Etap 47 - Grande masturbacion de las montanias del norte

Niedziela, 24 maja 2015 · Komentarze(12)
Uuuuuuffff, dzisiaj były 3 założenia :

- 100 km dystansu
- 1200 metrów w pionie
- podjeżdżanie każdej ulicy tylko jeden raz

Udało się, musiałem sobie tylko przypomnieć dziesiątki ulic, które przemierzyłem :-) Alternatywą była walka na Miodowej, ale potrzebowałem nieco oddechu od tej ulicy. Dzień zaczynamy od spełnienia obywatelskiego obowiązku.


Mój kandydat przepadł ... podobnie jak bateria w aparacie. Przypadek ? Nie sądzę ....

Walkę rozpocząłem tradycyjnie od Miodowej. Uśmiałem się na widok załamanych fachowców usiłujących nabyć poranne piwko w zamknietym sklepie Społem, Zielone Świątki, hehehe ... W dół przez drogę 7 Młynów dla złapania jazdy w lesie i kierunek Leśno. Tam podjazd z obu stron, ruszamy w stronę Przęsocina. Niestety, ruch aut masakryczny, gdyby nie solidny "metraż" to najchętniej bym sobie ten odcinek odpuścił. Potem "nowość", czyli ciąg ulic Orłowska/Artyleryjska/Kamienna/Plażowa - w tył na lewo i z powrotem do głównej arterii Skolwina, skąd wspinam się Inwalidzką do kościoła. Tam w bardzo szybkim tempie omijam grupy zombie okupujące pootwierane punkty wodopojowe. Na kilku z nich zstąpił już Duch Święty i sparaliżował kończyny i otwory gębowe, ale kilku jest całkiem żwawych. Nie czekam, aż w ich czaszkach dojdzie do przypadkowego zderzenia obu szarych komórek, w wyniku czego wpadną na pomysł pozyskania mojego roweru celem wymiany na flaszkę ... Kolejna porcja wspinaczki to ciąg ulic Nad Odrą/Kościelna/Nehringa/Policka/Ostoi-Zagórskiego na samą górę. Tam wymiana baterii w Garminie i z powrotem, od Nehringa jadę na dwie krótkie strome ulice, które pamiętam z jazdy na sankach w pacholęcych latach, czyli Witosa i Warszawską. Zwłaszcza ta "stołeczna" daje popalić, strome kopyto... Jeszcze rundka przez Księżnej Dąbrówki i po 50 km pora na batonika i chwilę odpoczynku. Przede mną najtrudniejsza część - najpierw piekło północy, czyli brukowany ciąg Narciarska/Górska i już normalna Golęcińska. Było kiepsko, szło mi tam jak tirówce w gradobicie... Nehringa w górę w stronę Pokoju i po chwili wielka trójca, czyli Strzałowska/Zielna przez Rolną i Świętojańska. Przejechane prawie 75 km, szukamy dalej dystansu. Kolejny ciag ulic to Robotnicza/Żelazna/Hoża i Łączna aż do Bandurskiego. Zjazd tak samo i pora na Grzymińską. Potem Konarskiego i Lubeckiego , wspinaczka na Stalmacha i Rugiańską, zjazd Komuny Paryskiej do Wilczej, podjazd w stadzie aut to niewielka przyjemność. Od Przyjaciół Żołnierza w górę warcisława i Królewskiego do Łącznej i tak samo w dół. Przez Krasińskiego do Niemierzyńskiej i podajemy w górę Wszystkich Świętych z płynny przejściem w Duńską. Od ronda przy warszewskim kościele udaję się na Podbórz przez Kredową i Śródleśną.Na pętli mam 92 km, żeby nie kręcić się w kółko koło domu dokręcę do 100 km jadąc przez Leśno. Fajny zjazd, chociaż moja "wyścigowa" Conti pływa po piachu, zaliczyłem jeden konkretny drift, na szczęście bez wywinięcia orła.Potem już spokojna jazda wśród tłumów na ścieżkach przez Głębokie/Wojska/Halę AA i Litewską.

Przejazd 100km po mieście to specyficzne przeżycie - co do wydajności pionometrycznej w tym samym czasie i na tym samym dystansie mógłbym wyciągnąć więcej z Miodowej, ale to doświadczenie zostawię sobie na później :-)

Do stravovego celu pozostało 623 m ....  

Na zachętę mapka, zaznaczam, że kreśląc ten ślad byłem zupełnie trzeźwy ;-)
Ciekawe, czy wybory przyniosą shock to the system :-)




Komentarze (12)

Kreatywne założenia treningowe i oryginalny tytuł etapu. Pozdrawiam!

Bucz 09:57 piątek, 26 czerwca 2015

Na Bukową już pompuję dętki :-) Ale po weekendowej regeneracji :-) Ciekaw jestem Twoich wrażeń z mojej Korony - ale w nocy nie polecam, miejscowe zombie są wtedy aktywne i wychodzą na żer ;-) Jeżeli Droga Mazowiecka to droga do pola golfowego, to parę razy nią jechałem autem - w weekendy faktycznie średnia przyjemność, golfo-buraki ostro cisną.
Dzięki za gratki, jak zdrowie i pogoda pozwoli to się zmierzę z RR :-)

leszczyk 11:33 czwartek, 28 maja 2015

Mirek, w czerwcu na pewno się do Bukowej wybiorę.

leszczyk 14:15 wtorek, 26 maja 2015

Jak Ci mało jazd po miejskich górkach to pokręć po Bukowej...tam się trochę spocisz (podziwiam Twój hart ducha).

srk23 15:14 poniedziałek, 25 maja 2015

Stówka po mieście, tysiak w pionie...Brawo, chylę czoło aż do stópek :)

renik 11:40 poniedziałek, 25 maja 2015

Bartek - po mojej stronie rzeki poza miastem nie ma gdzie pocisnąć w górę :-) została mi eksploracja Bukowej :-)

Adam - to była jedna mozolnie kręcona pętla, dlatego nie zdążyłem się zakręcić ;-)

Kuba - dzięki, zabawa była przednia :-)

Jarek - masz na myśli zryty beret ? Hmmm, coś w tym może być ;-) Dzięki za graty, nogi dzięki Bogu dają radę na levelu "kręć spokojnie, nie ścigaj się" , cojones się odgniatają na siodełku ;-)

leszczyk 10:16 poniedziałek, 25 maja 2015

Trasa wygląda jak mózg koksa...hehe przypadek? Gratulacje - na coś takiego trzeba mieć i nogę i... grande cojones :)

Jarro 08:15 poniedziałek, 25 maja 2015

sto km po takich pętlach ? nie zakręciło się ? w głowie ?

coolertrans 21:11 niedziela, 24 maja 2015

tysiak w górę w szczecinie - to zawsze grubo, tym bardziej po mieście ;)

barblasz 18:10 niedziela, 24 maja 2015
Wpisz cztery pierwsze znaki ze słowa trzad

Dozwolone znaczniki [b][/b] i [url=http://adres][/url]