantow i droga na Radekow - tam Krzysiek przebija oponę, pierwszy raz widzę mleczko w akcji - trzeba przyznać, że szybciutko załatało dziurę. Chcę ukręcić stówkę, więc jedziemy przez Nadrensee do Ladenthin, gdzie proszę o przerwę. Leżymy przez chwilę w cieniu kościelnego muru. Dalej przez Warnik i Bobolin na Stobno, naturalnie Mierzyn i Topolową w stronę osiedla Klonowica. Żyzna, przejazd przez Modrą i hala AA. Decyduję się odprowadzić Krzyśka do Różanki , wracam sobie do domu przez Wojska i Ostrawicką. Ufffff, dom, zimna kąpiel i zimne piwka...
Dzięki za wspólny wyjazd i dzieleni upalnego trudu, Krzysiek był dziś na większości trasy holownikiem, upał to nie moja bajka...
A Krzysiek od razu proponował odstawienie roweru i poczęstunek zimnym browarem. Trzeba było skorzystać ;-)
Zdjęć więcej nie ma, bo w końcu pojechaliśmy sportowo, a nie turystycznie.
Ale prawdziwy powód - dzisiaj stylówka nie pomogłaby w olśnieniu moich fanów, gęba czerwona jak dusza Putina, zapluty i zasmarkany.
Nie to, co profi-Krzysiek :-)
Po męczącej jeździe trzeba się wyluzować. Ma ktoś chatę do remontu ? No i takie koleżanki ?
Mapka trasy




