Etap 62 - przejazdem przez Pasewalk

Niedziela, 28 czerwca 2015 · Komentarze(15)
W ramach przedimieninowego prezentu dostałem dziś wolne 6 godzin !!! Mimo wiatru ruszyłem zmierzyć się z dystansem stravowego Gran Fondo 115 i udało się :-)
Z braku czasu relacja i fotki jutro wieczorem.

Na fotkach nie zobaczycie napotkanych trupów :
- lisa
- jenota
- srebrnej gadziny
- nietoperza
- prawdopodobnie małego dzika oskubanego przez nieznanych sprawców 

Nie zobaczycie też Pasewalku, bo nie miałem czasu na zwiedzanie.

A oto wyczekiwana przez Was z wielkim napięciem relacja :

Budzik na 07:00 - za oknem wiatr. Wpakowałem w siebie WĘGLOWODANOWE (podkreślenie dla James77) śniadanie i ... zbierałem się kolejne dwie godziny... Wyruszyłem z mocnym postanowieniem przejechania 115 km, czy to wiatr czy deszcz. Do Loecknitz szło w miarę dobrze. Na chwilkę stanąłem w centrum pogadać z Żelaznym. Powiedział mi w zaufaniu, ze ma już dosyć stania w tym miejscu i też chce popedałować w dal. Nie zdziwcie się zatem, jeżeli go nie zastaniecie.


Może byś tak Żelazny wpadł popedałować ?

Koło Netto w lewo na Brussow, od Wollschow już centralnie wmordęwind aż do Pasewalku... Normalnie płaczę i kwękam, a i grubsze słowo się wyrwie, ale nie dziś, dziś mam zadanie do wykonania. W Brussow czycha na mnie kot-samobójca, ciskał sie jak Żyd po pustym sklepie i w końcu chciał zginąć pod kołem Przecinaka, ale go wymanewrowałem w ostatniej chwili. Od wyjazdu z Brussow zaczęła się terra incognita. Pierwsza wiocha - Fahrenwalde. Wjazd dziurawym asfaltem, obejścia jak na Niemcy dosyć nędzne, założyłem szybki przelot. A jednak - mądrzy ludzie mówią - nie oceniaj książki po okładce. Okazało się, że wiocha zasłużyła aż na 4 fotostrzały ...


Denkmal z Fahrenwalde 

Ostatnie nazwiska z obelisku datują się na 1919 - czyżby Powstanie Wielkopolskie, albo 1sze Śląskie ?


Kościół Fahrenwalde


Kombajn do zbierania kur po wioskach
 

Wiatrak z Fahrenwalde

Jadę landówką, a nie zalecanym szlakiem rowerowym, czyli kolejna miejscowość to Brollin. Tam jest tzw.Schloss, ale okazuje się nie być zamkiem, a bardzo zgrabnie pomyślanym majątkiem, przekształconym w niemiecko-polski ośrodek sztuki. Do majątku należał tez kościół z kamienia polnego, a jak kościół to i cmentarzyk przy nim się znajdzie...


Kościół w Brollin

Imponujący betonowy nagrobek z mieczem i dębowymi liśćmi musi kryć pod sobą grób poległego za kajzera i vaterland.
Niestety, inskrypcje zatarł czas i deszcz, moja ciekawość pozostaje niezaspokojona....
Na podstawie krzyża pyszni się betonowa róża - może ostatni podarunek od narzeczonej ....


Kwatera przy kościele w Brollin


Ośrodek Schloss Brollin

Mknę przez Pasewalk, na zwiedzanie powrócę następną razą. Wiatr redukuje opcje wycieczki - ze wstrętem odrzucam orginalny plan Jatznik-Torgelow-Viereck, walę od razu na tą ostatnią miejscówkę. Po drodze robię sobie pit-stop na przystanku, gdzie na wycieczce z Arkiem złapałem kac-bombę i ledwo do domu wróciłem. Dziś nie ma o tym mowy - wciągam banana i batona i żwawo jadę dalej. W Viereck zaplanowałem wizytę przy kościele - jeżeli jest tam denkmal, to musi być właśnie tam. Bingo, cherklaku szolmsie :-)


Kościół w Viereck


Viereckowy denkmal

Przez pola pakujemy w stronę Glashutte. Z kalkulacji kilometrowej wynika, ze muszę jechać przez Dobieszczyn. Na granicy robię sobie kolejny pit-stop i pierwszy raz wciągam żela. Błeeee, niedobry ... Ale chyba działa, cisnę naprawdę dobrze do Tanowa, dwa razy mijam grupę niemiłych dziadków, którzy mnie nie pozdrawiali. Dwa razy - bo wymieniałem jeszcze baterie w garniaku :-) W Bartoszewie notuję 100 na liczniku , mózg elektronowy dokonuje niezbędnych obliczeń - muszę pojechać przez Dobrą. Robię to trochę niechętnie bo nie lubię tej trasy, po drodze pokrzepiając się snickersem. Nie jest źle, dobrzanie i wołczkowianie ZPL chyba akurat spożywają obiady , ruch nie jest uciążliwy. Dalej standard - Głębokie, Wojska, Hala AA, Litewska i dom.

Pora  na celebrację, może być i na czarno...


Komentarze (15)

Dobrze, ze wierzysz w moje możliwości, bo ja sam czasem w nie wątpię ;-) Oczywisty fakt - wyżej pupy nie podskoczę :-) Pozostaje podejmować takie wyzwania, które sa w zasiegu jazdy z przyjemnością :-)

leszczyk 07:57 piątek, 3 lipca 2015

Ulka, do żaby zawsze, zresztą jak widzisz na wszelki wypadek jedna mam przy sobie :-)
Okolice Brussow są fajne, jeszcze inne warianty sa tam do przećwiczenia, wszystko przede mną.
Stravowe Fondo samo w sobie nie jest ważne, ot zabawa, ale pomaga w mobilizacji do kręcenia. Ambicja dawnego sportsmena, wiesz jak jest ;-)

leszczyk 11:22 czwartek, 2 lipca 2015

Jarek,ja ich nie rozjeżdżałem ! Ewentualnie tylko niechcący te wstrętne ślimaki bez skorup...

leszczyk 20:17 wtorek, 30 czerwca 2015

Coś jest na rzeczy. Jak dziś jechałem z Dobieszczyna to na może kilometrze naliczyłem z dziesięć przejechanych węży. Srebrne i czarne. Wyszyły się na asfalt wygrzewać a może czekały na Ciebie, by Ty dziś też jakoś tak przez Tanowo jechałeś :)

Jarro 19:55 wtorek, 30 czerwca 2015

Adam, pewnie jaki padalec, ale się nie przyglądałem wnikliwie

leszczyk 19:35 poniedziałek, 29 czerwca 2015

ta srebna gadzina to ?

coolertrans 19:23 poniedziałek, 29 czerwca 2015

Jarek - tyle truposzów w jednej wycieczce jeszcze nie zaliczyłem. Pewnie koksy z Głębokiego jechały przede mną ;-)

leszczyk 19:08 poniedziałek, 29 czerwca 2015

Gratulację. Osiągnięcia tym cenniejsze, że było "pod wiatr" przeciwności losowych. A tak po za tym to Aleją Śmierci jechałeś :)?

Jarro 17:26 poniedziałek, 29 czerwca 2015

Mi na głowę zwaliła się rodzinka i z weekendowych ledwo ukręciłem 25 dychy

srk23 13:53 poniedziałek, 29 czerwca 2015

Pięknie wykorzystałeś "wolne" i z niecierpliwością czekam na zapowiedzianą relację. W świetnym tempie połknąłeś ten długi dystans.

jotwu 05:29 poniedziałek, 29 czerwca 2015
Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa enspo

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]