Etap 66 Puszcza / Gryfino / Gartz

Sobota, 4 lipca 2015 · Komentarze(7)
Uczestnicy
Podobnie jak kolega Mirek planowałem na dziś coś grubszego. Lipiec rowerowo będzie marny, 3 soboty i dwie niedziele zabukowane rodzinnie-towarzysko. Nic, trzeba nadrabiać w tygodniu i liczyć, ze w jedyną wolną niedzielę 19/07 nie będzie padało :-) O niedzieli 5/07 zapominamy, 35 stopni w cieniu skutecznie odstrasza mnie od wiekopomnych wypraw...

Dzisiaj umówiłem się z Krzyśkiem, który nie pojechał na szosowy maraton w Świdwinie. Proponowałem winnicę Turnau w Baniewicach, ale upał zweryfikował plany. Ruszamy do Puszczy i dalej do Mescherin, potem się zobaczy. Spotykamy się na krzyżówce w Kijewie, podążamy w stronę Drogi Górskiej przez okolice ogródków działkowych z marnym podjazdem piaszczysto-tłuczniowym bodaj ulicą Agnieszki. Drogę Górską już doskonale znam, za to potem do Binowa nie jedziemy asfaltem, tylko drogą leśną. Sportowiec Krzysiek ciśnie zdrowo, w terenie 31 km/h ? Od Binowa na Żelisławiec po bruku, ale w sumie po to się ma amortyzator. 4 km trzęsidupy daje w kość. W Gryfinie szukamy piwopoju, ale jest za wcześnie... Chmielowy napój dostajemy po znajomości w zamkniętej tawernie w Mescherin, dobrze spotkać rodaka ;-)  Po drodze do Gartz niebezpieczna sytuacja, wychodzę na czołówkę z szoszonem jadąc gadulcowo koło Krzyśka. Moja wina, na szczęście udało się uniknąć zderzenia, a dzwon byłby konkretny. Kolejny postój na lodach w Gartz. Jak lody, to i jeszcze coś dla ochłody ;-)


Zestaw chłodząco-wzmacniający.

Zapraszam do jazdy szlakiem jakubowym do Hochenreinikendorf, potem Tantow i droga na Radekow - tam Krzysiek przebija oponę, pierwszy raz widzę mleczko w akcji - trzeba przyznać, że szybciutko załatało dziurę. Chcę ukręcić stówkę, więc jedziemy przez Nadrensee do Ladenthin, gdzie proszę o przerwę. Leżymy przez chwilę w cieniu kościelnego muru. Dalej przez Warnik i Bobolin na Stobno, naturalnie Mierzyn i Topolową w stronę osiedla Klonowica. Żyzna, przejazd przez Modrą i hala AA. Decyduję się odprowadzić Krzyśka do Różanki , wracam sobie do domu przez Wojska i Ostrawicką. Ufffff, dom, zimna kąpiel i zimne piwka...

Dzięki za wspólny wyjazd i dzieleni upalnego trudu, Krzysiek był dziś na większości trasy holownikiem, upał to nie moja bajka...
A Krzysiek od razu proponował odstawienie roweru i poczęstunek zimnym browarem. Trzeba było skorzystać ;-)

Zdjęć więcej nie ma, bo w końcu pojechaliśmy sportowo, a nie turystycznie.
Ale prawdziwy powód - dzisiaj stylówka nie pomogłaby w olśnieniu moich fanów, gęba czerwona jak dusza Putina, zapluty i zasmarkany. 
Nie to, co profi-Krzysiek :-)

Po męczącej jeździe trzeba się wyluzować. Ma ktoś chatę do remontu ? No i takie koleżanki ?
 
Mapka trasy

Komentarze (7)

Pancerniku, do cyborga jeszcze mi daleko, o całe 230 km świdwińskiej jatki :-)

leszczyk 07:13 wtorek, 7 lipca 2015

i tak po cichu.. z lekkim dystansem powoli ale systematycznie dociągamy do grona "cyborgów"...

coolertrans 18:25 poniedziałek, 6 lipca 2015

Janusz - na granicy, na szczęście jej nie przekroczyłem :-)

Mirek - cyborga to ja oglądałem z tyłu podczas tej wycieczki. Ale w ten upał to nie było co kozaczyć.

Darek - to prawda, Gartz to jedna z ładniejszych mieścin w okolicy, pełna starych budynków, które bardzo lubię.

Arek - dzięki. Mam nadzieję, ze u Ciebie impreza po wyścigu się aż tak nie rozwinęła :-)

leszczyk 10:16 niedziela, 5 lipca 2015

:) na remont nie ale na "koleżanki" jak najbardziej ;)
Brawo Piotr :) Jazda z Krzyśkiem to nie byle co!!!

lenek1971 19:55 sobota, 4 lipca 2015

Podoba mi się bardzo Garz

strus 19:23 sobota, 4 lipca 2015

Wiedziałem "RoboCop-ie, że dołączysz prędzej czy później do teamu "Cyborgów" (już wiem czemu mordowałeś te podjazdy pod Miodową).

srk23 18:03 sobota, 4 lipca 2015

No cóż, to był wyczyn na granicy zdrowego rozsądku, więc mój podziw tym większy.

jotwu 16:15 sobota, 4 lipca 2015
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa iadls

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]